Reklama

Albania: Wszystko tańsze oprócz benzyny

Albania przyciąga polskich turystów. Ten omijany przez lata kraj nad Adriatykiem nazywany jest teraz "drugą Chorwacją". Wynajem apartamentu w pierwszej linii od morza kosztuje od 140 złotych za dobę, a niewiele metrów dalej - nawet 90 złotych. Ceny żywności też są niższe. Więcej niż w Polsce trzeba zapłacić jedynie za benzynę.

Wybierający się do Albanii samochodem płacą tam za benzynę więcej niż w Polsce. Litr kosztuje średnio 236 leków (L), czyli 9,35 złotych. Benzyna bezołowiowa to średnio 238 L (9,43 zł) a za olej napędowy trzeba zapłacić 254 leki (10,07 zł). Zaś tankujący gaz zapłacą za litr 87 L (3,45 zł). Drugie po Szwajcarii, najwyżej położone w Europie państwo, nie pobiera opłat za tranzyt, nie wymaga tez wykupowania winiet. Wyjątkiem jest najdłuższy, biegnący do Kosowa i liczący 177 km odcinek autostrady A1. Za przejazd nim zagraniczni turyści płacą 5 euro, niespełna 24 złote. 

Reklama

Albania infrastruktura. Uwaga na boczne drogi

Bywalcy tego kraju ostrzegają przed zwykłymi drogami, których stan często jest zły. Trzaśnięcie drzwiami w taksówce kosztuje 300 leków (12 zł) - tyle samo co każdy kilometr przejazdu. A godzina podróż, liczona podczas taryfy normalnej, to zwykle równowartość 56 złotych. Bilet komunikacji miejskiej kosztuje zaś 41 leków (1,65 zł).

Ceny żywności są niższe niż w Polsce. Według danych Eurostatu z końca czerwca, indeks dla żywności wynosi tam 83 proc. średniej europejskiej. Za litr mleka trzeba zapłacić w supermarkecie 132 leki (5,23 zł), za kilogram chleba równowartość 71 leków (2,80 zł) a za 12 jaj 230 (9,10 zł). Kilogram ziemniaków kosztuje 78 leków (3,10 zł), pomidorów - 120 leków (4,80 zł), a niewiele więcej - 125 L (5,00 zł) - kosztują pomarańcze. Butelka importowanego piwa (0,33 l) to średnio 153 leki (6,06 zł), a pół litra piwa albańskiego o 53 L taniej (4 zł). Droższe jest wino. Butelka średniej jakości to zwykle nie mniej niż 700 leków (22,75 zł). 

Żywność i restauracje w Albanii tańsze niż w Polsce

W tanich barach, z których wiele serwuje domowe, albańskie jedzenie, można zjeść obiad za 500 leków (20 zł). Tyle samo trzeba zapłacić za menu w McDonald's czy Burger Kingu. Sześć razy więcej - 3000 L (119 zł) wynosi cena zjedzonego w restauracji dwudaniowego posiłku z deserem dla dwóch osób. Jeśli ktoś zażyczy sobie do niego zagraniczne piwo, zapłaci o 250 leków (10 zł) więcej. A jeśli po zjedzeniu zamówi cappuccino, zapłaci za nie mniej niż 138 L (5,50 zł). 

Ponieważ Albanii też odczuwana jest inflacja (dane za maj - 6,7 proc.), rząd powołał tam Radę Cen Żywności, która ustaliła wartość podstawowych produktów: mąki, ryżu, cukru i oleju. Ich ceny są ogłaszane raz w tygodniu. Delina Ibrahimaj, minister finansów, uzasadnił centralne sterowanie niektórymi cenami inflacją żywnościową, która - jak to określił - potrwa dłużej niż do końca roku. 

Ewa Wysocka

Zobacz również: 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »