Reklama

Afera KNF

Duże wyzwania przed nowym szefem KNF

Nominacja prof. Jacka Jastrzębskiego na przewodniczącego KNF jest niespodzianką, bo jego nazwisko nie pojawiało się na giełdzie kandydatur.

Z pewnością zaskoczeni mogą być ci, którzy oczekiwali, że pojawi się ktoś znany na szerokim rynku finansowym. Jacek Jastrzębski nie jest rozpoznawalny w szerszej sferze publicznej, ale ma mocne CV i doświadczenie oraz umiejętności, które doceniają ci, którzy mieli okazję się o tym przekonać.

- Bardzo profesjonalny, można powiedzieć "łebski gość". Młody (38 l. - red.), ale jest już profesorem, a doktorat zrobił rok po studiach. Na pewno wybitny specjalista i bankowiec-praktyk - mówi jeden z przedstawicieli rynku finansowego.

Reklama

Dobrze oceniana jest szybka nominacja nowego przewodniczącego nadzoru.

- Pozytywnie odbieram szybką decyzję premiera dotyczącą wyboru szefa KNF. Rynki finansowe nie lubią niepewności, dlatego wybór szefa nadzoru był bardzo pilny. Fakt wieloletniej pracy w banku na stanowisku kierowniczym oznacza, że nowy przewodniczący zna branże finansową, bo PKO BP, jako duża instytucja działa na wszystkich rynkach, a w departamencie prawnym kumulują się wszystkie ważne kwestie operacyjne- mówi Jacek Socha, wiceprezes PwC w Polsce, były przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Jednocześnie wskazuje największe wyzwania przed którymi stoi nowy szef nadzoru. - Dla mnie istotne jest by przewodniczący Jastrzębski potrafił właściwie oceniać rzeczywistość rynku finansowego i proponował właściwe rozwiązania regulacyjne i był osobą, która będzie prowadziła skuteczny i racjonalny nadzór. Nie ukrywam, że rynek kapitałowy, którym zajmowałem się jako szef KPWiG przez lata, przeżywa od dłuższego czasu ciężkie chwile. Dlatego potrzebna jest nowa strategia, która wspomoże inwestorów i rynek, a także pozwoli wdrożyć skutecznie PPK. Kluczowe w tym kontekście będą też propozycje KNF dotyczące OFE - podkreśla Jacek Socha.

Bardzo dobrą opinię o nowym szefie nadzoru ma prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

- Jestem przekonamy, że prof. Jacek Jastrzębski to jeden z najlepszych fachowców w zakresie sektora finansowego w Polsce. Doskonale rozumie regulacje prawne, jak również jako ekonomista ma szeroką wiedzę na temat finansów. To ważne. To osoba o najwyższej reputacji i doświadczeniu praktycznym. Decyzja premiera to milowy krok w kierunku usprawnienia i wzmocnienia reputacji KNF - mówi Paweł Borys, prezes PFR.

W samym PKO BP, w którym pracuje od 2008 roku, można usłyszeć bardzo dobre opnie. - Wszystkie trudne umowy, a także bardziej skomplikowane przypadki do rozwiązania przechodziły przez jego ręce - mówi jeden ze współpracowników z banku.

Jastrzębski ma wykształcenie prawnicze i ekonomiczne, jest profesorem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Łączy pracę w sektorze bankowym z działalnością akademicko-naukową. W 2017 roku został ujęty w zestawieniu "Legal 500's GC Powerlist: Central and Eastern Europe" - liście wyróżniających się prawników w Europie Środkowej i Wschodniej.

Z jednej strony Jastrzębski do tej pory nie miał szans na wykazanie swojej niezależności od polityki, bo nie piastował takich funkcji, które pozwoliłyby to zweryfikować. Z drugiej strony, fakt, że nigdy nie działał na styku bankowości i polityki może być właśnie potwierdzeniem tej niezależności. Współpracownicy premiera mówią, że zależało mu bardzo na znalezieniu niezależnego kandydata.

Nominacja nowego szefa KNF to z pewnością wzmocnienie premiera Morawieckiego wobec szefa NBP Adama Glapińskiego, z którym związany jest poprzedni przewodniczący Marek Chrzanowski. Złożył on dymisję po opublikowaniu nagranej rozmowy z Leszkiem Czarneckim dla przypomnienia został nominowany przez premier Beatę Szydło.

Po nominacji nowego szefa KNF można spodziewać się zmian w samym urzędzie, zwłaszcza jeśli chodzi o zastępców. Ciekawe jakie decyzje zostaną podjęte wobec Andrzej Diakonowa, który przyszedł do urzędu z NBP, po odwołaniu Filipa Świtały z funkcji wiceprzewodniczącego i jest związany ze środowiskiem dawnego Porozumienia Centrum, podobnie jak Adam Glapiński.

Teraz w KNF jest dwóch wiceprzewodniczących: Marcin Pachucki (pełnił obowiązki przewodniczącego po dymisji Chrzanowskiego) i właśnie Diakonow.

Co ciekawe, w środę prezes PKO Banku Polskiego Zbigniew Jagiełło mówił, że dobra byłaby zmiana modelu samego nadzoru.

- Patrząc od strony menedżerskiej to ten nadzór jest źle skonstruowany, i to od wielu lat, bo nie dotyczy to tylko obecnej kadencji, ale również poprzedniej. Chodzi o to, że skoro są trzy główne biznesy nadzorcze czyli bankowość, ubezpieczenia i rynek kapitałowy to każdy powinien mieć osobnego wiceprzewodniczącego i łączenie jest złe, bo przewodniczący występuje często jako arbiter. Dodatkowo, gdy teraz widzimy przenikanie się technologii z szeroko rozumianym rynkiem finansowym, to dodałbym czwartego wiceprzewodniczącego od nowoczesnych technologii, bo one się nie tylko przenikają i firmy technologiczne wchodzą do finansów. Wówczas taka konstrukcja pozwoliłaby lepiej zarządzać tą instytucją - podkreślał Zbigniew Jagiełło.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »