Europejczycy nie chcą ryzykować

- W Rio de Janerio 20 lat temu rozpoczęto poszukiwania wspólnych zasad dla ratowania Ziemi. Uzgodniony obecnie dokument końcowy konferencji Rio +20 jest "słabym kompromisem", który "nikomu nie służy" - pisze w środę dziennik "Sueddeutsche Zeitung".

- W Rio de Janerio 20 lat temu rozpoczęto poszukiwania wspólnych zasad dla ratowania Ziemi. Uzgodniony obecnie dokument końcowy konferencji Rio +20  jest "słabym kompromisem", który "nikomu nie służy" - pisze w środę dziennik "Sueddeutsche Zeitung".

Przez 20 lat Rio de Janeiro uważane było za "symbol jedynego w swoim rodzaju przełomu" - czytamy w komentarzu opublikowanym na łamach niemieckiej gazety. Przywódcy krajów całego świata rozpoczęli wtedy poszukiwania wspólnych zasad dla naszej planety.

Już w roku 1992 było to zadanie pilne, dziś pośpiech jest o wiele bardziej wskazany - ocenia komentator. Przed rozpoczynającą się w środę konferencją ONZ dotyczącą Zrównoważonego Rozwoju Rio+20 ostrzega: "W roku 2012 dyplomatom z tych właśnie krajów uda się w ciągu zaledwie kilku dni pogrzebać tę spuściznę".

Reklama

Zdaniem komentatora taką właśnie wymowę ma dokument końcowy, który uzgodniły we wtorek kraje (uczestniczące w konferencji), jeszcze przed przybyciem większości szefów rządów.

Dokument potwierdza co prawda wiele z tych zadań, jakie wyznaczyli sobie uczestnicy pierwszej konferencji w 1992, lecz "niemal nie wychodzi ponad to, co wówczas ustalono". "To zbyt mało" - ocenia "SZ", przypominając, że już pierwsza konferencja wyznaczyła co prawda przełomowe cele, ale nie przyniosła większych sukcesów.

"Obecna konferencja daje jeszcze mniej powodów do nadziei niż ta z 1992 roku, kiedy to kraje wzięły się wspólnie za takie problemy jak ochrona mórz, lasów i klimatu" - czytamy w "SZ".

Tym razem Europejczycy dali się namówić na "słaby kompromis", nie chcą ryzykować "fiaska konferencji, wielkiego sporu". A przecież porażka pokazałaby, kto chce ponosić odpowiedzialność, a kto jest hamulcowym. "Teraz między wszystkimi uczestnikami zapanowała zgoda, lecz nikomu ona nie służy" - ocenia komentator.

Jeżeli szefowie państw i rządów nie poprawią w ostatniej chwili (dokumentu), cały zainicjowany w Rio przełom ugrzęźnie na mieliźnie" - ostrzega w konkluzji komentator "Sueddeutsche Zeitung".

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Sueddeutsche Zeitung | chciał | europejczycy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »