Reklama

Filip Wojciechowski, Kross: Nasza przewaga to niezagrożony plan produkcji

Niektórzy dostawcy wysyłają już sygnały o negatywnym wpływie sytuacji związanej z COVID-19 w Azji i opóźnień w portach na realizację zamówień w sezonie 2022 i 2023. Tymczasem my już wiemy, że mamy niezagrożony plan produkcji na kolejne miesiące - mówi Interii Filip Wojciechowski, prezes Krossa. - Gdybyśmy trwale mieli do czynienia ze słabym złotym wobec euro i dolara, to pewnie na jesieni przyjdą podwyżki cen. To może być ruch nawet o kilkanaście procent - dodaje.

Paweł Czuryło, Interia: Jak wygląda sytuacja w firmie, która produkuje i sprzedaje rowery w czasach rosnących cen surowców, zresztą wszelakich kosztów, ale także - znów przez COVID-19 w Azji - zrywanych łańcuchów dostaw? 

Filip Wojciechowski, prezes Krossa: W wielu branżach, w tym w branży rowerowej, jest grupa firm, które bardzo szybko wyciągnęły wnioski z tego co przynoszą współczesne czasy i w związku z tym powiększają swoją przewagę. Do tych firm należy Kross. I to nie chodzi o to, że mamy teraz hype na rowery. Minęły dwa lata od pierwszej fali COVID-19 i całkowitego lockdownu w Polsce i Europie. Dla firm rowerowych wiosna to okres kiedy po całym roku inwestowania w produkcję, w sieci sprzedaży przychodzi czas żniw. Wtedy branży rowerowej zaglądało widmo kłopotów płynnościowych. Ale całe szczęście, zaraz po zdjęciu lockdownu, okazało się, że ludzie bardzo chętnie wsiedli na rowery. Rowery stały się jeszcze bardziej masowo kupowane. Pomimo to stwierdziliśmy jako Kross, że świat długo nie wróci do normy i powinniśmy być przygotowani na wiele lat trudności i dużych zawirowań. Dziś wiemy, że to była świetna decyzja. Naszą dodatkową przewagą stało się to, że tak zmieniliśmy firmę aby czasy trudne były w firmie tak traktowane jakby to była normalność. Zainwestowaliśmy bardzo dużo czasu i pieniędzy w przebudowę procesów operacyjnych w zakupach, logistyce, na produkcji, w magazynowaniu. To był spory wysiłek, zatrudniliśmy wielu ekspertów, wybudowaliśmy nowe magazyny, wprowadziliśmy bardzo zaawansowane algorytmy poziomu big-data i w związku z tym już w zeszłym sezonie wygraliśmy dodatkowo bardzo dostępnością rowerów. To pozwoliło nam powiększać udziały rynkowe. W Polsce i tak mówimy o pozycji numer jeden, ale nasza przewaga bardzo nam pomogła w wielu innych krajach tej części Europy. Podobnie sytuacja wygląda w obecnym roku, są kraje w Europie Środkowo-Wschodniej gdzie Kross w jeden sezon rośnie trzy razy i odsadza konkurentów stając się niekwestionowanym liderem. Dostępność rowerów, oprócz bardzo mocnej marki i szerokiej sieci sprzedaży, jest wciąż jednym z kluczowych elementów naszej przewagi konkurencyjnej.

Reklama

- Kross jest silną firmą i dlatego mógł pozwolić sobie, żeby rozbudować czterokrotnie magazyny części. Więc nawet chwilowe "czkawki" na rynku jesteśmy w stanie amortyzować dużym magazynem. W 2020 r. wynajęliśmy międzynarodowy zespół matematyków-ekonometryków, który zbudował nam specjalny model klasy big-data do analizy dostępności i użycia kilkudziesięciu tysięcy części prawie tysiąca rodzajów produktów mając zaszyty ponad milion ograniczeń i wytycznych zarówno podażowych jak i popytowych - żaden człowiek nie jest w stanie tak optymalizować dużej skali operacji w sposób ręczny ani nawet z użyciem standardowych rozwiązań nawet klasy ERP. Ten model klasy big-data pomagał i nadal pomaga nam optymalizować procesy operacyjne uzyskując maksymalną możliwą zdolność produkcyjną, ale i efektywność ekonomiczną. Dzięki temu mieliśmy ponadprzeciętną dostępność sprzętu w sezonie 2021 r. i to samo będzie teraz, gdy znów stanęła Azja i porty działają z opóźnieniem. Dziś sklepy rowerowe mówią już, że niektórzy dostawcy wysyłają sygnały o negatywnym wpływie sytuacji w Azji na realizację zamówień w sezonie 2022 i 2023. Tymczasem my już wiemy, że mamy niezagrożony plan produkcji na kolejne miesiące. To jest właśnie przewaga dużych magazynów oraz data science, big-data - w dzisiejszych ultra-nowoczesnych biznesach produkcyjnych. Nie oznacza to oczywiście, że jesteśmy wolni od problemów, tak nie jest. Ale naprawdę radzimy sobie bardzo dobrze na tle niektórych dostawców rowerów, szczególnie tych międzynarodowych.

To gdzie występują dziś te trudne elementy w działalności Krossa?

- Pomimo, że jesteśmy polskim producentem i bardzo dużą część prototypowania oraz produkcji roweru wykonujemy sami w Polsce, to nie jesteśmy, jak zresztą wszyscy, wolni od międzynarodowych relacji i używania pewnej części podzespołów z Azji. W tej chwili Azja przeżywa swój największy koszmar covidowy praktycznie od początku pandemii - zupełnie inaczej wygląda tam sytuacja niż w Europie. Jedna rzecz to problemy producentów, dostawców poszczególnych podzespołów, komponentów, wynikające z lokalnych lockdownów. Druga sprawa to logistyka. Porty są zapchane, kontenery bardzo drogie, praktycznie wycięty został transport kolejowy, bo on szedł przed wojną przez Rosję i Białoruś. Ale chyba najważniejszy element dziś trudny dla firm działających międzynarodowo to kurs walutowy. Obserwujemy wszyscy rekordowe poziomy euro i dolara do złotego, a także nawet walut z naszego regionu do polskiego złotego. Dlatego trzeba dużych zdolności, aby nie przełożyło się to na spadek rentowności. 

- Przy tej skali biznesu, którą udało się zbudować - a kolejny rok będziemy mieli obroty w okolicach miliarda złotych - każdy eurocent czy cent amerykański ma swoje znaczenie w kosztach finansowych.  Więc dla takich firm jak Kross, które mają bardzo rozwiniętą działalność międzynarodową najważniejszą kwestią jest stabilność i siła polskiego złotego.

W covidowym 2020 r. Kross zwolnił 25 proc. załogi. Udało się to odbudować?

- Niestety, wtedy w 2020 roku nasza branża została sparaliżowana w najważniejszym okresie roku a pamiętajmy, że rowery do biznes sezonowy i faktycznie musieliśmy zwolnić 25 proc. załogi. To był koszmar, najsmutniejszy moment w historii firmy. Ale właściciel Krossa, pan Zbigniew Sosnowski dał wtedy każdej z tych zwalnianych osób pisemną obietnicę, że w pierwszej kolejności będziemy właśnie je znów przyjmować i tę obietnicę zrealizowaliśmy. Co więcej, nie tylko odbudowaliśmy liczbę pracowników sprzed Covid-19, ale nawet dwukrotnie ją zwiększyliśmy - dziś Kross zatrudnia ponad 1000 osób.  

Gdzie prezes Krossa widzi dziś inflację w swojej działalności?

- Wiele branż, w tym nasza, skutki wzrostu cen poszczególnych komponentów, wynikającego z wyższych cen surowców i walut obcych, odczuje tak naprawdę za kilka miesięcy. Wiele firm budowało swoje zapasy magazynowe i także my w dużej mierze korzystamy jeszcze z części, które były zakupione wiele miesięcy, a nawet rok, temu. Więc na razie nie ma to aż takiego przełożenia na rentowność. Ale wszystkie analizy pokazują, że w kolejnych miesiącach konsumowanych będzie coraz więcej elementów, które były kupowane w momencie droższych surowców, wyższych cen energii oraz słabszego kursu walutowego. Spodziewamy się, że dla wielu branż, w tym rowerowej, jesień i zima w tym roku to będzie czas kiedy w pełni ujawnią się w rachunku biznesowym galopujące ceny.

- Oczywiście, przyglądamy się także temu, co się dzieje z siłą nabywczą Polaków. Gospodarstwa domowe mierzą się z dużymi wzrostami cen żywności, prądu, gazu, drożejącymi kredytami hipotecznymi - dlatego patrzymy na budżety Polaków z perspektywy zmniejszającej się siły nabywczej i wolnych środków, które mogą przeznaczyć  na inne wydatki. Ale widzimy też, że miejsce rowerów na liście wydatków znacząco urosło. Dodatkowo naszą odpowiedzią na to wszystko jest masowa oferta ratalna i dziś już kilkadziesiąt procent naszej sprzedaży realizujemy właśnie w systemie ratalnym. Rowery Kross są dostępne już za niecałe pięćdzięsiąt złotych miesięcznie. I to bardzo dobrze się sprawdza.

- System ratalny przydaje się także w związku z ogromnym zainteresowaniem rowerami elektrycznymi. Wygląda na to, że Polacy - przy znaczących podwyżkach cen paliw i samochodów, także używanych - coraz częściej przesiadają się na rowery, w tym elektryczne, żeby np. dojeżdżać do pracy. W ostatnich tygodniach widzimy prawdziwy boom na rowery elektryczne i to działa bardzo pozytywnie na branżę. Drugi czynnik, na którym korzysta branża, to mniejsza skłonność ludzi do samochodowych wycieczek weekendowych, a pewnie także wakacyjnych, a większa do wycieczek rowerowych.

Ale rowery elektryczne są jednak dużo droższe od tych tradycyjnych.

- Kiedyś takie rowery kosztowały, mówimy o dobrej jakości sprzęcie, ok. 8-10 tys. zł, ale dziś to już wydatek ok. 5 tys. zł, więc można mieć dobrej klasy rower elektryczny w dużo bardziej osiągalnych poziomach cenowych. To oznacza, że płacąc co miesiąc sto kilkadziesiąt złotych ratalnie, można się przesiąść na taki rower. To połowa kosztu jednego tankowania paliwa do samochodu.

Jaki procent sprzedaży to dziś rowery z baterią?

- Zakładamy, że średnio w Polsce 10 proc. nowej sprzedaży rowerów to będą rowery elektryczne. Oczywiście w porównaniu do innych rynków, jak czeski, czy do Europy Zachodniej, to skromne udziały, bo w Europie Zachodniej to jest 30-50 proc. sprzedaży. Jednak, jak na historię rowerów elektrycznych w Polsce, to już całkiem spory udział i wierzymy, że będzie bardzo szybko rósł. To co ważne i pozytywne, to fakt że Polacy podobnie jak większość Europejczyków, kupują rowery elektryczne sprawdzonych producentów i marek. Dziś plagą w elektronice, a także w rowerach elektrycznych, są pozornie atrakcyjne oferty, które jakościowo są beznadziejne. A rower to zakup na wiele lat i ma niezawodnie służyć każdego dnia. Z tego powodu warto zaufać mocnym, wiarygodnym rowerowo markom. W Polsce jest kilku bardzo dobrych producentów rowerów elektrycznych, sprawdzonych firm i warto im zaufać w takich zakupach.

Które segmenty sprzedażowe rosną dziś najszybciej?

- Numer jeden, jeśli chodzi o dynamikę sprzedaży, to właśnie rowery elektryczne, a numer dwa to gravele. Nasz szef rozwoju produktu mówi, że gravel to nowe MTB. Moda na rowery MTB, czyli popularne górale, zaczęła się w latach 90., a dziś jest ona po części zastępowana modą na gravele. W obu przypadkach mówimy o wzrostach na poziomie kilkudziesięciu procent rocznie. Nasz gravel bije rekordy popularności jako świetny kompromis ceny do jakości.

Jak się zmieniła w ostatnich latach średnia cena kupowanego roweru?

- Dziś średnia cena roweru to ok. 2 tys. zł. Oczywiście, w ostatnich latach były podwyżki, ale raczej o kilka, kilkanaście procent rok do roku, niż o kilkadziesiąt procent.

Można się spodziewać podobnego wzrostu cen w tym roku i kolejnych latach?

- Dużo zależy od siły złotego. Gdybyśmy trwale mieli do czynienia ze słabym złotym wobec euro i dolara, to pewnie na jesieni przyjdą podwyżki cen. To może być ruch nawet o kilkanaście procent. Ale robimy wszystko, aby ceny rowerów nie szły w górę.

A jak idzie Krossowi eksport?

- Koncentrujemy się na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej i jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników, bo w sezonie 2022 zdobyliśmy palmę pierwszeństwa na rynku czeskim. Dziś jesteśmy tam numerem jeden, jesteśmy bardzo mocnym graczem jeszcze na kilku innych rynkach tej części Europy. Tam dynamiki w eksporcie są większe niż w kraju.

To jest dobry moment na ewentualne przejęcia w branży?

- Cały czas rozglądamy się za markami rowerowymi, nawet prowadzimy rozmowy, ale jeszcze nie ma żadnych decyzji. W nowej strategii Krossa nastawiamy się na rozwój organiczny, ale oczywiście jeśli trafią się ciekawe możliwości przejęć to nie mówimy "nie" - jednak to nie jest główna oś naszej strategii. 

"Chcemy wykorzystać niesłychany boom na rowery i zamienić 5 minut dla branży na 10 minut dla Krossa. Jestem przekonany, że firma prowadzona przez Filipa Wojciechowskiego, umocni swoją pozycję w Polsce i na arenie międzynarodowej". To słowa założyciela Krossa Zbigniew Sosnowskiego, gdy przekazywał panu władzę w firmie w 2021 r. Udaje się w tych dziwnych czasach? 

Tak. Staramy się ten kierunek i cel nadany przez właściciela pana Zbigniewa Sosnowskiego realizować w pełni. Kross rośnie rok do roku, biorąc pod uwagę sprzedaż w sztukach rowerów, o 50 proc. Jeśli chodzi o przychody - nawet więcej.  Więc solidnie te cele i wizję realizujemy.

Rozmawiał Paweł Czuryło 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »