Cypr musi być gotów na drugą falę kryzysu; strefa euro również

Nie jest pewne, że UE wykazała się rozsądkiem i wzmocniła swoją wiarygodność ratując Cypr - ocenia "The Economist". Wyspę może czekać druga fala kryzysu. Zaufanie do eurogrupy zależy teraz od tego, czy takie ratowanie Cypru to wyjątek, czy model na przyszłość.

Kłopoty Cypru nie skończyły się mimo zawarcia porozumienia między Nikozją a trojką zagranicznych kredytodawców wyspy (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny i UE). Pozostaje bowiem pytanie, czy restrukturyzacja nieproporcjonalnie rozrośniętego sektora bankowego Cypru uzdrowi gospodarkę wyspy i co będzie ją teraz napędzać, gdy kraj nie będzie już rajem podatkowym - zastanawia się "The Economist".

Dodaje kpiąco: "A to, czy strefa euro stała się bardziej wiarygodna po tej rundzie światłych decyzji, to już zupełnie inna sprawa".

Reklama

"W Europie było już za dużo ratujących przed bankructwem pakietów pomocowych" - powiedział w rozmowie z dziennikiem "New York Times" były ekonomista MFW Stephen Jen. "Cypr to nie Lehman Brothers" - dodał Jen, odnosząc się do upadku banku, który zapoczątkował kryzys finansowy w 2008 roku.

Innymi słowy: załamanie sektora bankowego na wyspie nie mogłoby uruchomić efektu domina na dużą skalę; nie jest to też jedna z tych gospodarek, które "są zbyt duże, by upaść" - pisze "NYT", przypominając, że exodus Grecji ze strefy euro spowodowałby chaos w unii walutowej, ale Cypr wytwarza mniej niż pół procenta PKB całej strefy. Według amerykańskich ekspertów wizerunkowi strefy euro -w oczach inwestorów - bardziej szkodzić będą kolejne "wyjątkowe" akcje pomocowe, niż załamanie maleńkiej gospodarki.

Nowojorski dziennik podkreśla, że mimo zagwarantowania Nikozji pakietu pomocowego, kraj czeka trudna przyszłość. Według "Financial Times" Cypr i tak już musiał się pogodzić z faktem, że z najważniejszej gałęzi, czyli sektora bankowego, który napędzał całą gospodarkę od tureckiej inwazji w 1974 roku, pozostanie teraz "pusta skorupa".

Właścicieli największych depozytów złożonych w cypryjskich bankach od kilku dni napastują przedstawiciele instytucji finansowych z Andory, Szwajcarii, Niemiec a nawet Litwy, którzy usiłują nakłonić zamożnych klientów do przesunięcia kapitałów do ich banków - pisze "FT". Cypryjskie banki są zamknięte od 16 marca, a plan ich restrukturyzacji pozwala władzom nałożyć na nie tymczasowe kontrole przepływów kapitałowych.

Ale perspektywa takich ruchów kapitałowych skłoniła agencję ratingową Moody's do wydania w niedzielę wieczorem komunikatu, który ostrzega przed konsekwencjami cypryjskiego kryzysu niezależnie od porozumienia Nikozji z trojką: "Nawet jeśli Cypr pozostanie w strefie euro, najnowsze decyzje polityków wzmagają obawy o odpływy depozytów, ucieczkę kapitałów (...), a w przyszłości spowodować mogą większe turbulencje na całym obszarze euro".

"Le Figaro" również zwraca uwagę, że Cyprowi trzeba będzie zaaplikować kolejną "gorzką pigułkę" po konieczności restrukturyzacji banków, czyli nakłonić władze do przeprowadzenia reform, jakie musiały wdrożyć inne państwa strefy euro, które otrzymały pakiety pomocowe. Cypr również będzie teraz musiał zająć się naprawą budżetu i uzdrawianiem finansów, co - tak jak w innych ratowanych krajach - spowoduje dalsze zahamowanie wzrostu gospodarczego.

Załamanie "lukratywnego sektora bankowego wepchnie Cypr w silną recesję - pisze "The Economist" - Niektóre źródła zbliżone do trojki przewidują, że PKB kraju skurczy się o 10 proc. zanim pojawi się jakakolwiek nadzieją na odbicie się od dna".

Agencje ratingowe, które w ostatnich dniach obniżyły noty zarówno Cypru, jak i jego trzech największych banków, również ostrzegają przed druga falą problemów na wyspie. Według Standard and Poor's "wszelkie plany pomocowe mogą się okazać niepopularne i trudne do wprowadzenia w życie", a kraj nadal może być niezdolny do obsługi swoich długów. "Nastąpi run na banki, które w rezultacie będą potrzebowały drugiego planu pomocowego".

Na razie jednak wydaje się, że kryzys cypryjskiego sektora bankowego nie zdołał podważyć zaufania do strefy euro i nawet jej osłabionym krajom nie grozi efekt "zarazy". Po zwarciu porozumienia między Nikozją i trojką początkowo pozytywnie zareagowały giełdy, a euro umocniło się w stosunku do dolara.

Nawet jednak przy tak korzystnych reakcjach rynku, oczekuje się, że na Cyprze nastąpi zmasowany run na banki - pisze ekspert brukselskiego instytutu Bruegel, Zsolt Darvas - Będzie to początkowo źródłem poważnych zawirowań, ale dla strefy euro liczyć się będzie to, czy przypadek Cypru zostanie uznany tylko za wyjątek. Jeśli tak, to "sytuacja będzie do opanowania" - uznaje Darvas.

Rokowania dla samego Cypru są wyjątkowo niepokojące. Nawet złoża gazu u wybrzeży wyspy nie stanowią gwarancji uzyskania szybko nowych dochodów. Pretensje do złóż rości sobie uznawana wyłącznie przez Ankarę Turecka Republika Cypru Północnego, a Turcja ma jedną z najlepszych w regionie marynarek wojennych, w którą postanowiła ostatnio zainwestować większe środki, by lepiej zadbać o swoje interesy na morzu - wyjaśnia "Foreign Affairs".

Być może ze względu na pretensje Turcji rosyjskie giganty energetyczne nie okazały w ostatnich dniach wystarczającego zainteresowania udziałem w eksploatacji złóż gazu w pobliżu Cypru, w zamian za finansową pomoc Moskwy dla Nikozji, choć - jak pisze "FA" - Gazprom był od dawna zabiegał o licencję na wydobycie surowca z tych złóż.

"Gospodarka Cypru ucierpi bardzo w ciągu najbliższych kilku lat, a jego mieszkańcy będą winić Europę za swe niedole; jest zupełnie możliwe, że (Cypryjczycy) opuszczą strefę euro ze swej własnej woli" - pisze Reuters.

Również Paul Krugman ostrzega na łamach "NYT" przed drugą falą kryzysu na Cyprze. Nawet po zawarciu porozumienia w sprawie ratowania sektora bankowego "sytuacja nie będzie pod kontrolą. Wciąż może implodować bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości, (...), a skorzystanie z pakietu pomocowego pozostawi Nikozję z długiem publicznym na skalę Grecji". Nagrodzony ekonomicznym Noblem Krugman sugeruje, że Cypr skorzystałby na przywróceniu i zdewaluowaniu własnej waluty, co przyniosłoby znacznie większe dochody z turystyki.

Strefa euro jest jednak czymś więcej niż unią walutową: jest projektem politycznym, jak pisał amerykański ośrodek Stratfor, tłumacząc odporność eurozony na presje ekonomiczne. Nie należy więc oczekiwać, że Unia opuści Cypr, gdy nadejdzie druga fala kryzysu, lub że wyspa sama wyjdzie ze strefy euro i przywróci cypryjskiego funta.

Pobierz za darmo program PIT 2012

PAP
Dowiedz się więcej na temat: ratowanie | kryzys gospodarczy | Cypr | The Economist | wyjątek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »