Reklama

Pracownicze Plany Kapitałowe zastąpią OFE?

Czy będzie można wykupić dodatkową emeryturę?

Ubezpieczyciele analizują możliwość zaoferowania prywatnych rent dożywotnich. Taki produkt miałby być dopełnieniem oszczędzania w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych.

Nie jest to jednak łatwy produkt do skonstruowania i dyskusja, jak miałby funkcjonować dopiero się zaczyna.

Jeszcze podczas prac nad ustawą o PPK pojawiały się postulaty, że dobrze byłoby stworzyć taki system, by świadczenia były wypłacane dożywotnio, a nie tylko przez określony czas tak jak to zakładają plany kapitałowe. Były to jednak propozycje nierealne, bo takich produktów na polskim rynku nie ma. Nie oznacza to jednak, że się nie mogą pojawić. Zanim się to jednak stanie trzeba rozwiązać co najmniej kilka dylematów i raczej nie obejdzie się bez ustalenia reguł funkcjonowania takich produktów. O koncepcji takich świadczeń i warunkach koniecznych do ich funkcjonowania - mówi w rozmowie z Interią Janusz Arczewski, członek zarządu Axa Życie TU.

Reklama

- PPK są dobrym systemem z silnym impulsem motywującym do oszczędzania, ale biorąc pod uwagę cel, jakim jest oszczędzanie na emeryturę, zatrzymaliśmy się w połowie drogi, skupiając się na akumulacji kapitału, a w mniejszym stopniu na sposobie wypłaty zgromadzonego kapitału w przyszłości. Założenie, że emerytowi dodatkowy dochód jest potrzebny jedynie przez 10 lat jest niewystarczające, biorąc pod uwagę wydłużający się czas życia po przejściu na emeryturę. Drastyczny spadek dochodu będzie występował w całym okresie po zaprzestaniu aktywności zawodowej. Przypomnijmy, że stopa zastąpienia, czyli relacja przyszłej emerytury z ZUS do ostatnich zarobków wyniesie około 1/3 albo nawet mniej - mówi Arczewski. Jak zastrzega jednocześnie, na debatę o tym przyjdzie jeszcze czas, bo teraz priorytetem jest wprowadzenie PPK w przedsiębiorstwach i przekonanie pracowników, że warto skorzystać z zalet tego programu.

Długość życia trudna do oszacowania

Na dziś można już jednak wymienić kilka wyzwań, z którymi trzeba się zmierzyć konstruując takie produkty.

- System wypłat dożywotnich w większym stopniu rozwiązywałby społeczne problemy, ale stwarza konkretne ryzyko finansowe, dlatego wprowadzenie i upowszechnienie takiego produktu nie obędzie się bez współpracy między prywatnymi instytucjami finansowymi i regulatorem - mówi Arczewski. Jego zdaniem branża bez uregulowania zasad funkcjonowania takich produktów nie będzie w stanie ich oferować.

- Pierwsze wyzwanie to selekcja ryzyka, bo przyjmując klienta do ubezpieczenia szacujemy statystycznie to ryzyko. W ubezpieczeniach życiowych stosowana jest ocena ryzyka, czyli sprawdza się m.in. czy klient nie jest poważnie chory w momencie zawarcia ubezpieczenia. W przypadku rent dożywotnich, chodziłoby o szacowanie prawdopodobieństwa, że klient będzie długo żył, co z perspektywy ubezpieczyciela jest -jakkolwiek źle by to nie brzmiało - zjawiskiem niepożądanym. To budzi etyczne dylematy, bo nie chcielibyśmy, żeby ten produkt działał tak, że instytucje będą oferować atrakcyjne warunki tym, którzy za chwilę cały kapitał zostawią, bo umrą i instytucja przestanie im wypłacać świadczenia, natomiast tym, co do których można się spodziewać długiego życia oferowane byłyby groszowe świadczenia - tłumaczy członek zarządu Axa Życie TU.

Dlatego jego zdaniem kwestie profilu demograficznego, tabel długości życia w portfelu powinny być uregulowane, tak żeby niwelować efekt negatywnej selekcji zarówno w wymiarze zdrowotnym jak i różnic w przewidywanym czasie życia na emeryturze między kobietami i mężczyznami.

- Takie ryzyko jak wybieranie "bardziej opłacalnych" klientów z punktu widzenia instytucji oferującej renty dożywotnie musi być zneutralizowane poprzez odpowiednie przepisy. Chodzi o to, żeby nie promować firm, które agresywnie zdobywałyby tylko klientów z określonych grup wiekowych i zdrowotnych - tłumaczy rozmówca Interii.

Dwie koncepcje do wyboru

Arczewski wyjaśnia, że w ubezpieczeniach znane są dwie koncepcje oferowania takich produktów: renta natychmiastowa oraz renta odroczona. Ta pierwsza polega na tym, że ktoś przychodzi z kwotą kapitału i od razu chce ją konwertować na produkt dożywotni. Druga, czyli odroczona polega na tym, że najpierw kumuluje się kapitał i dopiero potem wchodzi się w fazę wypłat, ale taka formuła rodzi dodatkowe ryzyko np. tego, że kapitał nie zostanie zgromadzony w odpowiedniej wysokości.

- Naturalnym momentem do decyzji o wykupieniu renty dożywotniej byłaby wypłata oszczędności z innego systemu np. środków z PPK. Mogłyby zostać zaproponowane różne opcje. Trzeba by jednak przede wszystkim rozwiązać zagadnienie dziedziczenia tych pieniędzy. W czystej rencie dożywotniej środki nie są dziedziczone. Taki system jest statystycznie możliwy, ale wyobrażam sobie, że mógłby być społecznie nieakceptowalny. Z kolei wypłata czasowa uwzględnia dziedziczenie, ale tylko przez określony czas. Rozwiązanie idealne powinno łączyć cechy obu - wypłatę dożywotnią przy zapewnieniu dziedziczenia, np. przez 10 lat - proponuje Arczewski.

Największym wyzwaniem jest odpowiednie skalkulowanie przyszłego świadczenia w związku z tzw. ryzykiem długowieczności.

- Obecne modele statystyczne dotyczące przeżywalności są w stanie modelować tylko te trendy, które już obserwujemy, jak wydłużające się życie w związku ze zwiększeniem się dostępu do opieki lekarskiej, poprawy warunków życia przez ostatnie 20, 30 lat. Te kroczące zmiany parametrów długowieczności można zabezpieczyć poprzez odkładanie na później części zysków pochodzących z inwestowania kapitału, w formie czegoś na kształt "funduszu rezerwy demograficznej". Zwrot z kapitału powinien być dzielony na część przeznaczoną na waloryzację świadczeń i na bufor zabezpieczający i wyrównujący zmiany w tablicach umieralności. Ten model jednak nie wytrzyma, jeśli pojawi się przełom, który wieszczą "specjaliści od przyszłości", czyli takie zdarzenia jak skuteczne terapia leczenia raka czy drukowanie organów. To przyniosłoby przełomową zmianę modelu statystycznego, ale nikt nie wie czy i kiedy to nastąpi - zastrzega Janusz Arczewski.

Są jeszcze dwa bardzo ważne warunki, które decydowałyby o tym czy Polacy decydowaliby się na taki produkt: gwarancja tego, że go na pewno otrzymamy i samej wysokości.

- Renty dożywotnie miałyby szansę na przyjęcie przez klientów tylko wówczas, gdyby była gwarancja wysokości świadczenia i tego, że w przyszłości nie będzie ono spadać - przyznaje Arczewski.

Kto miałby gwarantować wypłatę renty dożywotniej gdyby zdarzyła się upadłość firmy finansowej np. ubezpieczyciela oferującego takie produkty?

- Ostatni upadek firmy ubezpieczeniowej miał miejsce jeszcze w XX wieku i przed tym ryzykiem chronią mechanizmy zaszyte w dyrektywie Solvency II, ale oczywiście gwarancje na wypadek gdyby takie zdarzenie jednak wystąpiło powinny zostać stworzone. Po pierwsze w przypadku rent dożywotnich powinny powstać przepisy niepozwalające na zbyt agresywne działanie poszczególnych instytucji finansowych, bo to generuje ryzyko związane z modelem biznesowym np. opierającym się na obietnicach bardzo wysokich świadczeń, które nie byłyby potem realizowane albo byłyby źródłem problemów finansowych danej firmy. Nie chodzi o to, żeby instytucje ze sobą nie konkurowały, ale żeby robiły to w odpowiednich obszarach, czyli np. poprzez efektywne inwestowanie kapitału przy akceptowalnym ryzyku - tłumaczy członek zarządu Axa Życie TU.

Jak zastrzega, to na razie początek dyskusji o stworzeniu rent dożywotnich i może trzeba rozważyć utworzenie funduszu gwarancyjnego, taki ubezpieczeniowy odpowiednik BFG (Bankowy Fundusz Gwarancyjny). To jest element do dalszych analiz.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »