We wtorek kurs euro dotarł już do 4,49 zł, dolara do 4,08 zł, a franka - 4,25 zł. Analitycy podkreślają, że polska waluta w najbliższym czasie może tracić. - Nie można wykluczyć osłabienia złotego. Mamy do czynienia z ogromną awersją do ryzyka - inwestorzy zagraniczni wyciągają pieniądze z rynków, które wydają się zagrożone. Uciekają do dolara i franka. I mamy ogromny odpływ kapitału ze wszystkich rynków wschodzących. Najbardziej dotknięte są kraje - producenci ropy, Polska wygląda nie najgorzej. Złoty się osłabia, ale nie jest to ogromna wyprzedaż. Osłabienie jest naturalną konsekwencją tego, co się dzieje na świecie - mówi w rozmowie z Interią Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.
Transakcje repo uruchomione wczoraj przez NBP działają na osłabienie złotego. Podobnie skup aktywów. W dłuższym horyzoncie to w jakim tempie dochodzi do kreacji pieniądza w kraju ma wpływ na siłę waluty. Im większa tym waluta będzie słabsza, a nie mocniejsza.
Mało tego, w ostatnich wypowiedziach, bank centralny w Polsce zasugerował, że obniżka stóp procentowych jest coraz bardziej prawdopodobna. Scenariusz rynkowy zakłada cięcie o 0,5 pkt. proc. - Jest to argument za osłabieniem złotego. Dopóki nie będzie widać, że krzywa zachorwań w Polsce zachowuje się lepiej niż w Europie, trudno oczekiwać, żeby się polska waluta umacniała - dodaje Bielski.
Czy NBP powinien ciąć stopy procentowe?
- 50 pkt bazowych nie zaszkodzi. Nie broniłbym się przed tym bardzo - mówi Bielski. A to dlatego, że będziemy mieli do czynienia z bardzo głęboką recesję w Europie i w Polsce najpewniej też. Stoimy przed największym wyhamowaniem wzrostu gospodarczego w historii. - Najważniejsze będą inne działania: ratunkowe ze strony rządu, którym towarzyszyć musi skup aktywów i obligacji rządowych. Nie stałbym na stanowisku, że obniżka stóp nie ma sensu - nie zaszkodzi, nie ma co się przed nią bronić. Wzmocni wymowę całego pakietu (fiskalnego, który pokaże rząd - red.) - tłumaczy ekonomista z Santander Bank Polska.
Ostatni raz NBP obniżył stopy procentowe w marcu 2015 r. Ewentualna obniżka dzisiaj nie będzie działaniem odosobnionym ani w regionie, ani na świecie. Kolejne banki centralne decydują się na cięcia w poziomie stóp procentowych. Tak zrobiły już m.in. Czechy. Obniżyły one stopę o 50 pkt bazowych, a FED zdecydował się na jednorazowe cięcie o 100 pkt bazowych, jednocześnie uruchamiając QE w postaci skupu aktywów w wysokości 700 mld dol. (na obligacje rządowe przeznaczy 500 mld dol., na instrumenty dłużne, będące zabezpieczeniem kredytów hipotecznych 200 mld dol.). Skup aktywów rozszerzył też Europejski Bank Centralny o dodatkowe 120 mld euro do końca 2020 r. Bank Anglii zadeklarował gotowość wsparcia w wysokości 100 mld funtów. Banki centralne nie tylko obniżają stopy procentowe, ale również zapewniają płynność na rynku. Bank Japonii w marcu operacją repo o wielkości 500 mld jenów, a Bank Chin zasili banki 800 mld juanów na wsparcie akcji kredytowej kierowanej do firm.
Pierwsze polskie QE
Podobne działania sygnalizuje NBP. Wczoraj ogłosił wprowadzenie operacji repo zasilających banki w płynność (pierwsza operacja została przeprowadzona w poniedziałek), a także wdrożenie "na dużą skalę zakup obligacji skarbowych na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku"
- To polskie QE, jego celem jest ustabilizowanie rynków wtórnego obligacji; wczoraj płynność się załamała co groziło wielkim osłabieniem. QE otwiera drogę dla MinFin, aby ogłosił programy antykryzysowe na dużą skalę, bez ryzyka załamania rynku obligacji jak w 2008 czy latach 2012-2013. NBP będzie skupował obligacje na rynku wtórnym, więc również od banków, które były głównymi finansującymi potrzeby pożyczkowe dotychczas - piszą analitycy ING Banku Śląskiego.
Jednocześnie zarząd NBP poparł propozycję prezesa NBP dotyczącą obniżenia stóp procentowych NBP, uzasadniając tę decyzję obniżeniem kosztów dla sektora niefinansowego i kosztów fiskalnych.
Zarząd NBP rekomenduje również szereg działań na rzecz poprawy płynności i zmniejszenia obciążeń przedsiębiorstw i banków. "W ramach polityki fiskalnej wymienia m.in. czasowe kasowe rozliczanie podatków dla wszystkich firm, zawieszenie płatności podatków oraz składek na ZUS i PPK, kompensaty dla przedsiębiorców kosztów absencji pracowników od pierwszego dnia absencji pracownika. W odniesieniu do sektora bankowego - zarząd NBP pozytywnie ocenia wprowadzanie przez banki karencji w spłacie kredytów dla sektora niefinansowego. Uważa, że wsparciem dla banków mogłoby być zredukowanie lub zawieszenie podatku bankowego, w szczególności w zakresie ekspozycji korporacyjnych oraz obniżenie wymaganego bufora ryzyka systemowego" - przypominają analitycy ING Banku Śląskiego.
Kluczową rolę do odegrania ma rząd
Gabinet Mateusza Morawieckiego szykuje pakiet wsparcia dla firm najbardziej dotkniętych kryzysem. "Po decyzji NBP o rozpoczęciu QE pojawia się przestrzeń na większe rządowe programy antykryzysowe, zakładamy, że rząd może ogłosić działania wartości 1-2 proc. PKB z możliwością dalszego rozszerzenia w przypadku negatywnych scenariuszy" - oceniają analitycy ING Banku Śląskiego.
Najważniejsze jest to, żeby ludzie nie stanęli przed sytuacją, że nie mają pracy, źródeł dochodu. - Widzimy, co się dzieje. Wszystko stanęło w miejscu. Trzeba powstrzymać masowe bankructwa firm, bo odtworzenie tego będzie bardzo trudne - mówi Interii Bielski.
A jak się będą zachowywać waluty w najbliższym czasie? - 4,50 zł za euro wydaje się ważnym poziomem, do którego się zbliżyliśmy. Możemy trochę przy nim pobyć. Mamy dodatkowy element niepewności, np. co się stanie z walutami zagranicznymi, w tym euro/dol. Wydaje się, że euro/dol. będzie szedł niżej, dolar będzie się umacniać, a to by sugerowało, że złoty będzie tracił mocniej do dolara niż do euro. Być może nawet mocniej niż w przypadku pary euro/zł. W przypadku franka: z jednej strony to pożądane aktywo w czasie niepokoju, ale bank centralny próbuje aktywnie przeciwdziałać umocnieniu waluty, interweniuje na rynku. Założyłbym, że złoty do franka będzie się poruszać równolegle do kursu euro/złoty - ocenia Bielski.
Bartosz Bednarz










