Reklama

Santiago Argelich, Cellnex Polska: Zawsze mieliśmy Polskę na radarze

Polska ma być jednym z największych rynków Cellnex Telecom - hiszpańskiego koncernu telekomunikacyjnego, największego operatora infrastruktury komórkowej w Europie. Po kupnie masztów Playa na zamknięcie czeka transakcja przejęcia struktury sieciowej Polkomtelu. Santiago Argelich, dyrektor generalny Cellnex Polska w rozmowie z Interią liczy, że UOKiK udzieli zgody na tę transakcję w listopadzie.

Reklama

Ewa Wysocka, Interia: Cellnex Telecom jest właścicielem ponad 120 tysięcy masztów telekomunikacyjnych w niemal wszystkich krajach strefy euro, również w Szwajcarii. Teraz koncern stawia na Polskę. Skąd ten wybór? 

Reklama

Santiago Argelich, dyrektor generalny Cellnex Polska: Dla nas Polska od dawna należała do grupy strategicznych państw w Europie. Po pierwsze, jest krajem o dużej powierzchni.

- Po drugie, to bardzo konkurencyjny rynek z operatorami, którzy świadczą usługi na wysokim poziomie. To również rynek, gdzie zdecydowanie dominuje dostęp do internetu mobilnego, w odróżnieniu od reszty Europy, podczas gdy zasięg sieci światłowodowej jest nadal relatywnie niski. Jest to też rynek, na którym zawsze szuka się wydajności, dobrej strategii i innowacyjności. Przykładem jest decyzja sprzed 10 laty, kiedy to T-Mobile i Orange, jako jedne z pierwszych w Europie, zdecydowały w Polsce dzielić między sobą sieć. 

Nie wątpię, że to ważny i bardzo przemyślany wybór kraju, ale czy przy okazji chodziło Cellnexowi także o możliwość dalszej ekspansji na Wschód? 

- Nie zaliczyłbym wejścia na polski rynek do strategii pt. "Ekspansja do Europy Wschodniej".  Polskę zawsze mieliśmy na radarze i od lat rozwijaliśmy relacje z ważnymi graczami sektora telekomunikacji, spokojnie czekając na dogodny moment. I taki się nadarzył. Cellnex jest inwestorem, który szuka stabilności, solidnych i dających zaufanie ram prawnych, a także gospodarki, która pozwoli na racjonalny i długoterminowy wzrost. Polska spełnia wszystkie te kryteria i dlatego była u nas na czele naszej listy. Trudno byłoby znaleźć inny kraj, który miałby wszystkie te cechy. A do tego powierzchnia Polski - największa w całej Wschodniej Europie. Co oczywiście nie znaczy, że w przyszłości Polska nie może być dla nas platformą do wejścia do innych krajów Europy Wschodniej, choćby przez bliskość geograficzną. 

Dzięki transakcjom dotyczącym Polkomtelu i Playa w bardzo krótkim czasie Cellnex stanie się ważnym graczem na polskim rynku telekomunikacji. 

- Tak. Polkomtel Infrastruktura to koncept, który rozwija się od ponad pół dekady i którego rozwój śledzimy od początku. Pamiętam moją pierwszą wizytę w Polsce, jakieś trzy-pięć lat temu. Poprosiłem o omówienie projektu Polkomtelu, bo już wtedy brałem pod uwagę, że w przyszłości może być on szansą dla Cellnexu.  

- W transakcji z Cyfrowym Polsatem doszliśmy do porozumienia, rywalizując między innymi z funduszami inwestycyjnymi. Kupiliśmy to, co nazywa się infrastrukturą pasywną, czyli maszty i nabyliśmy prawa do aktywnych urządzeń - czyli poza przeróżnymi antenami radiowowymi, również do białych paneli , które mocuje się na masztach. Zwykle to nie my jesteśmy ich właścicielami. Przyznaję, że to nasza pierwsza tego typu transakcja, chociaż np. w Francji aktualnie zarządzamy również aktywami, które znajdują się tuż przy masztach, jak np. łącznością światłowodową z masztami oraz rozwiązaniami z zakresu tzw. "edge computing", związanymi z rozbudową mobilnego internetu szerokopasmowego, jak np. sieci 5G.

- Jeśli chodzi o Play, to historia jest krótsza. Play od dwóch lat przygotowywał swoją strategię. Pracował nad modelem infrastruktury, która nie odbiegałaby od tendencji europejskich. Przypomnę, że Iliad, właściciel Playa, jest partnerem Cellnexu na kilku rynkach, między innymi we Francji i Włoszech. Dlatego zależało mu aby dojść z nami do porozumienia. To dla niego bardzo interesująca transakcja, dzięki której może korzystać z naszych doświadczeń. 

Wspomniał pan o rywalizacji z funduszami. Czym się wygrywa w walce o kontrakty z operatorami? 

- Myślę, że w obu przypadkach powód był ten sam. Po pierwsze, jesteśmy graczem przemysłowym, inwestujemy długoterminowo z jasną strategią służenia naszym klientom. Zgodnie z nią zaspokajamy potrzeby operatorów, równocześnie dając im pełną wolność działania, aby mogli rozwijać obraną przez siebie strategię. Oferujemy wiedzę i dobre praktyki, również technologię, systemy i zasoby w całej Europie. Wszystko to bardzo interesuje klienta. Myślę, że dla Playa i Polkomtelu - Cyfrowego Polsatu - te właśnie cechy zaważyły na podjęciu decyzji o transakcji. 

Co może być tą wartością dodaną największego w Europie operatora infrastruktury komórkowej?

- Możemy być konkurencyjni w momencie kupna, w wyznaczaniu ceny, bo naszą przewagą jest gwarancja wzrostu. Wyznajemy też ważną dla nas zasadę tzw. ścisłej neutralności. Oznacza ona, że na naszych masztach oferujemy miejsce każdemu, kto potrzebuje zainstalować tam swoje urządzenia, nie tylko operatorowi mobilnemu, ale też podmiotowi publicznemu. Na przykład w Hiszpanii świadczymy usługi operatorom, ale też straży morskiej, administracji publicznej czy policji. A do tego robimy to po konkurencyjnej cenie i dostosujemy poziom usług do potrzeb klienta. Kiedy spotkam na przykład Andreasa Maierhofera (prezes zarządu T-Mobile Polska - red.) to mu powiem: "Wiem, że masz dużo masztów ale jeśli na którymś z moich chciałbyś zainstalować swoje urządzenia, to będziesz miło przyjęty i dostaniesz dobrą ofertę". 

- Zawsze bardziej opłaci się umieszczenie drugiej infrastruktury na jednym maszcie niż budowanie nowego. Dlatego tak ważne jest dla nas słowo "neutralność". Jako człowiek biznesu i przemysłowiec chcę, aby każdy maszt został wykorzystany jak najefektywniej  i żeby moi klienci byli zadowoleni. 

Masztów Cellnexu będzie w Polsce dużo.

- Jesteśmy w bardzo interesującej sytuacji. Mamy potencjał do wybudowania 5 tysięcy nowych masztów Playa i na razie 1500 dla Polkomtelu. Te nowe lokalizacje poszerzyłyby aktualną sieć masztów, które przejmujemy w ramach transakcji z Playem i Polkomtelem.

- O ile dostaniemy zgodę na tę transakcję. Przed nami droga do wzrostu dzięki któremu nasz biznes w Polsce będzie atrakcyjny. 

Zgodnie ze strategią, Cellnex chce mieć w Polsce, w sumie 20 tysięcy masztów, czyli prawie dwa razy więcej niż w Hiszpanii. Czy to znaczy, że stawiacie bardziej na Polskę niż na rodzimy Półwysep Iberyjski? 

- Nie traktujemy naszego rozwoju jako wyścigu między rynkami, na których Cellnex jest obecny. Hiszpania ma inną konfigurację. Operatorzy, jeśli już sprzedają, to niewielkie fragmenty swojej infrastruktury. Orange sprzedał tysiąc masztów, trochę Telefonica, Masmóvil to samo. Nasze portfolio w Hiszpanii, czyli ponad 11 tysięcy masztów, to rezultat mozolnej drogi i przeprowadzenia wielu operacji. W Polsce osiągniemy więcej dzięki dwóm dużym transakcjom. Z Playem jest ona już zamknięta. Czekamy, kiedy UOKiK pozwoli nam na zamknięcie umowy z Cyfrowym Polsatem w sprawie Polkomtelu. Ale faktycznie, z 20 tysiącami masztów Polska - razem z Francją i Włochami - stałaby się jednym z głównych rynków Cellnexu w Europie. Działamy zgodnie z wyznaczonym harmonogramem. Trudno mi wskazać datę, kiedy proces związany ze zgodą UOKiK się zakończy. Liczę, że najpóźniej w październiku - listopadzie. Ale może też potrwać dłużej. 

Rozmawialiśmy o masztach, a co z pracownikami? Rozpoczęliście już rekrutację. Czy pracownicy Playa mają pierwszeństwo w otrzymaniu pracy? 

- W Polsce Cellnex zaczął od małej, 25-osobowej ekipy. To dawny zespół Playa, który zgodnie z umową został w całości przetransferowany do nas. Chcemy przed końcem roku dojść w Playu do 80-90 osób. To ambitny plan na pierwsze miesiące w nowym kraju. Mamy na to budżet i staramy się osiągnąć ten cel. Druga transakcja, z Polkomtelem w momencie, kiedy będziemy mogli ją zamknąć, oznacza, że zwiększymy zatrudnienie  o następne 400 osób. Wkrótce będziemy mogli mówić o 500 zatrudnionych przez Cellnex Polska. A wtedy będzie to dla nas drugi albo trzeci kraj pod względem liczby zatrudnionych w Europie. 

Jak to jest być firmą działającą w perspektywie 30 lat? Podpisujecie długoterminowe umowy np. na 20 lat z możliwością przedłużenia o kolejnych 10 lat. A potem co?

- Usiądziemy do stołu, żeby negocjować kolejny kontrakt. Nasze umowy są elastyczne, ale najpierw musi być zawarte porozumienie ramowe. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to jest to bardzo proste. Mamy inwestorów, którzy na podstawie długoterminowych porozumień pozwalają nam kupić infrastrukturę. Długi termin daje relatywnie stabilny cash flow. Przypomnę, nie jesteśmy uzależnieni od powodzenia kampanii żadnego z operatorów. Zawsze powtarzam, my siedzimy w piwnicy, jesteśmy niewidzialni. Jeszcze dwa lata temu nikt nie wiedział kim jest Cellnex, teraz znają nas trochę lepiej. Dajemy zasięg i infrastrukturę, która jest podporą do urządzeń naszych klientów. Oni zaś płacą za wynajem. 

To jakie są plany Cellnexu w Polsce na najbliższe miesiące?

- Naszym pierwszym celem będzie wsparcie dla operatorów, aby mogli przyspieszyć budowę sieci 5G. Do tego zobowiązują nas umowy. A jeśli strategia każdego z nich będzie różna, będziemy oferować różne usługi. Teraz mówimy o 5G, za 5 lat będziemy mieli 6G, potem 7G... Nasze umowy są elastyczne, dostosowują się do rozwoju technologii i potrzeb, jakie ma operator. W sumie, ja tylko jestem dostawcą, oferuję usługi, nie mogę decydować, czego chce klient. 

Porozmawiajmy więc o sieci 5G w Polsce. Faktycznie jest szansa na przyspieszenie jej rozbudowy? 

- Pierwszy krok to wystawienie częstotliwości na licytację. Kiedy już zostaną one przydzielone operatorom, ci zwrócą się do nas z prośbą o zainstalowanie swoich urządzeń. Umowa zobowiązuje Cellnex do zbudowania tej infrastruktury. Będziemy ważnym aktorem z punktu widzenia naszych zobowiązań wobec operatorów mobilnych. Pod warunkiem oczywiście, że ci powiedzą nam, czego potrzebują. Nie zaprojektuję im sieci 5G, ale ją szybko zbuduję i to na wzór, jakiego ode mnie zażąda operator. 

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Cellnex to nie tylko maszty, to również technologie smart city czy Internetu Rzeczy. Czy oprócz dwóch wielkich transakcji Cellnex może rozwijać w Polsce inne usługi? 

- Myślę, że tak. Wymieniłbym np. usługi indoor coverage, czyli instalacje antenowe wewnątrz budynków i innych obiektów, wykonane na konkretne zamówienia klientów. W Polsce jest to wciąż rynek mało rozwinięty, który ma duży potencjał. Na potrzeby klienta możemy zapewnić zasięg na przykład na stadionie albo w budynku administracji publicznej. 

- Innym przykładem mogą być prywatne sieci przemysłowe. One są potrzebne w miejscach, w których nie wystarcza publiczna sieć telekomunikacji. Na przykład w porcie, który razem ze swoją logistyką i komunikacją wewnętrzną potrzebuje usługi na wymiar - niezawodnego połączenia Internetu Rzeczy. Ciekawy projekt może już wkrótce powstać dla Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), która chciałaby zbudować taką prywatną sieć. Podobne projekty mogą powstać dla przedsiębiorstw albo administracji publicznej.  W zeszłym roku przejęliśmy fińską firmę EDZcom, która specjalizuje się w sieciach prywatnych, np. dla kopalni odkrywkowych, portów, fabryk a nawet torów wyścigowych. Czyli również jesteśmy w stanie wdrożyć tego typu sieci telekomunikacyjne.

Pandemia i COVID-19 bardzo pokrzyżowały plany Cellnexu? 

- Musieliśmy się zaadoptować do nowej sytuacji, nie mogliśmy kontynuować pracy w tym samym rytmie. Dzięki naszej strukturze mogliśmy to szybko zrobić, bo rosły potrzeby dotyczące naszych usług. Naszą misją, podobnie jak operatorów, było ułatwić życie społeczeństwu podczas lockdownu. Przyznam, że od ponad roku nie miałem ani jednego dnia wakacji.

- Naszym zobowiązaniem są usługi i wsparcie dla operatorów w tym trudnym etapie, ale też solidarność społeczna. Stworzyliśmy fundusz wart 10 milionów euro, z którego połowa została przeznaczona na badania medyczne związane z COVID-19, przede wszystkim na badania dotyczące wzmocnienia układu odpornościowego. Reszta pieniędzy ma pomóc ludziom dotkniętych kryzysem. We wszystkich krajach, w których działamy, wspieramy organizacje pozarządowe. Chcemy choć trochę zmniejszyć siłę uderzeniową powstałego przez pandemię kryzysu gospodarczego.

Rozmawiała Ewa Wysocka

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »