Reklama

Nic specjalnego, by mogło ruszyć euro

COVID-19 wrócił na pierwszy plan z pogarszającą się sytuacją zdrowotną na północnej półkuli, ale też z przebudzonymi nadziejami na przyspieszone stworzenie szczepionki. Rynki balansują między bieżącymi zagrożeniami wzrostu zachorowań i powrotem restrykcji a wyceną poprawy perspektyw gospodarczych w przyszłym roku. Kierunek dla ryzykownych aktywów jest wzrostowy, ale po wyboistej drodze w otoczeniu słabnących danych makro.

W USA bite są nowe rekordy liczby zachorowań oraz hospitalizacji i choć decyzje o restrykcjach są na razie sporadyczne (Nowy Jork, Chicago), niewykluczony jest ogólnokrajowy trend, który będzie ciążyć na generalnym nastawieniu do ryzyka. Dane makro powinny być pozytywnym tłem dla covidowych obaw. Sprzedaż detaliczna (wt) ma wzrastać na wcześniejszym otwarciu sezonu przedświątecznych zakupów i potencjalnym wpływie gromadzenia zapasów na drugi lockdown.

Reklama

Oczekuje się też wzrostu produkcji przemysłowej (wt). Regionalne wskaźniki koniunktury (pon, czw) wysyłają sprzeczne sygnały (miesiąc temu spadek NY Empire State, ale silny skok Philly Fed), ale w obu przypadkach ryzyka przeważają po negatywnej stronie w postaci hamowania popytu zewnętrznego w związku z nowymi lockdownami w Europie.

Ze strefy euro otrzymamy finalny odczyt inflacji HICP (śr) i indeks nastrojów konsumentów (pt).

Ten drugi zyskuje na znaczeniu w obliczu nasilenia drugiej fali pandemii i wprowadzonych restrykcji. Jeśli jednak statystyki dziennej liczby zachorowań w Europie miną szczyt, rynek zacznie dyskontować poprawę sytuacji, nie oglądając się na historyczne wskaźniki. Na przestrzeni tygodnia będzie sporo wystąpień przedstawicieli EBC w tym prezes Lagarde, ale jest mało prawdopodobne, aby przekaz miał się zmienić od tego usłyszanego w ostatnich dniach - polityka pozostaje ekspansywna z nastawieniem na skup aktywów. Nic specjalnego, by mogło ruszyć EUR.

Czy ten tydzień przyniesie w końcu porozumienie handlowe Wielkiej Brytanii z Unią Europejską?

Deadline wyznaczony na 15 listopada został zignorowany jak wiele innych w przeszłości z nowym terminem ustalonym na "w następnym tygodniu". Funt bez wątpienia czeka na sygnał deal/no-deal i nikt bez tego się nie ruszy, bo cena pomyłki jest za wysoka. W tle będą dane o CPI (śr) i sprzedaży detalicznej (pt).

Kontynuacja miesięcznych publikacji makro z Polski w ograniczonym stopniu będzie wpływać na złotego. Wyróżnić można produkcję przemysłową (pt) z potencjalnym ryzykiem negatywnego odbicia wprowadzenia restrykcji w Europie Zachodniej. Polski rząd zdaje się być coraz dalej decyzji o narodowej kwarantannie, co odbiera argument za sprzedażą złotego. Pozostaje jednak jeszcze wpływ nastrojów na rynkach zewnętrznych, gdzie euforia po rewelacjach o postępach w pracach nad szczepionką ustępuje miejsca obawom o bieżący wpływ drugiej fali pandemii na globalne ożywienie.

Poziom EUR/PLN 4,50 jest rozsądnym punktem równowagi przy obecnym rozkładzie ryzyk.
W Australii w centrum uwagi będzie raport z rynku pracy za październik (czw), gdzie spodziewany jest spadek zatrudnienia (-30 tys.) w zawiązku z zawężeniem warunków przyznawania firmom wsparcia rządowego w zamian za utrzymywanie etatów. Stopa bezrobocia najprawdopodobniej wróci ponad 7 proc. 

Protokół z ostatniego posiedzenia RBA (wt) rzuci więcej światła na dyskusję o ogłoszonym rozszerzeniu QE. AUD jest typową walutą mocno uzależnioną od generalnego sentymentu, więc bez wyraźnego wzrostu apetytu na ryzyko będzie trudno o rozwinięcie ruchu wzrostowego Australijczyka.Bogaty kalendarz z Kanady z produkcją przemysłową (pon), danymi z rynku nieruchomości (wt), CPI (śr) i sprzedażą detaliczną (pt). Ostatnie dwie pozycje zwykle przyciągają najwięcej uwagi. Inflacja pozostaje poniżej celu Banku Kanady, dając swobodną rękę decydentom na rzecz utrzymania łagodnej polityki. Sprzedaż detaliczna za wrzesień powinna wypaść mocno. Dane mogą wesprzeć CAD, o ile trendy na rynku ropy nie będą przeszkadzać.

Październikowe dane z Chin (pon) prawdopodobnie podkreślą kontynuowaną poprawę po stronie aktywności w przemyśle i detalu. Chiny zadecydowanie lepiej od Zachodu radzą sobie z jesiennym ryzykiem wzrostu liczby zakażonych, co daję przewagę po stronie wyników makro. Dobre dane z Chin to jednak za mało, by samodzielnie wpłynąć na poprawę klimatu inwestycyjnego.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.



Dowiedz się więcej na temat: strefa euro | rynek walutowy | rynki finansowe i walutowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »