Reklama

Witold Orłowski, Akademia Vistula: Katastrofy nie będzie, ale inflacja i wyższe podatki tak

Polska gospodarka zareagowała na kryzys pandemiczny lepiej od oczekiwań - ocenia w cyklu Rozmowy Interii profesor Witold Orłowski z Akademii Vistula i główny doradca ekonomiczny PwC. - Państwo ratuje nas za nasze własne pieniądze. Rząd nas zadłużył, ale nie zrobił zarazem nic by ograniczyć inne wydatki - dodaje.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Ekonomista podkreśla, że spadek polskiego PKB okazał się mniejszy niż się obawiano i dobrze poradził sobie zwłaszcza przemysł, silnie powiązany z gospodarką niemiecką. Profesor Orłowski chwali też rząd za szybkie decyzje ograniczające mobilność Polaków, choć otwarta pozostaje jego zdaniem kwestia czy nie dało się ich podejmować w porozumieniu z przedsiębiorcami, a przez to w sposób mniej dotkliwy dla biznesu.

Tak jak w innych krajach rząd nie miał innego wyjścia jak ruszyć na pomoc gospodarce, ale za cenę gigantycznego wzrostu zadłużenia, które kiedyś trzeba będzie spłacić czy to w formie inflacji czy podwyżki podatków.

- Katastrofy finansowej nie będzie - przewiduje Orłowski. Oczywiście sytuacja wygląda inaczej z perspektywy właściciela zamkniętej restauracji, przedsiębiorstwa z branży przemysłowej czy firmy kurierskiej. Większość firm na pandemii straciła. - O ile nastroje konsumentów nie są złe, bo rząd ratuje miejsca pracy, to już przedsiębiorcy widzą przyszłość w ciemnych barwach. Na przykład inwestycje leżą zupełnie - dodaje gość Rozmów Interii.

- Szkoda, że nie mieliśmy polityków na tyle odpowiedzialnych, by w lepszych czasach spłacać długi zamiast je zaciągać - gorzko stwierdza ekonomista. - Gospodarka przegrywała z polityką. Może to nas jednak czegoś nauczy - dodaje Orłowski. Wskazuje, że rynki finansowe kierują się swoimi prawami. Nie w najbliższych miesiącach, ale w dłuższym okresie sytuacja będzie niepewna. - Kryzys finansowy w 2007 roku zaczął się w USA, ale bynajmniej nie Amerykanie ponieśli najdotkliwsze jego konsekwencje - przypomina Orłowski.

Ekonomista nie zgadza się z tezą, że rząd mimo pandemii nie ogłosił w kraju stanu nadzwyczajnego by zmniejszyć koszty pomocy dla gospodarki. - O wiele można oskarżać polityków rządzących krajem w ostatnich latach, ale nie o specjalną troskę o stan finansów państwa - ironizuje Orłowski.

Wysiłek państwa by zmniejszyć skutki kryzysu jest - jego zdaniem - ogromny, ale rozumie desperację tych przedsiębiorców, którzy większość strat muszą pokryć sami.

Ekonomista przypomina zarazem że rządowa pomoc pochodzi z kieszeni podatników.

- Państwo ratuje nas za nasze własne pieniądze. Rząd nas zadłużył, ale nie zrobił zarazem nic by ograniczyć inne wydatki - gorzko kończy profesor Witold Orłowski.

Rozmawiał Wojciech Szeląg

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Dowiedz się więcej na temat: inflacja | podatki | polska gospodarka | PKB Polski | inflacja Polska
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »