Reklama

Adrian Troczyński, Mentor SA: Złe doświadczenia Polaków nie pomogły PPK

- Oszczędzanie na przyszłą emeryturę jest niezbędne, ale udział w Pracowniczych Planach Kapitałowych jest znacznie poniżej oczekiwań. Na początku oczekiwano że przystąpi do nich nawet 75 proc. wszystkich pracowników polskich przedsiębiorstw i instytucji - dziś mamy jednak nieco ponad 30 proc. - mówi Adrian Troczyński, zastępca dyrektora Mentor SA, ekspert ds. programów emerytalnych i kapitałowych.

- Pracownicy obawiali się czy system będzie trwały, czy ich oszczędności rzeczywiście kiedyś wrócą do nich w pełnej wysokości. To oczywiście efekt doświadczeń z wcześniejszymi programami, zwłaszcza z OFE. Polacy mają też bardzo wysoką awersję do ryzyka, zwykle trzymamy pieniądze na koncie, a jeśli inwestujemy to wybieramy konkretne instrumenty pod kątem ich bezpieczeństwa. Podnoszono też kwestie wielu terminów składania deklaracji czy dokonywania wpłat - dodaje.

Troczyński zwraca uwagę, że Polski Fundusz Rozwoju kontroluje firmy, które nie zawarły umów w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych. - Jest ich bardzo wiele - ponad 680 tysięcy, głównie tych, które mogły przystąpić do PPK jesienią 2020 lub wiosną 2021. Trudno powiedzieć czy efektem będą jakieś sankcje karne, jednak ustawa o PPK taką możliwość przewiduje - przypomina Adrian Troczyński. - Kontrolowane są nawet firmy zwolnione z obowiązku przystąpienia do PPK np. te, które utworzyły pracownicze programy emerytalne oraz niektórzy mikroprzedsiębiorcy - dodaje.

Reklama

- Kontrola pracodawców, sprawdzenie czy umożliwili pracownikom przystąpienie do PPK, a sceptycyzm samych pracowników - to dwie różne kwestie. Kontrole kojarzą się źle, w tej sytuacji może nie być to najlepsze rozwiązanie. System jest i będzie modyfikowany. Wydaje się atrakcyjny, także dlatego że zebrane środki mogą być wykorzystane na cele zdrowotne lub mieszkaniowe. Trudno myśleć o dodatkowych  benefitach, ale to zależy od ustawodawcy. Dziś wygląda na to że PPK stanie się uzupełnieniem systemu ZUS - KRUS, podobnie jak np. IKE czy IKZE. Poziom zainteresowania nimi nie jest wysoki, ale dobrowolne formy zabezpieczenia emerytalnego będą się rozwijać. Sprzyjać temu powinny dobre wyniki już dziś osiągane przez te instrumenty - podsumowuje Adrian Troczyński.

Wojciech Szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »