Reklama

Władze Ukrainy kładą rękę na części napływającej z zagranicy waluty

Bank Narodowy Ukrainy wprowadził obowiązek sprzedaży na rynku wewnętrznym części napływającej z zagranicy waluty. Władze liczą, że uda się w ten sposób zwiększyć podaż dolara i euro, by w ten sposób utrzymać kurs hrywny.

Zasada ta będzie obowiązywać najwyżej przez pół roku osoby prywatne, które otrzymują z zagranicy co najmniej 150 tysięcy hrywien miesięcznie, czyli 60 tysięcy złotych oraz eksporterów. Te dwie grupy będą musiały sprzedać część otrzymanych walut na rynku wewnętrznym. Jaka to będzie część zysków, Bank Narodowy ma określić w dodatkowym akcie prawnym, który zostanie przyjęty w najbliższym czasie.

Reklama

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Podobne przepisy obowiązywały do kwietnia 2005 roku i wtedy państwo zmuszało do sprzedaży na rynku wewnętrznym połowy zarobionych dewiz. Ponownemu wprowadzeniu takich rozwiązań sprzeciwiali się ukraińscy oligarchowie, w tym Rinat Achmetow i Dmytro Firtasz. Tymczasem władze szykują się do innego kroku, który może uderzyć w większość Ukraińców. Planowane jest wprowadzenie podatku w wysokości 16 procent od kupowanej w bankach i kantorach waluty.

Władze twierdzą, że w takiej sytuacji zarabianie na wahaniach kursów dolara i euro będzie niemożliwe. Eksperci zwracają jednak uwagę, że doprowadzi to do rozwoju czarnego rynku, tak jak to było w 1998 roku, gdy przez krótki czas obowiązywała podobna norma.

Dowiedz się więcej na temat: wladz | waluty | ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »