Reklama

Mikołaj Placek, prezes Oknoplastu: Nie przewidzieliśmy takiego wzrostu zamówień

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej widzą limit rozwoju tylko w kraju. Koszty nam wzrosły, produkcja jest coraz mniej opłacalna, co będzie skutkować tym, że część przedsiębiorców zacznie przenosić swoje fabryki do innych krajów. Niektórzy już to robią. W naszym przypadku oprócz rozwoju w Hiszpanii otwiera się cały rynek portugalski, południe Francji, a z czasem, w perspektywie pięciu lat, Ameryka Południowa. Chciałbym zacząć tam duży biznes - zapowiada w rozmowie z Interią Mikołaj Placek, prezes Oknoplastu.

Reklama

Bartosz Bednarz, Interia: Jakie doświadczenia płyną z pandemii?

Reklama

Mikołaj Placek, prezes Oknoplastu: - Zarządzanie w tym czasie było dość mocno spontaniczne. Strategie - które mieliśmy - upadały. Musieliśmy na bieżąco sterować wszystkim. Był to trudny rok. Lockdown i kolejne obostrzenia sanitarne - to była zupełna nowość dla wszystkich.

W 2021 r. można patrzeć z optymizmem?

- Myślę, że najgorsze już za nami. Na 2021 r. na pewno patrzę inaczej. Ludzie się do pandemii przyzwyczaili. Strachu nie ma tak dużego jak na początku. Nauczyliśmy się żyć z wirusem: w zakładach produkcyjnych, ale też na co dzień jako społeczeństwo. Wszystko jest trochę inne: przestrzegamy reguł, chodzimy w maseczkach, trzymamy dystans. Ale wstajemy rano, słońce świeci, świat funkcjonuje dalej. Nie widzę też, by doszło do specjalnie dużego spowolnienia w branży, w której działamy. Nie ma czegoś takiego, że klienci przekładają na później swoje plany zakupowe, a jeśli chodzi o remonty, budownictwo - wszystko idzie do przodu. Pojawiła się szczepionka a wraz z nią nadzieja, że za chwilę problem wirusa zniknie. Najgorsze dzisiaj dla przedsiębiorców byłyby kolejne lockdowny.

W Niemczech, Włoszech mówi się, że ograniczenia potrwają nawet do kwietnia.

- To już ma miejsce. Ale nie widać problemów po stronie popytowej. Nie ma przesunięć zakupowych. Może to w końcu nastąpi, ale akurat tutaj nie dostrzegam jakiegoś dużego zagrożenia.

A gdzie są one największe?

- Są pewne zawirowania z surowcami na świecie. Przede wszystkim na rynku stali, szkła i plastiku, gdzie ceny rosną. W efekcie musimy się liczyć z pewnymi podwyżkami produktów finalnych. Będzie to po części efekt uboczny pandemii, ale - ponownie - nie sądzę, żeby z tego powodu popyt się miał załamać w 2021 r. Liczymy na kilkuprocentowe wzrosty w każdym kraju, w którym jesteśmy obecni.

- Wiele sektorów gospodarki podchodzi optymistycznie do przyszłości. W 2021 r. ciężko będą mieć m.in. gastronomia, turystyka - to się nie odbuduje szybko. Współczuję im. W naszym przypadku jednak wpływ ograniczeń nie jest znaczący.

Gdzie biznes widzi dzisiaj bariery dla rozwoju?

- Są dwa kluczowe problemy. Ceny prądu będą rosły - doskonale wiemy z jakich powodów. W dużym stopniu może to wpływać na cenę produktów finalnych. Ale o wiele większym wyzwaniem są kwestie związane z bezrobociem, które utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Brakuje nam w kraju rąk do pracy.

Ilu pracowników Oknoplast potrzebuje obecnie?

- Cały czas od września zatrudniamy nowych pracowników. Już kilkaset osób dołączyło do zespołu, a sporo jeszcze potrzebujemy. Nie wstrzymujemy rekrutacji. W najbliższym czasie kolejnych ok. 150 osób chcielibyśmy zatrudnić. Związane jest to z rosnącym popytem. Nie przewidzieliśmy aż tak dużego wzrostu zamówień.

Dynamika się utrzyma?

- Wzrost całej branży szacuje się na ok. 3-4 proc. rocznie. Oczywiście zależy to od kursu euro, czy będzie on bliżej 4,30 czy 4,50. Oknoplast natomiast powinien rosnąć w tempie 7-10 proc.

- Cały czas pracujemy nad innowacjami w oknach. Wszystkie nasze produkty są energooszczędne. Produkujemy też sporo okien pasywnych, wpisując się tym samym w trendy europejskie. UE i rządy wielu państw dofinansowują tego typu rozwiązania termomodernizacyjne. Na tym skorzystamy.

Jaką część przychodów stanowi eksport?

- Utrzymuje się powyżej 70 proc.

Słaby złoty pomaga?

- Pomaga, ale trzeba pamiętać, że większość materiałów do produkcji kupujemy w euro. Tym niemniej, wciąż więcej mamy przychodów niż wydatków.

Jest w Polsce kilku dużych graczy na rynku produkcji okien. Czy branże czeka konsolidacja?

- W Polsce mamy trzech dużych graczy i faktycznie wszyscy rosną. Rozwijają się cały czas przez wchodzenie na nowe rynki i zwiększanie udziałów w tych, na których są już obecni. Średnie i małe firmy tracą na znaczeniu. Ich udział jest coraz mniejszy, dlatego część w ogóle rezygnuje z produkcji a skupia się na sprzedaży okien pochodzących od większych dostawców.

W grudniu, w samym środku drugiej fali pandemii, przejęliście hiszpańskiego lidera okien PVC, firmę Ampuero. To dobry czas na takie decyzje?

- Sam proces przygotowań trwał około półtora roku. Planowałem to przejęcie zrealizować w marcu/kwietniu 2020 r. Wtedy jednak wybuchła pandemia, co spowolniło cały proces. Zdecydowałem się zawiesić przejęcie i poczekać na rozwój sytuacji. W grudniu, widząc jak zachowuje się rynek, ostatecznie sfinalizowaliśmy zakup.

- Jest to wejście w trochę inny biznes. Do tej pory nie rozwijaliśmy rynków zagranicznych poprzez akwizycje. Dla nas to zupełna nowość. Dotychczas mieliśmy strategię: wchodzimy na niewielką liczbę zagranicznych rynków, definiując 3-4 kluczowe i rozwijamy się w kierunku jednego z trzech największych dostawców okien. Tak jest w Niemczech, Francji, we Włoszech. Nie rozdrabniamy się na cały świat sprzedając do wielu krajów po "kilka okien".

Dlaczego w Hiszpanii zdecydowano się na inną strategię?

- Widzę perspektywy rozwoju tam na miejscu. Eksport z Polski ze względu na odległości byłby dość skomplikowany. W takim modelu pewnie udawałoby się coś tam sprzedać, być jednym z kilkudziesięciu dostawców. Ale strategia bycia w pierwszej trójce dalej obowiązuje. Dlatego przejąłem największego producenta w Hiszpanii, żeby zrobić to szybko. Perspektywy są bardzo obiecujące. Oprócz rozwoju w Hiszpanii otwiera się cały rynek portugalski, południe Francji, a z czasem, w perspektywie pięciu lat Ameryka Południowa. Chciałbym zacząć tam duży biznes.

Trwają analizy nad kolejnymi przejęciami?

- Na razie nie planuję. Dużo pracy przed nami w Hiszpanii. W perspektywy kilku lat nie wykluczam jednak kolejnych przejęć.

Jak ma działać biznes w Hiszpanii?

- Lokalnie mamy tam zarząd, który będzie zarządzać spółką. W centrali w Polsce będziemy zarządzać strategicznie na poziomie całej grupy. Dzisiaj, ze względu na pandemię, sposób działania też się zmienił. Wcześniej nikt nie myślał o zarządzaniu online, a obecnie nie ma znaczenia czy się jest na miejscu czy organizuje prace online.

Przyzwyczajenie z pandemii zostanie z biznesem na dłużej?

- Zostanie z tego względu, że jest to wygodne, tańsze i nie pochłania tyle czasu.

Polskie firmy przejmują konkurentów w Europie Zachodniej. Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia.

- To jest naturalny rozwój przedsiębiorstw. W dużej mierze do tej pory korzystaliśmy w Polsce z niższych kosztów pracy i zaopatrzenia. Koncentrowaliśmy się na rozwoju produkcji tutaj na miejscu i sprzedaży produktów głównie do krajów UE. Ale to się zmieniło. Po pierwsze, polscy przedsiębiorcy coraz częściej widzą limit rozwoju tylko w kraju. Koszty nam wzrosty, produkcja jest coraz mniej opłacalna, co będzie skutkować tym, że część przedsiębiorców zacznie przenosić swoje fabryki do innych krajów. Niektórzy już to robią. Po drugie, rośnie kapitał przedsiębiorstw, a to oznacza, że w dużej mierze polskie firmy będą nie tylko relokować produkcję, ale również kupować zagraniczne marki. Do tej pory było tak, że Polska bardziej kojarzyła się z tanim producentem dóbr, które za granicą często były sprzedawane pod innymi markami. To się zaczyna zmieniać. Polacy przedsiębiorcy zaczną inwestować w marki na rynkach zagranicznych.

Oknoplast będzie w Hiszpanii działać pod własną marką?

- Budujemy rozpoznawalność na rynkach zagranicznych własnej, rodzimej marki, ale w tym przypadku postawiliśmy na przejęcie firmy z wyrobioną już opinią. Ampuero ma swoją markę - Hermet10. I pod nią będziemy tam funkcjonować. Przejmowanie marek jest droższe początkowo, ale patrząc całościowo - szybsze, jeśli chodzi o rozwój i budowanie pozycji, niż zaczynanie wszystkiego od nowa.

"Nowy ład" - tak premier mówi o nowej polityce społeczno-gospodarczej po pandemii. Oczami przedsiębiorcy na czym powinna się ona koncentrować?

- Jednym z ciekawszych rozwiązań byłby dalszy rozwój takich produktów dla eksporterów jak gwarancje należności. Postawiłbym też na gwarancje kredytowe wspierające ekspansję zagraniczną polskich firm.

- Utrzymywanie złotego na tym poziomie - to co robi NBP - również jest dobrym rozwiązaniem, które powoduje, że polski przedsiębiorca jest bardziej konkurencyjny w międzynarodowym środowisku. Powinny być również utrzymane zachęty inwestycyjne dla firm, zwolnienia podatkowe w specjalnych strefach ekonomicznych, by przedsiębiorcy inwestowali w Polsce i się rozwijali. Najważniejsza sprawa to kwestie związane ze wsparciem innowacji. Jeśli chodzi o te produktowe - jesteśmy daleko w tyle w UE. W Oknoplast zawsze staraliśmy się wyprzedać konkurencje czy to w Polsce, czy Europie, patrzeć dalej w przyszłość niż inni. Dzięki temu udawało nam się zmieniać trendy w UE. Musimy w większym stopniu postawić na innowacje produktowe, żebyśmy nie byli tylko gospodarką odtwórczą. Jednakże, nie może to być ani na poziomie przedsiębiorstw, ani uczelni wyższych - sztuka dla sztuki - a myślenie od samego początku jak na tym zarobić.

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »