Reklama

To nie koniec podwyżek w sklepach. "Żywność jeszcze podrożeje. To pewne"

- Jestem w biznesie 32 lata. To mnie nauczyło, że nic nie rośnie do nieba i nic nie spada do piekła - mówi w rozmowie z Interią Biznes Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex. Odniósł się w ten sposób do stale rosnących cen surowców, energii, produktów rolnych, które mają finalnie wpływ na podwyżki cen żywności. - Klasyczny rachunek za energię elektryczną i gaz to było w spokojnych latach w okolicach 100 mln zł. Szacujemy, że rok przyszły to będzie 300 mln zł i więcej. To nie są wartości, które ktoś może pokryć z marży, to jest poważny impuls inflacyjny, który nas jeszcze nie opuszcza - dodał.

  • Branżę spożywczą czekają kolejne podwyżki cen. Na drożejące produkty ma wpływ wzrost cen surowców rolnych, energii i nawozów
  • Rosną ceny nawozów ze względu na wysokie ceny gazu. "Mamy tam armagedon"
  • Prezes Maspeksu przyznaje, że nie rozumie, dlaczego Polacy opróżniają półki sklepowe - tak jak w przypadku cukru - podczas gdy nie ma zagrożenia co do braków dostaw

Ogromne podwyżki cen dopiero przed nami?

"Krzykiem biznesu jest wzrost cen" - tak na rosnącą inflację jeszcze rok temu zareagował Krzysztof Pawiński podczas rozmowy z Interią Biznes podczas XXX Forum Ekonomicznym. Wtedy inflacja wynosiła 5,5 proc. Dzisiaj to już ponad 16 proc.

Reklama

W tym roku przyznał: - Krzyk trwa. (...) Zrealizowaliśmy od tego czasu trzy podwyżki: październik, marzec, lipiec i niestety, w końcówce roku - jestem niemalże pewien, że będziemy musieli korygować ceny w górę - przewidywał szef Maspeksu.

Odnosząc się do wpływu drożejących surowców energetycznych, Pawiński przyznał, że większość firm zakupiła energię na bazie kontraktów rocznych, stąd w finalnych cenach produktów podwyżki te jeszcze nie są ujęte. Podobny scenariusz dotyczy drożejącego cukru:  

- W przypadku energii będziemy mieć setki procent wzrostu, w przypadku cukru - przynajmniej 100 proc. To są naprawdę gigantyczne skoki cenowe na poziomie kosztu wytworzenia. To wszystko będzie widoczne w I kwartale przyszłego roku, bo trzeba to będzie w ceny wkalkulować - wyjaśniał prezes. Dodał, że jako przedsiębiorstwo mocno odczuwa podwyżki energii - w porównaniu do rachunków sprzed kilku lat za prąd i gaz wynoszą one teraz trzykrotnie więcej.

- Klasyczny rachunek za energię elektryczną i gaz to było w spokojnych latach w okolicach 100 mln zł. Szacujemy, że rok przyszły to będzie 300 mln zł i więcej. To nie są wartości, które ktoś może pokryć z marży, to jest poważny impuls inflacyjny, który nas jeszcze nie opuszcza - dodał.

Na finalną cenę produktów spożywczych wpływ będą miały również produkty dostarczane przez rolników.

- Ze wszystkich surowców rolnych, które kupujemy, tylko pszenica ma lekko niższą cenę niż po wybuchu wojny. Cała gama innych surowców, warzyw, owoców to są wzrosty od kilkudziesięciu do kilkuset procent - wyliczał rozmówca Interii.

Boom na cukier

Na pytanie o źródło podwyżek cen cukru, Pawiński nie był w stanie jednoznacznie wskazać konkretnej przyczyny, ale przychylił się do teorii o wykorzystywaniu cukru do produkcji etanolu w Brazylii wykorzystywanego jako paliwo w dobie drożejącej ropy i gazu. Zanegował przy okazji sens wykupywania cukru z półek sklepowych, tłumacząc to zachowaniem stadnym.

- (Ta sytuacja - przyp. red.) uczy nas, że psychologia tłumu jest ważna, że czasami twarde czynniki są niewystarczające, a oczekiwania ludzkie są istotne. Jeśli oczekiwaniem jest, że czegoś zabraknie, to robią zapasy. Ja to przeszedłem z makaronem i innymi produktami w pandemii i z punktu widzenia producenta jest to trochę deprymujące, bo nagle dobrze dopasowane do rynku moce produkcyjne są niewystarczające - wyjaśniał Pawiński, podkreślając, że zachowania Polaków nie były poparte tym, że danego produktu brakuje w zapasach.

Trudne czasy dla rolników

W nawiązaniu do pytania o kryzys nawozowy (gdy Anwil i Grupa Azoty wstrzymały produkcję ze względu na cenę gazu) i zagrożenie braku dostępu do wytwarzanego w produkcji nawozów dwutlenku węgla, potrzebnego branży spożywczej, Pawiński przyznał, że nie to jest głównym problemem na rynku nawozów:

- Ta nerwowa atmosfera trwała raptem trzy dni i sprawa się wyjaśniła. Myślę, że dużo poważniejszym w tym jest kwestia poboczna - jakie to ma przełożenie na cenę nawozów, które są absolutnie jednym z podstawowych czynników kosztu wytworzenia w rolnictwie wszystkiego, co rolnicy dostarczają. Mamy tam armagedon - wzrosty kosztów idące w setki procent praktycznie wszystkich nawozów. Drugim czynnikiem kosztowym w rolnictwie jest diesel - materiał do napędzania maszyn rolnych - wymieniał rozmówca Interii Biznes. Dlatego, jego zdaniem, cena produktów rolnych musi wzrosnąć.

- Jeśli nawozy zaczną być w przyszłości wytwarzane na obecnych wskaźnikach cen gazu, to jest to dramatycznie zła informacja dla rolnictwa - dodał.

"Nic nie rośnie do nieba"

Prezes Maspeksu jest pewien, że obecna wartość inflacji nie jest ostateczna, gdyż na cenę płaconą przez Polaka w sklepie nie przełożyły się nadal w pełni podwyżki, którymi objęci zostali producenci.

- Inflacja producencka, na poziomie naszych kosztów wytworzenia, czyli surowców, jest istotnie wyższa od inflacji konsumenckiej. Należy się spodziewać, że skoro na poziomie producenckim jeszcze wskaźnik inflacji nie odpuścił, to presja inflacyjna przenosząca się na ceny detaliczne będzie trwał - tłumaczył prezes.

Jednocześnie przyznał, że jest przekonany, że w pewnym momencie ten trend się odwróci.

- Jestem w biznesie 32 lata. To mnie nauczyło, że nic nie rośnie do nieba i nic nie spada do piekła. Przyjdzie moment przesilenia, odwrócenia trendu. Całe szczęście, że branża spożywcza, oparta na takich produktach, które ja oferuję, jest mało cykliczna i nasze wahania są mniej widoczne - mówił Pawiński, przyznając, że część produktów, jak cement, stal, materiały budowlane, wydają się być obecnie na swoich szczytach cenowych.

Dobre początki

Pawiński w rozmowie z Interią Biznes odniósł się także do przejęcia spółki CEDC International, w tym praw do jej marek: Żubrówki, Soplicy, Absolwenta oraz Bolsa.

- Zgodnie z naszymi przewidywaniami, a obecnie decyzjami, tworzymy autonomiczną jednostkę Business Unit Spirits, który będzie skupiał się na produkcji, wytwarzaniu, marketingu i sprzedaży produktów alkoholowych. Synergie będą występowały w funkcjach połączonych - zakupy, procesy finansowe. Cała reszta autonomii będzie zachowana  (...) Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni niektórymi parametrami, które da się w tym biznesie osiągać, ale jeszcze dużo pracy przed nami. Jesteśmy jeszcze w integracyjnym okresie, który następuje zawsze po przejęciu - poinformował prezes.

Grupa Maspex dokonała przejęcia CEDC International w lutym 2022 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »