Reklama

Alarmujące dane. Polakom zaczyna brakować pieniędzy

Galopująca inflacja spędza sen z powiek wielu osób. Aż jednej trzeciej Polaków brakuje pieniędzy na bieżące zobowiązania i podstawowe wydatki. Ponad połowa obawia się, że w najbliższych miesiącach pojawią się lub pogłębią problemy finansowe.

Energia, gaz, woda, śmieci, czynsz, telefon, internet, raty kredytów i wiele innych - co miesiąc co najmniej kilkaset złotych statystyczny Polak przeznacza na regulowanie bieżących zobowiązań. Według danych GUS przeciętne wydatki na bieżące utrzymanie, obejmujące również żywność, ubrania i transport, wyniosły w zeszłym roku na osobę 1316 zł przy 2062 zł rozporządzalnego dochodu. Tyle średnia. W najuboższej, z podzielonych na pięć grup Polaków, dochód, wynosił jedynie 652 zł, a wydatki były o ponad połowę wyższe - 987 zł. Rok wcześniej różnica ta wynosiła 26,5 proc.  

Reklama

- Podobnie jak w latach poprzednich, gospodarstwa najbiedniejsze nadal były zmuszone korzystać ze swoich oszczędności lub pożyczek czy kredytów - zauważają autorzy raportu "Sytuacja gospodarstw domowych w 2021 r. w świetle wyników badania budżetów gospodarstw domowych". - Dane GUS pokazują też pogłębiające się dysproporcje między osobami najuboższymi i najzamożniejszymi. Mogą wskazywać również na wzrost szarej strefy - zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników konsumentów i firm.

Koszty życia idą mocno w górę

Z badania "Inflacja i wojna w Ukrainie a budżety domowe Polaków" przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, już na początku tego roku co trzeci Polak (30 proc.) przyznał, że w obecnych warunkach ma problemy, by związać koniec z końcem. Tego, że sytuacja materialna będzie się pogarszać, obawia się 56 proc. ankietowanych.

Galopująca inflacja sprawia, że koszty życia mocno idą w górę. W ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku gaz i opał, w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku, zdrożały ok. 50 proc. O prawie 10 proc. wzrosły ceny żywności. Za wywóz śmieci trzeba zapłacić o 11 proc. więcej, ścieków o 8 proc., usługi telekomunikacyjne ponad 4 proc., a za transport 18 proc.  

O trudnościach finansowych wynikających m.in. z inflacji częściej mówią kobiety (34 proc.) niż mężczyźni (26 proc.) oraz osoby w wieku 25-44 lat (36 proc.) niż pozostali (ok. 27 proc.). Obawy o problemy w przyszłości także deklarują częściej panie (62 proc.) niż panowie (50 proc.). - Z pewnością sytuacja nieobserwowanego od lat gwałtownego wzrostu cen jest niekomfortowa i rodzi ryzyko, że przytłoczeni wydatkami konsumenci nie tylko zrezygnują z ekstrawagancji czy rozrywek, ale po prostu nie dadzą też rady regulować bieżących zobowiązań - zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Jakie rachunki będą czekały na lepszy moment?

Najchętniej na później odkładana jest opłata za telewizję, wskazało ją trzech na dziesięciu ankietowanych, następna w kolejności jest faktura za telefon i internet (23 proc.). Co piąty ankietowany w razie trudności finansowych rozważy rezygnację z płacenia ubezpieczeń oraz regulowania kar za jazdę bez biletu czy mandatów. 

Bieżące domowe rachunki za media, gaz czy prąd znalazły się na dalszych pozycjach wydatków, które mogłyby poczekać w razie kłopotów z płynnością finansową. Wskazało je 15 proc. ankietowanych, tak samo jak opłaty czynszowe. 

Preferencje, czego nie zapłacić, gdy nie ma pieniędzy, nie zmieniły się znacząco w porównaniu z okresem pandemii, który również zagroził stabilności finansowej wielu gospodarstw domowych. Podobnie jak wtedy wciąż trudniej zdecydować się na opóźnienie spłaty rat pożyczek czy kredytów - jedynie po 9 proc. ankietowanych wzięło pod uwagę te zobowiązania. Z pewnością nie bez wpływu jest tu fakt, że opóźnianie raty odkłada się w historii kredytobiorcy i może mu szkodzić przez pięć lat od zakończenia spłaty opóźnianego kredytu.

1,2 mld zaległych zobowiązań

Warto jednak mieć świadomość, że informacje o odłożonych rachunkach też mogą ujrzeć światło dzienne i psuć wiarygodność płatniczą. Wierzyciele, szczególnie firmy świadczące usługi masowe, chętnie zgłaszają niesolidnych klientów do rejestrów.

- W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor jest prawie 278 tys. osób, które mają ponad 1,2 mld zł zaległych zobowiązań za niepłacone rachunki. W sytuacji, gdy będą chcieli zaciągnąć kolejne zobowiązanie, mogą mieć problem, bo firmy przed podpisaniem umowy zwykle prześwietlają klientów. Tylko od początku tego roku pobranych zostało z BIG InfoMonitor ponad 7,7 mln raportów o konsumentach i aż 17,7 mln w całym ubiegłym roku. Z jednej więc strony firmy wpisują, a z drugiej sprawdzają, czy mogą zaufać osobom zainteresowanym ich usługami - wyjaśnia Sławomir Grzelczak.

Nieopłacone rachunki czy czynsze to nie wszystko, co widać w BIG InfoMonitor. Wraz z nieuregulowanymi alimentami, karami za jazdę bez biletu, długami wobec sądów czy firm windykacyjnych, zaległości o wartości 41,5 mld zł ma 2,13 mln Polaków. Średnio na osobę wypada 19 470 zł. 

Najwyższe średnie zadłużenie, z uwagi na wchodzące tu w grę kwoty, związane jest z alimentami - 43 476 zł. Na drugiej pozycji znalazł się czynsz, stanowiący znaczący koszt dla każdego gospodarstwa domowego - 24 769 zł. Z kolei średnie zaległości za telefon i internet wynoszą - 3577 zł, a za telewizję 1738 zł. Zaległe rachunki za media (woda, energia, gaz, wywóz nieczystości) to 407 zł na osobę. Gdyby założyć, że jedna osoba ma wszystkie rodzaje poniższych zobowiązań jej średni dług urósłby do prawie 102 tys. zł.

- W czasie pandemii liczba dłużników, jak i zaległości spadały. Sprzyjało temu mniej pokus i okazji do wydatków, programy socjalne, ale także większa skłonność gospodarstw domowych do oszczędzania. W niejednym domu z pewnością pomogła poduszka finansowa. Jednak za sprawą inflacji i wojny, trudna sytuacja się przedłuża i jak przyznają ankietowani, z uwagi na wzrost cen wszystkiego, już trzy na dziesięć gospodarstw domowych ma problem z finansowaniem bieżących wydatków. Jak ostatecznie poradzą sobie Polacy, będzie widać w bazach dłużników za jakiś czas. Na pewno, by nie wpaść w kłopoty, warto ograniczać zbędne zakupy i roztropniej podchodzić do zaciągania zobowiązań - dodaje Grzelczak.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »