Reklama

Polacy nie będą już kupować tak jak przed pandemią

Pierwsze symptomy odmrożenia gospodarki widać w wynikach odwiedzin galerii handlowych i rekordowej licznie zapytań o sfinansowanie zakupów kredytem ratalnym. Jednak część klientów na stałe przekona się do zakupów w sieci.

W poniedziałek 4 maja gdy w Polsce ponownie zostały otwarte galerie handlowe ponad 24 tys. osób wnioskowało do banków o kredyt ratalny. Patrząc na cały pierwszy "handlowy" tydzień w maju, to zapytań o finansowania zakupów przez raty kredytowe było o ponad 60 proc. więcej niż w poprzednim tygodniu, co nie powinno dziwić, ale było ich też o 8 proc. więcej niż a analogicznym okresie poprzedniego roku. Rzeczywiście wygląda na to, że Polacy ruszyli znów na tradycyjne zakupy, ale wcześniejszych tłumów w galeriach handlowych jeszcze nie ma. Pytanie czy reszta wielbicieli zakupów w takich centrach powstrzymuje się od ich odwiedzin z obawy przed wirusem czy raczej chodzi o ostrożniejsze podejście do wydawania pieniędzy.

Reklama

Z najnowszych danych Retail Institute monitorującego  ruch w 140 centrach handlowych wynika, że w tygodniu od 4 do 10 maja ich tzw. "odwiedzalność" w stosunku do poprzedniego tygodnia wzrosła o ponad 111 proc. (wcześniej mogły w nich funkcjonować wyłącznie sklepy spożywcze, drogerie, apteki, sklepy budowlane, zoologiczne, z zabawkami, a także pralnie i sklepy optyczne), ale jednocześnie była o blisko 42 proc. niższa niż w porównywalnym tygodniu (6 do 12 maja) 2019 roku - poinformował instytut.

- Te wyniki świadczą nie tylko o tym, że Polacy lubią centra handlowe, ale również o naszej silnej potrzebie powrotu do normalności. To optymistyczny prognostyk na przyszłość. Dalecy jednak jesteśmy od tego, aby nadawać wynikom z ostatniego tygodnia nadmierne znaczenie. Z oceną zmian zwyczajów i nawyków zakupowych musimy wstrzymać się minimum kilkanaście tygodni - powiedziała Anna Szmeja, prezes Retail Institute.

Eksperci widzą, że Polacy ograniczają wydatki - z powodu utraty pracy, obniżenia otrzymywanego wynagrodzenia czy nieco na wyrost, w obawie przed możliwością pogorszenia sytuacji życiowej w przyszłości.

Skupione wokół Retail Institute sieci handlowe sygnalizują poprawę wskaźników obrazujących stosunek liczby wejść do sklepu do liczby transakcji. Zdaniem instytutu, nie oznacza to jednak ożywienia handlu, a to, że zakupy są przemyślane i zaplanowane.

Pandemia i związana z nią izolacja społeczna zmieniły nawyki zakupowe Polaków,  które zapewne częściowo będą trwałe. Pokazuje to analiza transakcji realizowanych Blikiem w dwóch miesiącach izolacji.

W marcu, a więc pierwszym miesiącu ogólnopolskiej kwarantanny, najbardziej wzrosła (w porównaniu do lutego br.) liczba zakupów w sklepach z elektroniką (270 proc.) oraz tych sprzedających środki czystości i chemię gospodarstwa domowego (216 proc.). Istotny wzrost liczby transakcji odnotowano także w księgarniach internetowych (88 proc.). Spadła natomiast liczba transakcji w serwisach bukmacherskich oraz tych oferujących bilety na usługi transportowe.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W kwietniu - a więc pierwszym pełnym miesiącu społecznej izolacji - zakupy sprzętu elektronicznego wystrzeliły jeszcze bardziej - tu widać było wzrost o 542 proc. w stosunku do lutego. Zakupy chemii gospodarczej urosły o 345 proc. od lutego, znacznie wzrosły także zakupy ubrań (o 154 proc.), suplementów diety (157 proc.) oraz usługi streamingu gier i wideo. Pogłębiły się spadki w segmencie zakładów bukmacherskich oraz usług transportowych.

- Zamknięcie stacjonarnych sklepów i przeniesienie aktywności zakupowych Polaków do sieci wpłynie w długim terminie na zmianę nawyków zakupowych. Wielu z nas po prostu większą cześć zakupów regularnie będzie robić w sieci, nawet po całkowitym otworzeniu sklepów. Dotyczy to także rozrywki, ta realizowana online będzie rosła. Polacy staną się dużo bardziej cyfrowi - zarówno w zakresie kontaktów międzyludzkich jak i zakupów, niż byli przed wybuchem epidemii - przewiduje Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, operatora Blika.

Zdaniem prof. Janiny Harasim z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach pandemia spowodowała, że część osób, które wcześniej nie miały impulsu do tego, żeby przełamać stare przyzwyczajenia została przez pandemię do tego niejako zmuszona.  Dlatego jej w niektórych kategoriach przeniesienie się zakupów do internetu będzie miało efekt długotrwały.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

- Najtrudniejsza jest zmiana przyzwyczajeń i jeśli sytuacja nas  do tego nie zmusi, to tego nie robimy. Ale pandemia była takim impulsem.  To może wpłynąć na nasze nawyki. Mimo, że centra handlowe powoli ruszają,  to przeniesienie się z częścią zakupów na internetowe  platformy zakupowe, zwłaszcza w przypadku osób, które wcześniej z nich nie korzystały, a zaczęły to robić w  czasie pandemii, może mieć być efekt długotrwały i w przyszłości  będą one regularnie z zakupów w sieci korzystać - tłumaczy  prof. Janina Harasim.

Monika Krześniak-Sajewicz