Pożyczymy mniej

Tendencja do zadłużania się polskich przedsiębiorstw za granicą będzie powoli zanikać - uważają analitycy i ekonomiści.

Tendencja do zadłużania się polskich przedsiębiorstw za granicą będzie powoli zanikać - uważają analitycy i ekonomiści.

Wpłynie na to spadające oprocentowanie kredytu w bankach krajowych i większa ostrożność zachodnich bankowców.

Nawet pomimo tego, że zagraniczny kredyt jest dla większości polskich firm trudno osiągalny, zadłużenie polskich przedsiębiorstw za granicą rośnie i na koniec ub.r. osiągnęło ok. 35 mld dolarów. Trend ten jednak - zdaniem analityków - nie utrzyma się długo. Popyt na zagraniczny kredyt będzie się zmniejszał przede wszystkim dlatego, że zagraniczne banki żądać będą od polskich firm większych zabezpieczeń kredytowych, a cena pieniądza w bankach krajowych powoli będzie spadać.

Reklama

I choć w chwili obecnej jego cena jest jeszcze znacznie wyższa niż kredytu oferowanego przez instytucje zagraniczne, to w ciągu kilku lat - szczególnie po akcesji Polski do struktur unijnych - koszt kredytu z banku polskiego zbliży się do zaciąganego w bankach niemieckich czy szwajcarskich.

Dopóki przepływ kapitału nie jest swobodny, istnieją duże różnice w cenie kredytu, jeśli jednak przepływ ten uwolnimy, to nasze banki będą musiały dostosować się do nowych reguł - uważa Artur Szeski z CDM Pekao.

Z zaobserwowanego już od kilku lat trendu wynika, że kredyty zaciągane za granicą są dla polskich przedsiębiorców atrakcyjne i chętnie zaciągane, przede wszystkim ze względu na ich cenę, która w ustabilizowanej zachodnioeuropejskiej, czy amerykańskiej gospodarce jest bardzo korzystna. Ten stan rzeczy będzie się jednak (wraz ze spadkiem bankowego oprocentowania) zmieniał na korzyść kredytów zaciąganych w bankach krajowych: Polska chce wkrótce wejść do strefy euro, co oznacza iż stopy procentowe powinny powoli zbliżać się do standardów europejskich, powodując tym samym potanienie i większe upowszechnienie kredytu - twierdzi Marcin Mróz analityk Societe General.

Z szacunków Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową wynika tymczasem, że wartość portfela kredytów dla osób prywatnych wzrośnie w okresie kilku najbliższych lat o 121 proc. - z 48,3 mld zł do 108,8 mld zł, a z uwagi na fakt, iż tylko nieco niższym tempem wzrostu charakteryzować się mają kredyty dla podmiotów gospodarczych, zarysowane w poprzednich latach zjawisko zastępowania kredytów dla podmiotów gospodarczych przez kredyty dla osób prywatnych nie będzie praktycznie występować. Również analitycy UBS Warburg w raporcie z kwietnia br. wskazują na silne przyspieszenie akcji kredytowej w polskim sektorze bankowym w latach 2003 - 04 (także jeśli chodzi o krajowe przedsiębiorstwa).

Wzrost akcji kredytowej z krajowych instytucji finansowych spowodowany więc będzie w dużej mierze niższą ceną kredytu oraz trudniejszym zaciągnięciem pożyczki za granicą, gdzie o kredyt coraz trudniej nawet firmom lokalnym, które przecież tamtejszym bankom znane są dużo lepiej niż przedsiębiorstwa z Polski. Powodem tej sytuacji jest zaostrzanie przez banki polityki kredytowej, w związku ze stosunkowo dużą liczbą tzw, kredytów nieregularnych.

I tak np. w kraju, z którym łączą Polskę najściślejsze więzy gospodarcze, czyli w Niemczech firmy mają obecnie bardzo duże kłopoty z pozyskaniem środków finansowych na inwestycje. W ubiegłym roku zbankrutowało tam ok. 32 tys. małych i średnich firm, co było zresztą niechlubnym rekordem w historii niemieckiej gospodarki.

W roku bieżącym wcale nie jest lepiej, bankrutuje więc wciąż bardzo dużo firm z Zagłębia Ruhry czy Saarlandu. Trudno więc sobie dziś wyobrazić, aby polska firma, która chce zaciągnąć kredyt np. w banku niemieckim nie miała solidnego zabezpieczenia czy odpowiedniego ratingu.

Nie bez znaczenia dla potencjalnych kredytobiorców jest również ryzyko kursowe - podkreślają obserwatorzy rynku.

Zdaniem analityków ryzyko to w dalszym ciągu istnieje i każdy, kto myśli o zaciągnięciu kredytu zagranicznego (a także kredytu z banku krajowego denominowanego np. do euro czy dolara) powinien zdawać sobie z tego sprawę i wliczyć taką ewentualność w cenę uzyskania pieniądza. Tymczasem wiele polskich firm takiego ryzyka wcale nie bierze pod uwagę.

Czasy kiedy otrzymać bankowy kredyt było stosunkowo łatwo już dawno minęły. Obecnie banki na całym świecie bardzo często żądają zabezpieczenia kredytu, bo w dobie gospodarczej stagnacji liczba kredytów nieregularnych rośnie. Problem dotyczy szczególnie firm zaciągających kredyty walutowe. Pełne zabezpieczenie pozycji walutowej jest przecież drogie. Obawiam się, że część przedsiębiorstw nie zabezpiecza się przed walutowym ryzykiem, co w momencie np. dewaluacji złotego może się źle skończyć. Z kolei o najlepsze polskie firmy, tak krajowe jak i zagraniczne, banki będą zawsze zabiegać.

Prawo i Gospodarka
Dowiedz się więcej na temat: bank | Pożyczony | powoli | analitycy | kredyt
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »