Ukraińskie rolnictwo walczy dziś na dwa fronty

Ukraina wciąż pozostaje w czołówce eksporterów ziarna do odbiorców z krajów Unii Europejskiej, mimo znacznie niższych niż przed rokiem zbiorów. Ukraińscy producenci rolni mają jednak problemy nie tylko z rosyjskim agresorem - dokłada im też ich rodzima korupcja.

Miliardy dolarów strat

Straty ukraińskiego rolnictwa, spowodowane rosyjską agresją, sięgają 40 mld dolarów zgodnie z oceną Ogólnoukraińskej Rady Rolnej (WAR), zrzeszającej dużych producentów rolnych.

Jak podaje ukraińskie ministerstwo polityki rolnej i zaopatrzenia, na skutek działań wojennych od 24 lutego do września wyginęło ponad 500 tys. sztuk trzody chlewnej, prawie 400 tys. rodzin pszczelich, 212 tys. sztuk bydła rogatego, 95 tys. kóz i owiec, zniszczonych lub uszkodzonych zostało 84,2 tys. maszyn rolniczych. Rosja ukradła ukraińskim producentom rolnym 2,8 mln t ziarna i 1,2 mln t kultur oleistych o łącznej wartości 1,87 mld dolarów.

Reklama

Skalę szkód wyrządzonych ukraińskiemu rolnictwu przez rosyjskiego agresora pokazuje przykład jednego z największych ukraińskich agroholdingów - Ukrlandfarming. Jego straty tylko w jednym obwodzie chersońskim oszacowano na 250-270 mln dolarów. Rosyjscy okupanci zrabowali 100 tys. t ziarna słonecznika i kukurydzy, kombajny, traktory, wykorzystywane do oprysku pól drony, materiał siewny, zapasy paliwa i środków ochrony roślin.

Doszczętnie zniszczona została należąca do Ukrlandfarmingu największa w Europie kurza ferma w położonej pod Chersonem Czornobajiwce. Wskutek działań Rosjan zginęło tam 4 mln dorosłych kur i 700 tys. kurcząt.

Wojna i złe decyzje dobijają hodowlę

Ciężkie czasy przeżywa ukraińska hodowla, która i tak w ostatnich latach miała się nie najlepiej. Według danych Państwowej Służby Statystyki Ukrainy, 1 listopada nad Dnieprem było 2,584 mln sztuk bydła rogatego - aż o 14 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadek pogłowia był zdecydowanie większy w gospodarstwach rodzinnych i sięgał tam 1,656 mln sztuk, czyli 17,5 proc., podczas gdy w dużych fermach pogłowie zmalało o 927,7 tys., czyli o 6,9 proc. Krów było już tylko 1,4 mln sztuk, o 13,9 proc. mniej niż rok wcześniej - w dużych fermach ich liczba spadła o 8,4 proc. do 385,1 tys. sztuk, a w gospodarstwach rodzinnych o 12,4 proc. do 1,016 mln sztuk.

Drastyczne zmniejszenie pogłowia w gospodarstwach rodzinnych to rezultat nie tylko wojny, której wpływ - jak widać to z wyników ferm - ocenia się na 7 proc., ale i szeregu decyzji faworyzujących wielkich producentów i uderzających w drobne gospodarstwa rodzinne. Decyzje te były podejmowane jeszcze przed wojną i dotyczyły przykładowo polityki podatkowej, która dyskryminowała gospodarstwa rodzinne wobec wielkich producentów. W rezultacie tych zmian rodzinne gospodarstwa rezygnują z produkcji na rynek, co przekłada się na masowe wybijanie posiadanych przez nie do tej pory krów.

W ocenie ukraińskiego Stowarzyszenia Producentów Mleka spadek pogłowia krów w dużych fermach jest jednak większy niż pokazują to oficjalne statystyki i sięga 50 tys. sztuk rdr.

Spadek pogłowia w połączeniu ze zmniejszeniem wydajności w strefach przyfrontowych wpłynął na zmniejszenie produkcji mleka o 6,575 mln t, co daje 12,4 proc. rdr.

Dzięki rozlokowaniu produkcji w rejonach, które ominęły bezpośrednie działania wojenne i ewakuacji stad z rejonów przyfrontowych, duże fermy wyszły z wojny obronną ręką. Spadek produkcji mleka wyniósł w nich za okres styczeń-październik 5,2 proc. rdr. Gospodarstwa rodzinne były wrażliwsze na działania wojenne - w tym segmencie produkcja mleka była mniejsza odpowiednio aż o 15,6 proc.

W sumie jednak to na traktowanych po macoszemu gospodarstwach rodzinnych wciąż trzyma się ukraińska branża mleczarska - dostarczyły one na rynek 4,389 mln t, podczas gdy duże fermy 2,185 mln t.

Liderstwo pod znakiem zapytania

Mimo trwającej od lutego pełnowymiarowej agresji Rosji, Ukraina wciąż znajduje się w czołówce światowych eksporterów żywności. Zgodnie z danymi z okresu od lipca, czyli od początku roku marketingowego 2022/2023 do listopada Ukraina była liderem eksportu pszenicy na rynek Unii Europejskiej, sprzedając 1,5 mln ton, czyli o 188 tys. ton więcej, niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Ponad trzykrotnie wzrósł w tym samym czasie eksport ukraińskiej kukurydzy do unijnych odbiorców - z 1,2 mln ton do 4 mln ton. Na dalsze utrzymywanie się tego trendu nie ma jednak co liczyć.

Straty wyrządzone wojną przełożyły się na wyniki rolnictwa. Według danych ukraińskiego ministerstwa rolnictwa zbiory pszenicy w tym roku to zaledwie 19,4 mln ton, czyli zaledwie 60 proc. zeszłorocznych zbiorów kiedy zebrano jej ponad 32 mln ton. Problemy są z ukraińską kukurydzą. WAR poinformowała pod koniec listopada, że niesprzyjające warunki pogodowe znacznie utrudniają zbiory tego zboża. Zebrać z pól udało się zaledwie 40 proc. plonu.

Nie dość, że zbiory są niższe, to w dodatku nie ma ich gdzie magazynować. Na skutek działań wojennych na terenach nieokupowanych zniszczone zostały powierzchnie magazynowe zdolne przechować jednocześnie 9,4 mln t ziarna. Koszt ich odbudowy oszacowano na 1,1 mld dolarów.

Zniszczenie elewatorów oznacza z kolei, że producenci rolni muszą swoje zbiory sprzedawać "na pniu" zamiast czekać na wiosenne zwyżki cen. Ratować sytuację stara się ONZ. Jej agenda FAO dostarczyła ukraińskim producentom rolnym w obwodach zachodniej i północnej części kraju specjalne tunele do tymczasowego składowania ziarna.

Wojna sprawiła, że znacząco wzrosły koszty produkcji. Według szacunków Ukraińskiego Klubu Biznesu Rolnego ceny środków ochrony roślin wzrosły od 5 do 20 proc. w zależności od grupy preparatów, paliw o 43 proc., a nawozów o 51 proc.

Wzrost kosztów logistyki wywołany działaniami wojennymi i inne związane z wojną czynniki sprawiają, że ukraińscy producenci rolni za swój towar dostają znacznie mniej niż ich zagraniczni konkurenci. "Ukraiński farmer otrzymuje o prawie 155 dolarów mniej przy sprzedaży tony pszenicy na światowym rynku i o 100 dolarów mniej przy sprzedaży tony kukurydzy niż jego francuski kolega" - komentowała sytuację analityk Ukraińskiego Klubu Biznesu Rolnego Switłana Lytwyn.

Eksport do UE zależny od "daniny"

Producenci rolni znad Dniepru, a finalnie ich kontrahenci z Unii Europejskiej, mają niestety problemy związane nie tylko z rosyjskim agresorem - swoje dokłada im też rodzima ukraińska korupcja.

1 grudnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o "zablokowaniu korupcyjnego schematu" w oddziałach celnych w obwodach kijowskim, czerniowieckim i oddziale w obwodzie lwowskim, odpowiadającym za obsługę ukraińskiego eksportu do Polski.

Korzystając z zablokowania przez Rosję możliwości eksportu ziarna tradycyjną drogą z portów nad morzami Czarnym i Azowskim i przekierowaniu eksportu do odbiorców z Unii Europejskiej na szlaki lądowe, kierownictwo regionalnych oddziałów celnych, którym podlegają odprawy przez zachodnią granicę Ukrainy, zorganizowało mechanizm pobierania nielegalnych poborów za dokonywanie odpraw celnych ziarna. Jak głosi oficjalny komunikat SBU "za różne sumy łapówek 'gwarantowali' oni przedstawicielom firm rolnych nieprzeszkadzanie w odprawach celnych partii produkcji rolnej, jaką eksportowali do krajów Unii Europejskiej, w szczególności ziarna", zaś w razie odmowy spłacania "daniny" stwarzano im sztuczne przeszkody podczas prowadzenia procedur celnych, albo w ogóle odmawiano zgód na eksport.

SBU opisuje wypadek przedsiębiorcy, który zgłosił się na ochotnika do wojska i od początku wojny walczy w obronie swojego kraju - żeby jego firma mogła pracować, był zmuszony wziąć kilka dni przepustki i przyjechać z frontu, żeby zapłacić "daninę".

Michał Kozak, dziennikarz ekonomiczny, korespondent Obserwatora Finansowego na Ukrainie

Biznes INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zobacz również:

Obserwator Finansowy
Dowiedz się więcej na temat: spichlerz świata | Ukraina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »