Reklama

Łukasz Czernicki, MF: Wokół Polskiego Ładu narosło wiele mitów

- W wielu środowiskach nie było zrozumienia, że polski system podatkowo-składkowy był głęboko niesprawiedliwy – mówi Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów. Na kolejne wątpliwości, jeśli się jeszcze pojawią, resort finansów będzie reagować natychmiast – zapewnia. Dodaje, że dzięki Polskiemu Ładowi NFZ rocznie dostanie dodatkowe 7 mld zł, a przez wysoką inflację w 2021 r. budżet mógł zyskać nawet kilkanaście miliardów złotych.

Paweł Czuryło, Interia: Czy Ministerstwo Finansów zidentyfikowało już wszystkie możliwe wątpliwości wokół przepisów związanych z wdrażaniem Polskiego Ładu?

Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów: Z tych rzeczy, który pojawiły się już w trybie wdrażania przepisów największe nieścisłości już się ujawniły. Ale jeżeli pojawiłyby się jeszcze jakieś wątpliwości, będziemy reagować natychmiast.

- W przyszłym tygodniu rozpocznie się wypłacanie różnic w płacach. Jednak zdecydowana większość osób nie ma wypłat na początku miesiąca i problem, który się ujawnił, dotyczył mniejszej grupy podatników. Potrafiliśmy jednak szybko zareagować, choć zdaję sobie sprawę, że to wiąże się z dodatkową pracą, szczególnie wszystkich księgowych, których w imieniu Ministerstwa Finansów proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. Zapraszamy wszystkich na nasze strony, czyli gov.pl/web/finanse, podatki.gov.pl i wiecejwportfelach.gov.pl i na nasze webinary i infolinię Polskiego Ładu. Od wtorku dłużej będą czynne urzędy skarbowe.

Reklama

- Miejmy świadomość, że to duża reforma i podatkowy "game changer", a w toku całej dyskusji, która się ostatnio pojawiła, zapomnieliśmy o jakże słusznych celach zmian zapisanych w Polskim Ładzie.

Skoro mówi pan, że to jest "game changer" to skąd tyle negatywnych głosów dotyczących zmian w systemie podatkowym?

- Dotychczas mieliśmy system podatkowo-składkowy, który uznałbym za dziwny, dysfunkcjonalny i niesprawiedliwy.

Dlaczego pan tak uważa?

- W Polsce nie ma powszechnej świadomości, że dotychczasowy system pozwalał, żeby osoba zarabiająca 5 tys. zł na umowę o pracę płaciła takie same składki jak osoba, która zarabiała 30 albo 50 tys. zł na działalności gospodarczej. To dla mnie podstawowy punkt do dyskusji o polskim systemie podatkowo-składkowym. Czy sprawiedliwe było to, że ktoś miał 19-proc. stawkę podatkową i ryczałtową składkę zdrowotną?

- Mówię o sprawiedliwości wobec osób, które pracują na umowę o pracę i wpadają w drugi próg podatkowy. Staraliśmy się to wszystko tak poukładać, żeby pewną progresję jednak wprowadzić. Od samego początku było wiadomo, że Polski Ład będzie zyskiem dla 2/3 podatników, dla około 1/5, czyli 20 proc. będzie neutralny, ale 10 proc. podatników zapłaci więcej. Zderzyliśmy się też z ostrą kontrą ze strony przedsiębiorców, którzy nie chcieli ustąpić kroku w toku negocjacji.

- W wielu środowiskach nie było zrozumienia, że polski system podatkowo-składkowy był głęboko niesprawiedliwy.

Były i są za to głosy, że ulga dla klasy średniej jeszcze bardziej komplikuje system podatkowy, a ludzie nie wiedzą czy z niej korzystać czy nie, bo np. będą musieli dopłacać na koniec roku pieniądze jeśli dostaną premię.

- Tu też mamy wiele mitów. Ulga dla klasy średniej zyskała miano niefortunnej łatki na całym systemie, który wprowadza Polski Ład. A ona w rezultacie sprowadza się do dwóch prostych wzorów, które wrzuca się w program księgowy i to wylicza się automatycznie. Nie widzę tu wielkiego wyzwania.

- Na uldze nie można stracić. Ona funkcjonuje w ten sposób, że jeżeli jest uwzględniana na etapie zaliczek i w ciągu roku podatnik nie przekroczy limitu ulgi to na koniec roku nie będzie musiał nic zwracać. Natomiast jeśli zdarzyłoby się, że podatnik przekroczy przychód na poziomie 133 692 zł to rzeczywiście musiałby zwrócić ulgę dla klasy średniej, ale to i tak oznaczałoby dla niego, że nie straci na tym. To nie jest tak, że nie opłaca się więcej zarobić, bo będzie trzeba oddawać nie wiadomo ile pieniędzy. Per saldo uwzględnienie lub nie ulgi dla klasy średniej skończy się dla podatnika takim samym wynikiem w rozliczeniu rocznym.

Pojawiła się za to łatka na Polskim Ładzie w postaci nowej ulgi dla emerytów, żeby także ci, których emerytura przekracza 4920 zł brutto nie stracili na reformie. Taki pomysł został przez koalicję rządową odrzucony wcześniej, choć pojawiła się taka poprawka.

- Ulga dla emerytów uspójni cały system. Chodzi nam o to, by emeryci nie tracili na Polskim Ładzie w takim samym zakresie dochodów jak osoby rozliczające się na skali podatkowej. Dlatego 12800 zł brutto ma zostać przyjęte jako granica dochodów, pracujemy nad tym. To nie będzie duże wyzwanie dla finansów publicznych. Takie rozwiązanie po przejściu procesu legislacyjnego wejdzie w życie.

- Uwzględnienie tej ulgi ze skutkiem wstecznym spowoduje, że emeryci ze świadczeniem ponad 4920 zł brutto pod koniec roku powinni dostać zwrot z rozliczenia. Ale jeśli to wejdzie w życie np. już w lutym, to emeryci także będą mogli korzystać z ulgi dla klasy średniej już na etapie wypłaty kolejnych świadczeń w poszczególnych miesiącach.

Tematem, który absorbował uwagę podatników w ostatnich dniach była także możliwość korzystania z ulgi dla klasy średniej przez małżonków.

- Tu chodzi np. o małżeństwa, w których jedna osoba osiąga bardzo duże dochody, a druga np. nie pracuje albo ma niskie dochody. Dla nich to bardzo korzystne rozwiązanie. Uwzględnienie ulgi dla klasy średniej powoduje, że dochody małżonków dzielimy na pół i jeżeli ta kwota mieści się w widełkach ulgi dla klasy średniej to ją stosujemy. Jeśli ktoś zarabia 200 tys. zł, a małżonek nic, to po przedzieleniu na pół 200 tys. zł łapie się na ulgę dla klasy średniej. To oznacza, że Polski Ład będzie neutralny dla tego małżeństwa.

Jaki zatem wyjdzie po tych wszystkich zmianach makrorachunek dotyczący Polskiego Ładu?

- Nie mam jeszcze ostatecznych danych, ale to nie będzie gigantyczne wyzwanie dla budżetu.

Ile ostatecznie więcej pieniędzy otrzyma służba zdrowia dzięki wprowadzeniu Polskiego Ładu, mając na względzie wprowadzane do niego zmiany?

- Pierwsze projekty zakładające 9-proc. składkę zdrowotną dla rozliczających się wg stawki liniowej zakładały 11-12 mld zł więcej. Skończyło się na 7 mld zł i wydaje mi się, że ten wynik niewiele się zmieni. Można założyć, że 7 mld zł więcej rocznie będzie trafiać do NFZ.

Jakie będą konsekwencje wprowadzenia tarczy antyinflacyjnej 1.0 i 2.0 dla inflacji?

- Tarcza 1.0 powinna obniżyć górkę inflacyjną w miesiącach jej obowiązywania o ok. 1 pkt proc. Wpływu obniżki VAT na paliwa, co zapowiedział premier w tarczy 2.0, na inflację jeszcze nie szacowaliśmy.

Gdzie możemy zobaczyć tę inflacyjną górkę w tym roku?

- Ona zależy od tego jak w życie będą wprowadzane poszczególne elementy z tarcz antyinflacyjnych. Zasadniczo jednak 2022 r. będzie wyzwaniem z perspektywy inflacyjnej. Swoje prognozy pokażemy około kwietnia, ale widzę, że konsensus rynkowy to 7-8 proc. średniorocznie i pewnie w tym obszarze to się zrealizuje, aczkolwiek zależy to od różnych czynników.

Wyższa inflacja to więcej pieniędzy w budżecie.

- Podawaliśmy już szacunki, według których inflacja dała nam w 2021 r. ok. 10 mld ekstra do budżetu z tytułu VAT, PIT i CIT. Czwarty kwartał był bardzo dobry pod względem budżetowych wpływów i może to będzie nawet kilkanaście miliardów. Ale pamiętajmy, że jednocześnie mamy tarczę antyinflacyjną, która oznacza mniejsze wpływy i większe wydatki.

Rozmawiał Paweł Czuryło


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »