Reklama

Euro już po 4,50 zł, podąża do okolic 4,60

Niekorzystne otoczenie na rynkach globalnych spowodowało, że złoty w środę nadal się osłabiał - zwrócili uwagę analitycy. O godz. 17.30 za euro trzeba było zapłacić 4,50 zł, za dolara 4,12 zł, a za franka szwajcarskiego 4,11 zł.

Jak zauważył ekspert Domu Maklerskiego mBanku Kamil Maliszewski, na notowania polskiej waluty nie wpłynęły m.in. dobre dane z rynku pracy.

- Wzrost wynagrodzeń w Polsce spowolnił w grudniu do 3,1 proc., jednak wynikało to głównie z efektów bazowych i w niczym nie zakłóca to silnego trendu, który widzimy we wzrostach płac. Również zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło bardzo wyraźnie, co jest zaskakujące w przypadku grudnia. Oczywiście znaczenie miała w tym wypadku sprzyjająca pogoda, jednak grudzień od 2007 roku nie przyniósł aż do teraz wzrostu zatrudnienia. Rynek pracy jest w bardzo dobrej kondycji, jednak nie przekłada się to w żaden sposób na rynek walutowy - wyjaśnił.

Reklama

Analityk zaznaczył, że kurs EUR/PLN przełamał w środę 4,50 i podąża do okolic 4,60. Ocenił jednak, że osłabienie złotego powinno w kolejnych dniach wyhamowywać.

- Nowe maksima zobaczyliśmy także w przypadku CHF/PLN oraz USD/PLN i niestety niewiele wskazuje na to, aby sytuacja mogła zmienić się w najbliższych dniach. Rynki akcyjne na całym świecie radzą sobie bardzo słabo, a inwestorzy uciekają od wszystkich ryzykownych aktywów, w tym walut z rynków wschodzących. USD/PLN najprawdopodobniej na dłużej będzie mógł pozostać powyżej poziomu 4,10 - dodał Maliszewski.

Analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska Konrad Ryczko zwrócił uwagę, że polska waluta wyhamowała swoje umocnienie z początku tygodnia. - Sam bilans obrotu przyniósł ok. 1-proc. spadek wyceny krajowej waluty - dodał.

Jego zdaniem, złotemu zaszkodziły obawy związane z ryzykiem inwestowania na światowych rynkach, które miały swoje podłoże w spadku wyceny ropy do najniższego poziomu od 13 lat. - Dodatkowo po ostatniej obniżce ratingu przez S&P nastroje wokół polskich aktywów pozostają negatywne, co ogranicza potencjał popytowy ze strony inwestorów zagranicznych - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »