Reklama

Bitcoin w 2022 roku. Szaleństwo prognoz od 10 tysięcy do 100 tysięcy dolarów

W świąteczny weekend bitcoin osiągał niewidziany od prawie dwóch tygodni poziom 50-51 tysięcy dolarów. Jednak inwestorzy zainteresowani rynkiem kryptowalut nie mają łatwego życia, gdyż prognozy dotyczące bitcoina znów "odbijają się od ściany do ściany". Armando Aguilar z Fundstrat spodziewa się w 2022 roku ceny w okolicach 100 tysięcy dolarów, ale Carol Alexander, profesor na Uniwersytecie Sussex, zapowiada spadek do 10 tysięcy dolarów. Krytycznie o bitcoinie znów wypowiedzieli się Donald Trump i Warren Buffett.

Kończący się rok był dla bitcoina czasem szczególnym. Od stycznia cyfrowa waluta podrożała od 32 tysięcy do 50 tysięcy dolarów, czyli o prawie 70 proc. Dzięki temu cały rynek kryptowalut wzrósł do łącznej wartości 2 bilionów dolarów. Jednak dzisiejsza cena bitcoina jest o 25 proc. niższa od rekordu wszech czasów (prawie 69 tysięcy dolarów) z początku listopada.

Optymistyczne prognozy

Jeszcze niedawno Armando Aguilar z Fundstrat Global Advisors w swoich prognozach wyznaczał cenę 70 tysięcy dolarów jako docelową dla bitcoina w tym roku. Aguilar zrewidował część projekcji i stał się bardziej ostrożny. Tłumaczy, że zrobił to, bo Rezerwa Federalna planuje trzy podwyżki stóp procentowych w 2022 roku. Właśnie dlatego rynek może stać się "bardziej grząski", zwłaszcza jeśli utrzyma się wysoka inflacja i rozwinie się wariant Omikron koronawirusa.

Reklama

Do czynników ryzyka przedstawiciel Fundstrat zalicza problemy z łańcuchem dostaw, które mogą utrudnić funkcjonowanie zakładów wydobywczych bitcoina, a także zmienność związaną z wyborami samorządowymi w Stanach Zjednoczonych. Niemniej jednak oczekuje, że kolejne inwestycje w bitcoina ze strony poważnych instytucji podniosą cenę "monety" do wartości 100 tysięcy dolarów i to już w pierwszej połowie 2022 roku.

Jednocześnie Armando Aguilar prognozuje, że druga kryptowaluta świata, czyli ethereum osiągnie poziom 9 tysięcy dolarów. Dziś kosztuje około 4 tysiące dolarów, ale na początku listopada biła historyczny rekord i była warta ponad 4 800 dolarów.

Anonimowy analityk kryptowalutowy o pseudonimie Pentoshi uważa, że ethereum wciąż ma poważną przewagę nad bitcoinem. Jak twierdzi, "ether" wyłamał się z siedmiomiesięcznej fazy konsolidacji i jest teraz gotowy do rajdu.

Pesymistyczne prognozy

Nie wszyscy eksperci podzielają pogląd o przyszłorocznej hossie kryptowalutowej. Carol Alexander, profesor w dziedzinie finansów na Uniwersytecie Sussex, powiedziała, że w 2022 roku spodziewa się spadku bitcoina nawet do 10 tysięcy dolarów. To byłoby praktyczne wymazanie wszystkich zysków z ostatniego półtora roku.

Alexander jest przekonana, że bitcoin nie ma żadnej fundamentalnej wartości i jest bardziej spekulacyjną zabawką niż inwestycją. Ostrzega też przed powtórką z lat 2017-18 roku, gdy kurs kryptowaluty spadł do blisko 3 tysięcy, po tym jak zaledwie kilka miesięcy wcześniej wspiął się na poziom prawie 20 tysięcy dolarów. - Gdybym była teraz inwestorem, pomyślałabym o szybkim wyjściu z bitcoina, ponieważ prawdopodobnie mocno straci on w przyszłym roku - oświadczyła Carol Alexander.

Podobny punkt widzenia prezentuje Todd Lowenstein, główny strateg do spraw akcji w dziale bankowości prywatnej Union Bank, który przypomina, że powszechnym argumentem przemawiającym za inwestycjami w bitcoina jest próba zabezpieczenia środków przed rosnącą inflacją. Jednak bardziej jastrzębia i antyinflacyjna polityka Fed może w 2022 roku przekreślić marzenia o kolejnych szczytach notowań bitcoina.

- Bez wątpienia wykres bitcoina podąża drogą znanych z przeszłości baniek i jest niesiony narracją "tym razem jest inaczej". Tylko że dokładnie tak samo mówiono w przypadku innych baniek. Czas dobrej koniunktury powoli odchodzi w przeszłość, a fala płynności ustępuje, co nieprawdopodobnie wręcz zaszkodzi przewartościowanym aktywom i spekulacyjnym obszarom rynku, w tym kryptowalutom - powiedział 

Todd Lowenstein. Konkurenci bitcoina

Wraz z rozwojem branży zdecentralizowanych finansów (DeFi) udział bitcoina w globalnym rynku kryptowalutowym osłabł, a inne waluty cyfrowe zaczęły odgrywać znacznie większą rolę niż dotychczas. Analitycy spodziewają się, że w przyszłym roku proces ten przyspieszy, ponieważ inwestorzy coraz częściej spoglądają na mniejsze kryptowaluty z nadzieją na duże zyski.

Zdaniem Carol Alexander z Uniwersytetu Sussex warto mieć na uwadze w 2022 roku "coiny" takie jak ethereum, solana, polkadot i cardano.- Ponieważ inwestorzy detaliczni zaczynają zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw związanych z handlem bitcoinem, zwłaszcza w nieuregulowanych miejscach, przerzucą się na inne tokeny. Przywiduję, że za rok o tej samej porze kapitalizacja rynkowa bitcoina będzie o połowę mniejsza niż łączna kapitalizacja "coinów" powiązanych z inteligentnymi kontraktami, takimi jak ethereum, czy solana - powiedziała Alexander.

Wstrząsy na rynku bitcoina zapowiada także popularny analityk ilościowy PlanB. Jego zdaniem, kolejna bessa jest nieunikniona. Przypomina, że kilka miesięcy temu, kiedy Chiny zakazały wydobycia bitcoinów, cena spadła o ponad 50 proc.

- Jestem jednym z nielicznych, którzy myślą, że będzie następny krach, podobny do tych, które widzieliśmy kilka razy wcześniej. Tymczasem wiele osób w tej chwili mówi, że skończyliśmy z czteroletnim cyklem i nie będziemy już mieli takiej zmienności i tak głębokiej bessy - stwierdził PlanB.

Analityk zakłada jednak, że wielki spadek notowań zostanie poprzedzony dużym ruchem w górę kursu bitcoina. Jeśli cena "monety" za kilka miesięcy wzrośnie do 100 tysięcy dolarów, to dalsze wzrosty będą napędzane przez zjawisko FOMO (strach inwestorów przed zmarnowaniem okazji kupna kryptowaluty). - Potem stanie się coś strasznego: kolejne zakazy w Chinach, zakaz w Indiach, czy coś takiego. Wszyscy znów będą się bać. Bitcoin może wówczas potanieć nawet o 80 proc. Sądzę, że strach i chciwość nigdy nie znikną z rynku kryptowalut - prognozuje PlanB.

Ostrzeżenia Buffetta i Trumpa

Warren Buffet, prezes i dyrektor generalny Berkshire Hathaway dysponujący majątkiem przekraczającym 100 miliardów dolarów znów ujawnił swoją niechęć do bitcoina i innych kryptowalut. Powtórzył, że jest to inwestycja spekulacyjna, a sam bitcoin może się w pewnym momencie załamać się, a nawet zniknąć, co sprawia, że przeciętny człowiek powinien się od niego trzymać z daleka.

- Kryptowaluty nie mają żadnej wartości, ponieważ tak naprawdę niczego nie produkują. Inaczej to wygląda z perspektywy rynku akcji. Firmy stojące za akcjami dostarczają jakiś rodzaj produktu lub usługi, więc łatwo jest zobaczyć, w jaki sposób zarabiają pieniądze - powiedział "Wyrocznia z Omaha". Dodał, że aby bitcoin mógł ostatecznie stać się opłacalną inwestycją długoterminową, musi być coraz bardziej akceptowany jako środek płatności. A jest zbyt wcześnie, aby wiedzieć, czy tak się stanie.

Fanem walut cyfrowych nie jest także Donald Trump, były prezydent Stanów Zjednoczonych. Jakiś czas temu mówił, że kryptowaluty są "katastrofą, która czeka aby się wydarzyć", a także "oszustwem, które wymaga poważnej regulacji."

W ostatnich dniach w rozmowie z Marią Bartiromo z Fox Business mówił o wyższości dolara nad "coinami". - Myślę, że jedyną walutą powinien być dolar. Kryptowaluty rozlewają się coraz bardziej i bardziej, a nikt nic z tym nie robi. Pewnego dnia nastąpi z tego powodu eksplozja jakiej nigdy wcześniej nie widzieliśmy - ostrzega Trump.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »