Reklama

Przyszłość Yellen pod znakiem zapytania po wygranej Trumpa

Obligacje reagują na niespodziewaną wygraną Donalda Trumpa w wyborach w USA w typowy sposób, wynikający z nasilonej awersji do ryzyka na globalnych rynkach. Kluczowym pytaniem jest obecnie to, jak wyglądać będą perspektywy dla stóp procentowych w największej światowej gospodarce.

Perspektywy dla stóp procentowych są niepewne, Zdaniem analityków prawdopodobieństwo obniżki stóp w grudniu spadło do poziomu poniżej 50% z 86%. Obecnie, należy poczekać, aby ocenić, jak silna będzie ingerencja państwa w kwestie gospodarcze podczas prezydentury Trumpa.

Reklama

Pierwszą reakcją obligacji rządowych był wzrost ich cen, z uwagi na status bezpiecznego aktywa tych papierów. Futures na niemieckie Bundy otworzyły się ze wzrostem o ponad jeden punkt, na poziomie 162,80, co oznacza, że rentowności 10-latek wróciły do 0,15%. Z kolei, rentowności 2-letnich obligacji USA spadły o 10 punktów bazowych, do 0,75%.

Wynik wyborów stawia pod znakiem zapytania przyszłą politykę Rezerwy Federalnej (Fed), nie mówiąc już o przyszłości prezes Janet Yellen, która stara(ła) się o ponowną nominację w 2018.

W ciągu 24 godzin, prawdopodobieństwo obniżki stóp w grudniu spadło do poziomu poniżej 50% z 86%, co jest uzasadnioną reakcją - trudno jest bowiem obecnie wyobrazić sobie, aby Janet Yellen zdecydowała się na podwyżkę stóp procentowych w okresie wzmożonych wahań i niepewności na rynkach.

Jednak, w dłuższej perspektywie, nadal należy spodziewać się podwyżek. Trump wielokrotnie zaatakował bowiem Yellen i Fed, krytykując "utrzymanie stóp procentowych na zbyt niskim poziomie przez zbyt dług okres".

Potencjalny następca Yellen może być bardziej jastrzębi, choć należy także pamiętać, że Trump jest przede wszystkim pragmatykiem i nie pozwoli sobie na osłabienie gospodarki przez zbyt agresywne działania w kierunku podwyżek stóp.

Obecnie potrzeba czasu, aby ocenić, jak silna będzie faktycznie ingerencja państwa w kwestie gospodarcze podczas prezydentury Trumpa.

Ceny obligacji Niemiec rosną a rentowności spadają w reakcji na nieoczekiwaną wygraną Trumpa

Źródło: Bloomberg

Michael Boye, trader na rynku instrumentów dłużnych, Saxo Bank

Jakie znaczenie zwycięstwo Donalda Trumpa ma dla Europy Środkowo-Wschodniej i dla Polski?

Po pierwsze, w Europie Środkowo-Wschodniej oczywistym zwycięzcą są Węgry, które wspierały Trumpa od wczesnego okresu kampanii wyborczej. Jest prawdopodobne, że nowy prezydent USA o tym nie zapomni. Być może przed nami okres miesiąca miodowego między Waszyngtonem a Budapesztem.

Po drugie, zwycięstwo Trumpa prawdopodobnie oznacza koniec negocjacji w sprawie TAFTA (Transatlantic Free Trade Area). Trump jest przekonany, że protekcjonizm to odpowiednia odpowiedź na problemy ekonomiczne USA. Jest jednak w błędzie.

Protekcjonizm doprowadza zazwyczaj do niższych globalnych obrotów handlowych i wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego. Jeśli TAFTA nie zostanie podpisana i wdrożona, to może przynieść istotne straty gospodarcze w Europie Środkowo-Wschodniej. Potwierdzają to historyczne analizy dotyczące wpływu wolnego handlu na rozwijające się gospodarki.

Dla Polski wygrana Trumpa nie jest chyba najlepszym scenariuszem. Jego stanowisko wobec Rosji prawdopodobnie doprowadzi do pogorszenia relacji z Warszawą, co może mieć negatywny wpływ na amerykańskie inwestycje w Polsce. Dodatkowo, Polska byłaby jednym z największych przegranych w przypadku braku finalizacji TAFTA.Okres niepewności skłoni także inwestorów do opuszczenia rozwijających się gospodarek, takich jak Polska.

Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku

Ameryka wybiera nową zmianę

Do głosu dochodzi generacja urodzona około 1989 roku, która żyła do teraz w rzeczywistości opartej na globalizacji i wolnym handlu. Zdecydowała się ona wystąpić przeciwko tym wartościom, a jedynym kandydatem w wyborach w USA, który popierał takie działania, był Trump.

Nie wydaję mi się, abyśmy musieli obawiać się Trumpa jako polityka nowego formatu. Jestem zdania, że każda generacja dochodzi w pewnym momencie do momentu, w którym potrzebuje zmiany. Musi poczuć i sprawdzić na własnej skórze to, czego nie potrzebuje, aby zrozumieć, co jest tak naprawdę potrzebne.

Postrzegam obecne wydarzenia jako swego rodzaju przerwę w dotychczasowym kierunku działań. Gdy zaś odbędą się za dwa lata wybory w połowie kadencji, możemy być świadkami ponownego zwrotu w stronę globalizacji i wolnego handlu, ponieważ - koniec końców - właśnie te wartości tworzą lepsze społeczeństwo.

W nadchodzącym czasie należy spodziewać się nasilonych wahań na rynkach, ale sytuacja nie jest tak zła, na jaką wygląda. Nie ze względu na Trumpa, ale na fakt, że w końcu dochodzi do tak potrzebnych zmian.

Steen Jakobsen, główny ekonomista i dyrektor ds. Inwestycji, Saxo Bank

Dowiedz się więcej na temat: dolar | umowa o wolnym handlu z USA | TTIP | Trumpa | Fed | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »