Szwedzi boją się obcego murarza

Francuzi boją się polskiego hydraulika, a Szwedzi obawiają się, że łotewski murarz rozsadzi szwedzki model pracy.

"Z Łotyszem zrobisz to łatwiej" - reklamuje się w internecie jedna z łotewskich firm, która działa w Szwecji. Jej szef twierdzi, że za Bałtykiem pracuje już kilkudziesięciu jego pracowników. Do końca roku ma ich tam być około stu. Działalność przynosi dochód i jest szansa na rozwój. Ten rozrost przedsiębiorstwa i napływ osób odbywa się jednak w cieniu tzw. sprawy z Vaxholm, która trafiła do europejskiego sądu najwyższego w Luksemburgu i może stać się procesem pokazowym UE.

Szkoła w Vaxholm

W ubiegłym roku łotewska firma Laval un Partneri wygrała kontrakt na rekonstrukcję szkoły w Vaxholm, pod Sztokholmem, na 2,8 mln euro. Swoim pracownikom, Łotyszom, płaciła 80 koron (około 9 euro) za godzinę. Wynagrodzenie było dwukrotnie wyższe od tego, jakie otrzymywaliby w kraju. Poza tym firma zapewniała zakwaterowanie. Niektórzy pracownicy twierdzili, że rzeczywista płaca wynosiła 35 koron tj. 3,8 euro.

Reklama

W Szwecji, gdzie do związków zawodowych należy 85 proc. zatrudnionych, ochrona praw pracowniczych oparta jest na układach zbiorowych. Zgodnie z takim układem, szwedzcy budowlani za tę pracę mogliby oczekiwać 145 koron na godzinę, tj. 16 euro. Jest to dwa (lub cztery) razy więcej od tego, co dostawali Łotysze. Związek zawodowy Byggnads domagał się podniesienia zarobków oraz takich samych praw i warunków pracy dla Łotyszów, jakie mieliby Szwedzi. W listopadzie, po kilku miesiącach negocjacji, zablokował plac budowy. Jego akcję poparli inni związkowcy ze Szwedzkiego Kongresu Związków Zawodowych - LO. Blokada trwała do lutego. W ten sposób Laval został zmuszony do wycofania się z kontraktu, a magistrat w Vaxholm zaczął szukać nowego wykonawcy.

Tuż po wprowadzeniu blokady, Laval złożył skargę do szwedzkiego sądu pracy, oskarżając związki o działanie niezgodne z prawem i duchem europejskim, zwłaszcza z tzw. dyrektywą Bolksteina o usługach w UE. Poprosił też szwedzką policję o usunięcie blokady, jednakże sąd pracy uznał, że akcja związkowców jest zgodna ze szwedzkim prawem.

Napięcie nad Bałtykiem

Rząd w Rydze wyraził zaniepokojenie utrudnianiem wolności konkurencji i przepływu usług w UE. Złożył skargę w Komisji Europejskiej. Do przewodniczącego Komisji przesłał list prezydent Łotwy. Łotyszów poparły także szwedzkie partie opozycyjne, przemysł budowlany oraz Konfederacja Szwedzkich Pracodawców.

Związki zawodowe oskarżono o ksenofobię oraz protekcjonizm typu mafijnego. Łotewskie Towarzysto Budowlane wezwało do ekonomicznej blokady szwedzkich przedsiębiorstw. Prawnik Lavalu, Matin Agell stwierdził, że awantura hamuje swobodny przepływ usług, a szwedzkie związki robią wszystko, by ograniczyć napływ zagranicznych firm.

Nie chcą apartheidu

Szwedzkie związki zawodowe twierdzą, że nie zgodzą się na płacowy apartheid, tzn. na inne zarobki dla Szwedów, a inne dla przybyszów. Niższe płace robotników przyjezdnych nazywają współczesną formą niewolnictwa, a w gorzej opłacanych pracownikach widzą zagrożenie dla szwedzkiego modelu stosunków pracy. Mówią: Wierzymy, że mamy dobry system, który uczynił Szwecję silną, bez ciągłych konfliktów na linii pracodawca - pracownik.

Uważają za nieprawdopodobne, by sąd europejski uznał akcję związkową za nielegalną. Rozstrzygnięcie dylematu z Vaxholm będzie miało charakter strategiczny. Jest to pierwsza tego typu skarga po rozszerzeniu Unii. Zdaniem komentatorów, odsłania zderzenie dwóch ideologii: ochrony zdobyczy socjalnych pracowników i deregulacji rynku. Stawia wiele istotnych pytań wobec europejskiego prawa, m.in. dotyczącego przepływu usług oraz związkowych możliwości blokowania pracy zagranicznych przedsiębiorstw.

Bezrobocie w Szwecji wynosi 6,9 proc. Minister finansów ogłosił plan utworzenia 55 tys. miejsc pracy w ciągu dwóch lat, głównie w sektorze publicznym. Obejmie on m.in. pomoc w prowadzeniu gospodarstw domowych osób starszych, szkolenia dotyczące opieki społecznej oraz pomoc małym przedsiębiorstwom w zatrudnianiu absolwentów. Rząd w Sztokholmie przeznaczy na to 8 mld koron.

Stanisław Klimaszewski

Gazeta Prawna
Dowiedz się więcej na temat: blokady | boja | Alex Minsky | szwedzi | ban
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »