Reklama

Adam Mariański, KRDP: Ciężka praca będzie wyżej opodatkowana, a majątki nie

Po planowanych w ramach Polskiego Ładu zmianach, własna praca będzie jeszcze wyżej opodatkowana niż teraz, a cały czas najniżej opodatkowane są dochody z majątku i kapitału. Do tego, przy przekroczeniu pewnej kwoty dochodów traci się ulgę dla klasy średniej i drastycznie rośnie opodatkowanie. Nie będzie się opłacało dostać premii na koniec roku - mówi Interii prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych

- Po pierwsze, politycy którzy zapowiadają wyższe opodatkowanie osób zamożnych, o wysokich dochodach uprawiają populizm, który ma na celu zwiększenie poparcia wyborczego. Po drugie miesza się osoby prowadzące działalność gospodarczą z osobami uzyskującymi wyższe wynagrodzenia, bo często słyszę takie sformułowanie, że przedsiębiorca ma wyższe wynagrodzenie, a on przecież nie ma żadnego wynagrodzenia, bo w jego przypadku to jest dochód firmy, który po to jest generowany, żeby móc go wydać na prowadzenie działalności, między innymi na inwestycje. To jest pomylenie pojęć. Mylimy też ludzi zamożnych i bogatych w sensie majątkowym z tymi, którzy uzyskują wyższe dochody z działalności gospodarczej - mówił prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych w rozmowie z Interią podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Reklama

Jak podkreśla, jeśli chodzi o osoby na umowach o pracę czy umowach cywilno-prawnych mamy kolejną pomyłkę.

- Otóż te osoby uzyskują wyższe dochody tylko i wyłącznie dzięki własnej pracy. Jesteśmy na kongresie na Śląsku, to podam taki przykład: dwóch górników wydobywa jedną tonę węgla tygodniowo, a trzeci wydobywa dwie tony węgla tygodniowo i dzięki temu uzyskuje wyższe wynagrodzenie i zdaniem polityków, powinien on płacić progresywny podatek i wyższą składkę zdrowotną. Dlaczego? Dlatego, że ciężej pracuje i chce utrzymać rodzinę. Przecież do tego nie ma żadnego uzasadnienia, ani konstytucyjnego, ani społecznego i nie jest to zgodne z żadnymi zasadami etycznymi - podkreśla Mariański.

Wytyka też, że zmiany idą w takim kierunku, że nie opłaca się ciężej pracować.

- W polskim systemie podatkowym już teraz, a jeszcze bardziej po planowanych zmianach, najmocniej opodatkowana będzie własna praca. Ten, kto chce, potrafi i rozwija swoje kompetencje, będzie jeszcze mocniej za to karany i będzie płacił jeszcze wyższe podatki. Najniżej opodatkowane są dochody z majątku i kapitału, a najwyżej dochody z pracy - mówi przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych.

Zwraca też uwagę, że założenie Polskiego Ładu było takie, żeby zmniejszyć klin podatkowy między osobami na umowie o pracę a samozatrudnionymi, a będzie odwrotnie.

- Otóż ta ustawa zwiększa klin podatkowy, ponieważ osoby na umowie o pracę będą płaciły wyższe podatki poprzez wyższą składkę na ubezpieczenie zdrowotne, a osoby samozatrudnione, które wybiorą ryczałt od przychodów, zapłacą niższe podatki - przynajmniej jeśli chodzi o trzy grupy zawodowe - informatyków, pracowników służby zdrowia oraz pracowników inżynieryjno-technicznych jak architekci, ponieważ dla nich są obniżane stawki podatku. Co to oznacza? To znaczy, że osoba na umowie o pracę zapłaci drastycznie wyższy podatek w przyszłym roku, a informatyk, który nie ma żadnych kosztów, zapłaci niższe podatki niż w tym roku. Ci którzy się do tej pory wahali, jeszcze chętniej będą przechodzić na samozatrudnienie - podsumowuje prof. Mariański.

Zwraca uwagę na problemy jakie wywoła tzw. ulga dla klasy średniej.

- Ulga dla klasy średniej to przykład aberracji w prawie podatkowym. Może nie byłem orłem z matematyki, ale nie byłem też słaby z tego przedmiotu i gdybym nie wiedział jak to się wylicza na konkretnych przykładach, to pewnie miał bym problem. Generalnie przeciętny podatnik, a także pracodawca, który ma to rozliczać będzie miał problem jak tę ulgę liczyć. Ona została napisana bez analiz, bez przemyślenia, ponieważ przy przekroczeniu pewnego progu traci się prawo do ulgi i drastycznie rośnie opodatkowanie. Czyli to jest sygnał - nie pracuj więcej, bo ci się nie opłaca. Jak pracodawca będzie chciał dać komuś 13-kę w grudniu, to lepiej jej nie dostać - ostrzega.

Jego zdaniem, składka na ubezpieczenie zdrowotne powinna być zryczałtowana jako element powszechnego i równego dostępu do opieki zdrowotnej. - Powinna być dofinansowana z innych źródeł, choćby podatku akcyzowego od alkoholu czy tytoniu - uważa Mariański.

Przewiduje, że w efekcie tych zmian, przedsiębiorcy będą szukać innych możliwości, np. przekształcenia w inne formy prawne jak spółki komandytowe czy spółki kapitałowe i w efekcie będą płacić niższe podatki niż w tej chwili,  nie będą wówczas płacić też daniny solidarnościowej, a część z nich skorzysta z niższego 9-procentowego podatku. W związku z tym wpływy podatkowe mogą spaść.

Jak podkreśla, system podatkowy będzie jeszcze bardziej skomplikowany, niejasny i wymagający interpretacji przepisów.

- Liczba obszarów, w których rośnie ryzyko sporów miedzy podatnikiem i organami podatkowymi cały czas rośnie, a ustawy są pisane byle jak, konsultacji nie ma, a potem wydaje się objaśnienia i zakładam, że już w grudniu pojawią się objaśnienia do nowej ustawy podatkowej. Poza tym, objaśnienia MF to jest tworzenie prawa poza systemem ustawodawczym - podkreśla w rozmowie z Interią Mariański.

Jego zdaniem musi się zmienić tryb wprowadzania tak ważnych zmian.

- Dobrze byłoby, żebyśmy zmienili proces legislacyjny. Ustawa podatkowa powinna być przyjmowana przynajmniej pół roku przed nowym rokiem podatkowym, konsultacje powinny trwać co najmniej 3-6 miesięcy i wtedy byłaby szansa na wypracowanie dobrych rozwiązań. Proszę mi wierzyć, że skomplikowany system podatkowy nie jest marzeniem doradców podatkowych, bo to jest raczej koszmar nocny - dodaje prof. Mariański.

Jego zdaniem kwota wolna od podatku powinna być automatycznie waloryzowana, ale projekt tego nie zakłada.

- W marcu tego roku na konferencji w Senacie wskazywałem, że kwota wolna od podatku powinna wynosić 24 tys. zł i praktycznie się nie przestrzeliłem z tym co jest w projekcie, bo kwota 30 tys. zł minus kwota składki na ubezpieczenie zdrowotne właśnie tyle wyniesie. Ona powinna być co roku, a przynajmniej co dwa lata waloryzowana i nie w oparciu o inflację, ale raczej o średni wzrost wynagrodzeń. Progi podatkowe to jest wstyd dla wszystkich ekip rządzących od 2008 roku, bo od tamtego czasu nie były podnoszone. To, że wreszcie zostaną podniesione to, się po prostu należy i nie jest to żadna łaska, bo - zarówno kwota wolna jak i progi - już dawno powinny być podniesione i powinny być w przyszłości automatycznie waloryzowane - uważa prof. Mariański.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »