Reklama

Czy Fed dostał prezent od konsumentów?

Indeks S&P 500 ponownie zawitał dzisiaj w okolicach historycznych szczytów, które wyznaczone były wczoraj. Nasdaq 100 testując poziom 14 tys. punktów znajduje się około pół procent od historycznych szczytów. Na wielu rozwiniętych rynkach również obserwujemy wysokie poziomy i brak obaw związanych z nadmierną inflacją.

Z drugiej strony istnieje doza niepewności związana z tym, że Fed czy inne banki centralne mogłyby zdecydować się na jakiś krok w kierunku normalizacji, co mogłoby zburzyć obecny porządek. Czy tak jest jednak na pewno? Czy Fed oraz EBC nie dostały obecnie prezentu właśnie od konsumentów, który pozwoli im utrzymać politykę bez zmian, przed dłuższy czas.

Wczoraj wspominaliśmy o prognozach inflacyjnych w strefie euro. To pierwszy prezent, który w zasadzie sam wręczył sobie Europejski Bank Centralny. Bank nie zakłada, że w okresie prognozy dojdzie do przekroczenia inflacji! Widać, że teoretycznie w Europie przebiega proces "japonifikacji". W Japonii tak naprawdę poza jednym niewielkim epizodem, stopy procentowe nie były podnoszone od początku lat 90. Jeżeli inflacja pozostanie w strefie euro przytłumiona, nie będzie pretekstu, żeby stopy procentowe zmieniać. Z kolei ze strony Fed nie słychać głosów, które mówiłyby o tym, że już w tym momencie należy okiełznać szalejącą inflację. Takie poziomy inflacji bazowej nie były notowane od lat 90.

Reklama

Co ciekawe, patrząc na miary obcięte, czyli inflację składającą się z cen konsumpcyjnych z pominięciem np. 10% towarów, które rosną najmocniej i tracą najmocniej, to dynamika takiej inflacji nie znajduje się wcale daleko od celów inflacyjnych, czy to w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, w strefie euro taka dynamika inflacji obciętej nie jest nawet w połowie celu inflacyjnego. Wracając jednak do tematu komentarza, warto zwrócić uwagę na dzisiejsze dane. Nastroje konsumentów wg Uniwersytetu z Michigan wypadły wyżej od oczekiwań.

Ważniejsze jednak w kontekście przyszłości mają oczekiwania inflacyjne. W perspektywie jednego roku spadły one z 4,6% do 4,0%. Z kolei w perspektywie 5-10 lat spadły one z 3,0% do 2,8%. Oczywiście można to wiązać potencjalnie z efektem obecnie teoretycznie wysokiej bazy. Z drugiej jednak strony to dane ankietowe, które pokazują, że oczekiwania faktycznie mogą nieco przygasać. To potencjalnie bardzo dobra informacja dla Fed, która pokazuje, że inflacja faktycznie może być przejściowa. Co więcej, jeśli dojdzie do dalszej redukcji negatywnego szoku podażowego, którego doświadczamy od początku pandemii, kwestie inflacyjne mogą być w dalszym ciągu redukowane. Jeśli te przypuszczenia miałyby być prawdziwe, to rynek akcji w dłuższym terminie wciąż powinien mieć się nieźle.

Tymczasem dzisiaj dobra sesja miała miejsce przede wszystkim w Europie. DAX zyskał niemal 0,8% i trudno było znaleźć spadki w Europie, choć jednocześnie daleko nie musimy szukać. WIG20 stracił jako jeden z nielicznych 0,55%. Z kolei w USA sesja jest raczej płaska. Po historycznych dziennych szczytach S&P 500 traci 0,11%, a Nasdaq zyskuje 0,04%.

Michał Stajniak

Starszy Analityk Rynków Finansowych

XTB





Dowiedz się więcej na temat: Fed | inflacja świat | stopy procentowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »