Reklama

Dolar w tym roku jest wyjątkowo mocny, ale nie wobec rubla

Mało jest na świecie walut, które w tym roku wygrywają konkurencję z amerykańskim dolarem. Przegrywa ją złoty (mimo odrobienia części strat w ostatnich dniach), a także turecka lira i ukraińska hrywna. Liderem walut spychających dolara do defensywy jest… rosyjski rubel. Sprzyjają mu wysokie ceny energii na świecie i kontrola kapitału wprowadzona przez Kreml.

  • W pierwszych dniach marca dolar kosztował ponad 150 rubli. Teraz jest to około 60 rubli, czyli mniej niż na początku roku
  • Przez chwilę, w pierwszej fazie wojny, za jednego złotego trzeba było dać aż 30 rubli, jednak teraz jest to nieco ponad 13 rubli, czyli najmniej od 8 lat
  • Eksperci twierdzą, że wysoki kurs rubla jest jedynie wydmuszką, odklejoną od fundamentów wolnego rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że Moskwa przez wiele miesięcy potrafi zapewnić swojej walucie mocną pozycję

W tym roku wyjątkowo słabe wobec dolara są takie waluty jak egipski funt, czy argentyńskie peso. Źle prezentuje się turecka lira. Na początku tego roku za dolara płacono 13 lir, a teraz ponad 18,5 liry. W tym samym czasie osłabła też waluta Ukrainy odpierającej rosyjską agresję. Dolar zdrożał z 27,5 hrywny do prawie 37 hrywn.

Reklama

Złoty mocniejszy tylko chwilowo

Dolar w relacji do wielu walut osłabł w ostatnich dniach, po tym jak okazało się, że inflacja w Stanach Zjednoczonych spadła nadspodziewanie mocno z 8,2 do 7,7 proc. Rynki natychmiast zaczęły spekulować, że w takiej sytuacji Rezerwa Federalna dosyć szybko "zdejmie nogę z gazu" i zacznie łagodzić politykę monetarną. Zawsze wtedy, gdy "mięknie" bank centralny, słabnie także jego waluta.

Korzysta na tym złoty. Za dolara jeszcze pod koniec września płacono 5,05 zł, a teraz jest to 4,59 zł. Jednak na początku 2022 roku dolar kosztował 4,05 zł, a dwa lata temu tylko 3,75 zł. Także w marcu tego roku, gdy za naszą wschodnią granicą zaostrzała się wojna, a Polska zdobywała miano kraju "przyfrontowego", złoty był mocniejszy niż teraz (za dolara płacono 4,50 zł).

Kontrofensywa rubla

W pierwszych dniach ataku Rosji na Ukrainę, czyli na przełomie lutego i marca 2022 roku, rubel w relacji do dolara "szorował po dnie". Za walutę USA płacono ponad 150 rubli, co było wartością rekordową. Bardzo szybko jednak rosyjska waluta przystąpiła do kontrofensywy. W okresie wakacyjnym kurs chwilowo spadł nawet do około 50 rubli, czyli najniższego poziomu od 2015 roku. Dziś za dolara trzeba zapłacić około 60 rubli, czyli tyle, co przed pandemią COVID-19 i mniej niż na początku tego roku, kiedy kosztował 75 rubli.

Podobną sytuację obserwowaliśmy na wykresie złotego do rubla. Przez chwilę, na początku wojny, za jednego złotego trzeba było dać aż 30 rubli, jednak teraz jest to nieco ponad 13 rubli, czyli najmniej od 8 lat.

Rynki pod kuratelą Kremla

Dlaczego rubel jest tak mocny, skoro na Moskwę od początku wojny nakładane są kolejne sankcje gospodarcze, rosyjska giełda przez wiele miesięcy nie funkcjonowała z lęku przed krachem, a wolnorynkowa wymiana rubla została wstrzymana, by kraj uchronił się przed załamaniem własnego środka wymiany?

Powody są trzy: wysokie ceny energii na świecie, nowe zasady płacenia za rosyjski gaz i kontrola kapitału wprowadzona przez Kreml. Rosja jest największym na świecie eksporterem gazu i drugim co do wielkości eksporterem ropy. Ciągle jej ważnym klientem jest Unia Europejska. Zanim armia Putina napadła na Ukrainę, udział rosyjskiego gazu w rynku UE sięgał 41 procent. Teraz jest to 7,5 procent, ale ciągle wystarczająco dużo dla Kremla.

Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem z siedzibą w Finlandii wyliczyło, że tylko w ciągu pierwszych 100 dni wojny rosyjsko-ukraińskiej Moskwa uzyskała 98 miliardów dolarów przychodu z eksportu paliw kopalnych. Z tej kwoty aż 60 miliardów dolarów zapłaciły kraje Unii. Rosjanom sprzyjają też ceny ropy Brent, o około 20 proc. wyższe niż na początku 2022 roku. Co więcej, w okresie wakacyjnym, gdy gaz był rekordowo drogi, UE wysłała do Rosji więcej pieniędzy za kupione surowce energetyczne, niż przekazała Ukrainie w postaci pomocy.

Rosyjską walutę bardzo wzmocnił wprowadzony kilka miesięcy temu dekret Putina o "nieprzyjaznych krajach", które są zobowiązane płacić za gaz w rublach. W jego świetle, konsumenci rosyjskiego gazu muszą otworzyć rachunki walutowe i rublowe w Gazprombanku. Kontrahenci nadal mogą płacić w walutach zgodnie ze swoimi kontraktami gazowymi, ale Gazprombank przelicza każdą taką transakcję na ruble. Oznacza to, że dopóki cudzoziemcy będą kupować rosyjską ropę i gaz, Moskwa będzie otrzymywała twardą walutę, którą wykorzysta do wspierania własnego pieniądza. To właśnie w tym miejscu kreowany jest sztuczny, duży rynek na którym dochodzi do faktycznej wymiany.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Nietrafne zachodnie prognozy

W kwietniu sekretarz stanu USA Anthony Blinken był zdania, że wzmocnienie rubla na dłuższą metę jest nie do utrzymania, bo jest on sztucznie wspierany przez kontrolę kapitału - m.in. przez ograniczenia dotyczące wychodzenia cudzoziemców z rosyjskich inwestycji i kupowania walut przez rosyjskich rezydentów. Praktyka pokazała jednak, że rosyjska gospodarka radzi sobie na razie z powszechnymi sankcjami.

Pomyliła się także Jane Foley, szefowa działu strategii walutowych w Rabobanku, która wiosną przewidywała, że dolar będzie wzmacniał się wobec rubla. "Płynność w rublu jest bardzo niska, a kurs na ekranie może nie odzwierciedlać rzeczywistej ceny rynkowej. Jest jasne, że jednym ze skutków sankcji jest poważne osłabienie rosyjskiej gospodarki, co będzie miało wpływ na osłabienie rubla" - pisała wówczas Foley w nocie do Capital.com.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »