Reklama

Jarosław Gowin: Ulga dla klasy średniej także dla przedsiębiorców

- Trzeba się zastanowić, czy całkowita likwidacja możliwości odliczenia składki zdrowotnej jest zasadna. Czy nie należy tu wprowadzić czegoś na kształt 30-krotności albo czy nie rozłożyć zmian w czasie - mówi w rozmowie z Interią Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii. - Rozwiązania dotyczące podatkowego aspektu Polskiego Ładu są jeszcze sprawą otwartą - podkreśla.

Bartosz Bednarz, Interia: Po zmianach podatkowych, zaproponowanych w "Polskim Ładzie" Polsce coraz trudniej będzie konkurować kosztami pracy. Czy ten problem jest już widoczny w rozmowach z inwestorami zagranicznymi?

Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii: Na razie nie ma tego typu oznak. Jako minister odpowiedzialny za gospodarkę dbam też o przyciąganie do Polski inwestycji. I muszę powiedzieć, że w najbliższych miesiącach i latach zapowiada się pod tym względem prawdziwy boom. Co ważne - kilka dużych inwestycji dotyczy branż, na których nam najbardziej zależy, czyli przemysłu 4.0 i nowoczesnych technologii. Inwestycje mają też szczególną wartość wtedy, gdy połączone są z lokowaniem w Polsce centrów badawczo-rozwojowych. Dlatego wszystkie negocjacje prowadzimy pod tym kątem.

Reklama

Oczywiście potencjalni inwestorzy analizują ewentualne skutki nowych rozwiązań podatkowych. Chcę jednak zastrzec, że - po pierwsze - Polska pozostaje atrakcyjnym dla inwestorów krajem. Po drugie: rozwiązania dotyczące podatkowego aspektu Polskiego Ładu. są jeszcze sprawą otwartą. Prowadzę szerokie konsultacje z przedstawicielami organizacji biznesowych i ekspertami. Staramy się wypracować optymalne rozwiązania. Jednocześnie rozmawiam z premierem Mateuszem Morawieckim. Będę konsekwentnie przekonywał polityków PiS, że ulga dla klasy średniej musi objąć nie tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę, ale i przedsiębiorców.

W kwestii atrakcyjności inwestycyjnej i jej oceny muszą pojawić się też koszty energii. Te w Polsce dynamicznie rosną.

Wszyscy wiemy, że dekarbonizacja to w Polsce proces skomplikowany. Mamy gospodarkę, która w największym stopniu w UE oparta jest na węglu. Nasze cele są zgodne z ustaleniami unijnymi i bardzo dużo będzie zależało od dynamiki działań w najbliższych latach. Zarówno w Krajowym Planie Odbudowy, jak i w Umowie Partnerstwa, poszczególnych programach operacyjnych, a także Funduszu Sprawiedliwej Transformacji - odpowiednio dużo środków należy przeznaczyć na rozwój energetyki odnawialnej. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że konieczne jest pilne uchwalenie chociażby tego, co wypracowaliśmy w ministerstwie, a więc nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej czy rozwoju modelu prosumenckiego. Konieczne jest też pilne podjęcie decyzji o budowie elektrowni jądrowej.

Nowelizacja będzie jeszcze w tym roku?

Sądzę, że tak. Teraz trwają konsultacje społeczne. Inną ważną kwestią jest energetyka wodorowa. To bardzo obiecujący kierunek. Bo wodór jest paliwem czystym, coraz tańszym w pozyskiwaniu oraz składowaniu. Ma też znaczący potencjał inwestycyjny. W marcu 2021 r. przeprowadziliśmy nabór na dofinansowanie projektów z obszaru technologii i systemów wodorowych przy wykorzystaniu specjalnego mechanizmu finansowania Important Projects of Common European Interest (IPCEI). W krajowym etapie konkursu wybrano dziewięć ambitnych projektów. A to tylko jeden z przykładów naszych działań. Nie zamierzamy na tym polu zostać w tyle za resztą Europy i świata. 

Będzie wsparcie dla biznesu w związku ze wzrostu cen prądu?

- Zdecydowanie tak. Takie rozwiązania są przygotowywane w moim resorcie. Jednym z nich będzie z całą pewnością nowelizacja ustawy o systemie rekompensat dla sektorów i podsektorów energochłonnych. W ramach nowelizacji ustawy przewidujemy m.in. uaktualnienie wydatków przeznaczonych na rekompensaty w latach 2021-2030 oraz uspójnienie przepisów pomocowych zgodnie z nowymi wytycznymi KE.

Kiedy poznamy szczegóły?

W ciągu kilku dni do KPRM chcemy przekazać Wniosek o wpis do Wykazu Prac Rządu. Po uzyskania wpisu planujemy podjąć szerokie konsultacje publiczne, a także rozpocząć rozmowy z KE o prenotyfikacji programu pomocowego. Zresztą wyzwaniem jest nie tylko cena energii, ale także jej pochodzenie. Coraz częściej partnerzy wymagają dostarczania produktów powstałych w sposób zrównoważony. Dla odbiorców energii naturalnym wyjściem jest budowa własnych źródeł OZE, jak i nawiązywanie współpracy z producentami energii czystej i tańszej. Dodatkowo w ministerstwie pracujemy nad sposobem wykorzystania potencjału lokalnego gospodarowania energią. Innym działaniem - wynikającym z konsultacji w formie Białej Księgi Przemysłu - są prace w związku z tzw. linią bezpośrednią oraz ułatwienia w zawieraniu kontraktów PPA - bezpośredniego zakupu energii. Wszystko to można sprowadzić do wspólnego mianownika - lokalnie, jak najlepiej i jak najmądrzej zarządzać w obszarze energii.

Pan byłby za wprowadzeniem podatku katastralnego?

- Nie. Brak dla takiego rozwiązania akceptacji społecznej.                                                                              

Rząd pracuje nad takim rozwiązaniem, przygląda się temu?

- Nie ma dzisiaj w ogóle tego tematu w rządzie.

Jak ma działać "ulga Morawieckiego"?

- Jeśli chodzi o ulgę dla zatrudnionych na umowę o pracę, to z inicjatywy Porozumienia wyszła propozycja, aby zarabiającym między 6 a prawie 13 tys. zł brutto wprowadzić wyższe koszty uzyskania przychodu. Dzięki temu na nowych rozwiązaniach podatkowych takie osoby nie straciłyby ani grosza. Jak jednak wspomniałem na początku rozmowy, teraz ważne jest to, żeby jakiś rodzaj ulg wypracować także dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Wiadomo, że to one są kołem zamachowym rozwoju Polski.

I co dla nich szykuje rząd?

- Przedstawiłem premierowi Morawieckiemu szereg propozycji. Eksperci Porozumienia przygotowali cały ich pakiet. Kilka z nich jest w tej chwili szczegółowo analizowanych i przeliczanych przez Ministerstwo Finansów. Wspomnę tu o kilku możliwościach. Po pierwsze, trzeba się zastanowić, czy całkowita likwidacja możliwości odliczenia składki zdrowotnej jest zasadna. Czy nie należy tu wprowadzić czegoś na kształt 30-krotności? Po drugie, można zweryfikować tempo wprowadzanych zmian i rozłożyć je w czasie, by były bardziej stopniowe. Po trzecie, zaproponowałem dodatkowe rozwiązania jak - np. dla małych i średnich firm, które chcą się dynamicznie rozwijać - możliwość jednorazowej amortyzacji, czyli odliczenia od podatków nakładów na środki trwałe i na wartości niematerialne i prawne (patenty czy licencje). Zaproponowaliśmy też coś dla pracodawców, którzy zatrudniają na umowie o pracę. Od swojej składki zdrowotnej mogliby odliczyć część składek zapłaconych za pracowników. Te dwa rozwiązania mogłyby przyczynić się do podniesienia niskiego poziomu inwestycji - pięty achillesowej polskiej gospodarki. Dodatkowo pojawiłaby się też zachęta do zatrudnienia na umowie o pracę. Dla firm o niższych kosztach prowadzenia działalności jest dostępne inne rozwiązanie: ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Zgodnie z moją propozycją premier Morawiecki już zapowiedział obniżenie stawki ryczałtu dla informatyków, programistów czy - szerzej - pracowników ICT. To dobry kierunek.

Jednolita składka, o której wspomniał pan w jednym z wywiadów, to rozwiązanie, które mogłoby znaleźć się w Polskim Ładzie?

- Tego typu rozwiązanie było szczegółowo analizowane w 2016 r. Niestety podjęto wtedy decyzję, aby zrezygnować z tej, rzeczywiście bardzo głębokiej, a w mojej ocenie - w pełni uzasadnionej zmiany. Porozumienie będzie postulować powrót do tamtych rozwiązań i poddanie ich ponownym analizom. To jednak z pewnością wymaga wielu miesięcy pracy.

Dlaczego właśnie teraz wraca pan do tamtych rozwiązań?

- Skoro zapadła decyzja o przeprowadzeniu głębokiej reformy systemu podatkowego, to - w mojej ocenie - trzeba położyć bardzo duży nacisk na jego uproszczenie. Jednolity podatek wiązałby się oczywiście z pewnym wzrostem podatków dla najlepiej zarabiających, ale znakomicie by ten system upraszczał. Myślę, że przedsiębiorcy poparliby to rozwiązanie.

Nie sądzi pan, że te zmiany podatkowe, które w dużym stopniu mają zacząć obowiązywać od 2022 r., należałoby jednak opóźnić, przesunąć ich wejście w życie na czas, gdy firmy przestaną już odczuwać echa kryzysu?

- Podniesienie kwoty wolnej jest dobrym rozwiązaniem i popieram wprowadzenie jej od 1 stycznia. Natomiast pozostałe zmiany powinny być wypracowane wspólnie z ekspertami podatkowymi, ekonomistami, prawnikami, ze środowiskiem biznesowym i przedstawicielami związków zawodowych. W zeszłym tygodniu spotkałem się w tej sprawie z Radą Przedsiębiorczości. Wkrótce planuję spotkanie z Rzecznikiem MŚP i organizacjami skupionymi wokół Rzecznika, a także specjalne posiedzenie Rady Dialogu Społecznego. Uważam, że w toku szerokich konsultacji jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie odpowiadające zarówno przedsiębiorcom, jak i pracownikom oraz stronie rządowej. Moment wychodzenia z kryzysu nie przekreśla możliwości wprowadzenia zmian w systemie podatkowym. Szczególnie jeśli, jak mówiłem wcześniej i jak postuluje Porozumienie, byłyby to uproszczenia.

Widzi pan potencjał dla szybszego wzrostu gospodarczego w tym roku niż szacuje to MF? Pojawiają się już prognozy rynkowe nawet na poziomie 5,7 proc. Czy minister rozwoju dostrzega ryzyka przegrzania gospodarki?

- Oczywiście istnieje taka możliwość, szczególnie wobec jednoczesnego ożywienia zarówno konsumpcji, oczekiwanego w drugim kwartale, jak i widocznego już w pierwszym wzrostu inwestycji, a także trwałego ożywienia eksportu. Te trzy silniki mogą spowodować przyśpieszenie wzrostu. Będzie on zrównoważony, oparty o wiele czynników i powinien mieć trwały charakter. Niebezpieczeństwa dotyczą głównie wąskich gardeł (surowce, materiały, infrastruktura) czy też nadwerężonych przez kryzys powiązań w łańcuchach wytwarzania.

Jak ważnym dla Polski partnerem handlowym i inwestycyjnym jest Hiszpania, z której rządem spotkał się ostatnio gabinet Mateusza Morawieckiego?

- Hiszpania zamyka stawkę dziesięciu najważniejszych rynków eksportowych dla polskich firm. W 2020 roku sprzedaliśmy tam towary o wartości ponad 6 miliardów euro, odnotowując ponad miliard euro nadwyżki handlowej. Jednocześnie Hiszpania znajduje się na piątym miejscu wśród największych zagranicznych inwestorów w Polsce (blisko 8,9 mld EUR). Hiszpańskie firmy działają praktycznie w każdym kluczowym dla gospodarki sektorze: budowlanym, finansowym, motoryzacyjnym, energetycznym czy transportowym. Zarazem polskie inwestycje w Hiszpanii też są znaczące. Na Półwyspie Iberyjskim działamy w sektorze IT, finansach, chemii, farmacji oraz medycynie, a także w takich tradycyjnych sektorach polskiego eksportu jak motoryzacja, branża spożywcza czy wyposażenie wnętrz.

Podpisane w poniedziałek memorandum o współpracy polsko-hiszpańskiej w obszarze polityki przemysłowej - to krok w stronę dalszego zacieśniania relacji gospodarczych?

- Memorandum jest znakiem jakości i dojrzałości polsko-hiszpańskich stosunków gospodarczych. To wyraz woli przeniesienia współpracy na nowy poziom. Porozumienie dotyczy wszak współdziałania w rozwoju przyszłościowych sektorów gospodarki, jak branża cyfrowa, farmaceutyczna czy przemysł 4.0. Zwracam uwagę na istotne znaczenie współpracy horyzontalnej, jak poparcie Polski i Hiszpanii dla wspólnych europejskich projektów wodorowych w ramach IPCEI oraz zbliżone stanowisko w kwestiach transformacji cyfrowej i energetycznej. Oba kraje szczególną uwagę poświęcają także zagadnieniom MŚP i dostosowaniu rozwiązań systemowych do potrzeb firm rodzinnych, działających na mniejszą skalę.

- Z drugiej strony - to Memorandum jest także jednym z kroków do szerszej współpracy Polski z krajami Południa Europy. Wraz z uruchomieniem funduszy i wdrożeniem programu reform zawartych w krajowych programach odbudowy państwa basenu Morza Śródziemnego wkroczą na szybką ścieżkę wzrostu. Warto, by polskie państwo i polscy przedsiębiorcy byli mocniej obecni w tym regionie.

W jakim kierunku ta współpraca przemysłowa miałaby zmierzać?

- Memorandum nakreśla ogólne ramy współpracy w sektorach, o których już wspominałem. Teraz naszym zadaniem jest wypełnienie porozumienia treścią i współpracą na poziomie roboczym. Po stronie polskiej szczególnie cenne byłoby zaangażowanie się Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, zwłaszcza Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu oraz Agencji Rozwoju Przemysłu. Ale aktywną rolę mogą odegrać też takie podmioty jak Platforma Przemysłu Przyszłości. Instrumenty wsparcia eksportu muszą być przy tym spójne z szerszą wizją strategii eksportowej, nad którą toczą się w naszym ministerstwie intensywne prace. Jesteśmy także otwarci na dialog z samorządem gospodarczym; chcemy wyjść naprzeciw potrzebom firm już działających w Hiszpanii lub planujących taką ekspansję.

Spotkał się pan także z minister pracy Yolandą Diaz. Sytuacja Polski i Hiszpanii, jeśli chodzi o bezrobocie jest zupełnie inna, ale są też te same problemy. Jakie poczyniono ustalenia w obszarze wspierania młodych na rynku pracy, aktywizacji zawodowej osób starszych, kobiet, jakich reform wymaga rynek pracy dzisiaj, w kontekście pandemii Covid-19 i odbudowy gospodarki?

- Polska i Hiszpania zgadzają się co do potrzeby szerszej aktywizacji zawodowej ludności, szczególnie osób starszych i kobiet. Z mojej perspektywy w czasie spotkania poruszono dwa bardzo istotne zagadnienia. Jedno dotyczące dialogu społecznego i konieczności takiego przygotowania wszelkich reform, by były one społecznie akceptowalne, a co za tym idzie - mniejsza była pokusa ich zmiany wraz z każdorazowym przekazaniem władzy. Po drugie: w wymiarze praktycznym z uwagą wysłuchałem hiszpańskich doświadczeń w implementacji partnerstwa publiczno-prywatnego w polityce wsparcia zatrudnienia. Nasze polskie doświadczenia z PPP są nader skromne, a większość planowanych projektów dotyczy raczej inwestycji infrastrukturalnych. Ale właśnie inteligentne zastosowanie PPP mogłoby umożliwić szybszą i lepszą odpowiedź urzędów pracy na zmieniające się potrzeby przedsiębiorców oraz wesprzeć pracowników w podnoszeniu swoich kwalifikacji. Rozpoczęliśmy modernizację Publicznych Służb Zatrudnienia, skorzystanie z hiszpańskich doświadczeń w PPP może być jednym z kierunków naszej reformy.

Oba kraje mierzą się z problemami demograficznymi i starzejącym się społeczeństwem. Hiszpania, w odróżnieniu od Polski, zdecydowała się jednak na podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat (od 2027 r.).

- Jednym z istotnych wyzwań dla polskiego rynku pracy jest niski wiek emerytalny. Przy niekorzystnych zmianach demograficznych oznaczać będzie to w dłuższej perspektywie pogłębianie się niekorzystnej sytuacji w zakresie dostępności pracowników. Rząd nie planuje podniesienia wieku emerytalnego, bo takie działania mają w Polsce niską akceptację społeczną. Podkreślam jednak, że przechodzenie na emeryturę w wieku ustawowym ma charakter prawa, a nie obowiązku. Należy wdrożyć, choćby ze względu na prognozy demograficzne, takie rozwiązania, które zachęcać będą do pozostawania na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Dlatego reformując rynek pracy zależy nam na działaniach skierowanych na podnoszenie czy zmianę kwalifikacji osób 60+ oraz wprowadzeniu narzędzi motywacyjnych, aby osoby 60+ zobaczyły korzyść w pozostaniu na rynku pracy.

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Gowin | przedsiębiorcy | polska firma | podatki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »