Reklama

Argentyna - kolejny element ryzyka

Do niepewności związanej z wojną handlową i spowolnieniem gospodarczym dokładają się obecnie nowe zagrożenia dla światowej gospodarki, co ciąży bardziej ryzykownym aktywom. O ile konsekwencje eskalacji protestów w Hong Kongu nie powinny mieć dla rynków finansowych bardziej daleko idących konsekwencji, to już potencjalna niewypłacalność Argentyny już tak.

Prawdopodobieństwo takiego scenariusza znacząco wzrosło po wczorajszej wygranej w prawyborach Alberto Fernandeza, który jest zdecydowanym przeciwnikiem polityki zaciskania pasa. Z drugiej strony opowiadający się za reformami urzędujący prezydent Marci poniósł porażkę. Reakcja rynkowa na te wydarzenia była niezwykle dynamiczna i przełożyła się na blisko 50% przecenę na tamtejszej giełdzie i 20% spadek wartości peso. Wzrost niepewności w Argentynie może bowiem rozlać się na ogólny sentyment wobec rynków wschodzących i w konsekwencji ciążyć wszystkim ryzykownym aktywom.

Reklama

Amerykańskie indeksy zakończyły poniedziałkową sesję na ponad 1% minusach i dzisiejszy handel na Starym Kontynencie rozpoczyna się w nie najlepszych nastrojach. Wysoki poziom awersji do ryzyka potwierdzają kreślące nowe szczyty notowania złota, które jest już powyżej 1520 USD za uncję. Duży popyt wciąż utrzymuje się na rynku japońskiego jedna, który w parze z dolarem schodzi już do 105, czyli minimów odnotowanych w 2018 roku.

Na rynku walutowym dolar pozostaje silny, a notowania głównej pary walutowej znajdują się poniżej 1.12. Uwzględniając relatywnie wysoki poziom awersji do ryzyka dobrze prezentują się notowania dolara australijskiego, który po wczorajszych spadkach próbuje odrobić część strat. Po wczorajszych pustkach kalendarium makroekonomiczne w dniu dzisiejszym powoli będzie się rozkręcać. Jeszcze przed południem opublikowane będą dane z brytyjskiego rynku pracy, które dla dołujących notowań szterlinga mogą mieć niemałe znaczenie, szczególnie jeśli wypadłyby słabiej od prognoz.

O godzinie 11:00 opublikowany zostanie wskaźnik Zew odzwierciedlający sierpniowe nastroje związane z kondycją niemieckiej gospodarki sondowane przez branżę finansową. Po południu uwaga skupiać się będzie natomiast na danych o inflacji z USA. Jak wynika z komunikatu jaki popłynął po ostatnim posiedzeniu Fed to właśnie niedostateczna presja cenowa była jednym z argumentów, które skłoniły komitet do obniżenia stóp.

Brak poprawy w tym zakresie będzie skłaniał amerykańskich bankierów centralnych do dalszego łagodzenia polityki monetarnej. Rynek już w pełni wycenia wrześniową obniżkę i jeszcze dwie do końca roku. Jastrzębia niespodzianka w dzisiejszych danych nie powinna natomiast znacząco zmniejszyć oczekiwań na cięcie stóp, gdyż rynek w dużym stopniu boi się jeszcze o koniunkturę gospodarczą w wyniku eskalacji konfliktu handlowego.

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Dowiedz się więcej na temat: Argentyna | kryzys gospodarczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »