Reklama

Czy inteligentne roboty zmienią świat?

Robotyzacja w bankach już trwa, bo na tym polega automatyzacja procesów. Teraz jednak przyjmuje coraz bardziej inteligentną formę - a o jej możliwych skutkach dyskutowano na debacie "Robotyzacja i sztuczna inteligencja w usługach finansowych" podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

- Roboty wykorzystujemy już od dawna. To tak naprawdę program komputerowy, choć często kojarzy się fizycznym robotem, który ma głowę i nogi. Tu jednak wciąż jest progres, bo dziś dostępne narzędzia pozwalają na automatyzację w ramach kilku systemów, więc łatwiej je wykorzystywać - mówi Feliks Szyszkowiak, wiceprezes BZ WBK.

- Mam podobne doświadczenia, już od kilkunastu lat je wykorzystujemy, choć temat stał się ostatnio modny. Traktujemy je jako jedno z dostępnych narzędzi do optymalizacji procesów - mówi Przemysław Lewicki, dyrektor centrum obsługi kredytów detalicznych w ING Banku Śląskim.

Reklama

Janusz Derda, wiceprezes PKO BP zaznacza, że bank patrzy na proces robotyzacji w kontekście strategii, przede wszystkim optymalizacji pracy poprzez szybkie i dokładne procesy oraz eliminowanie błędów. - Oczywiście przy okazji to zmniejsza koszty, ale to jest wartość dodana, a nie główny cel robotyzacji - zaznacza.

Krzysztof Dąbrowski, wiceprezes mBanku dodaje, że wciąż jest dużo do zautomatyzowania, ale w tej dyskusji ważna jest definicja. Powstał cały zestaw narzędzi, które "udają" człowieka. Warto sprecyzować co nazywamy robotyzacją. zaznacza.

Przy okazji dyskusji o robotyzacji i in sztucznej inteligencji rodzą się pytania o to jak ten trend wpłynie na gospodarkę i rynek pracy.

- Jeśli patrzymy globalnie, to na pewno warto w robotykę inwestować. Kraje, które w to zrobiły zyskują, bo największe zyski przynoszą innowacje.

Bankowość jako sektor gospodarki wiedzie prym i od niej warto zacząć taką dyskusję - zaznacza Kamil Wyszkowski, dyrektor Generalny Global Contact Poland. - Są też przykłady z innych branż, którymi się możemy pochwalić, warto choćby podać przykład robotów górniczych, którymi dysponuje KGHM - dodaje.

Mariusz Cholewa, prezes Biura Informacji Kredytowej zwraca uwagę, że warto wykorzystywać sztuczną inteligencję, ale w robotyzacji trzeba wyznaczać granice.

- Jestem fanem analizowania danych i wyciągania wniosków. Robimy sporo eksperymentów, czasem sami czasem z partnerami, także startupami.

Natomiast trzeba uważać, żeby nie pójść za daleko. W trakcie takich dyskusji przypomina mi się film "Raport mniejszości" gdzie winnego ukarano zanim popełnił zbrodnie - mówi szef BIK.

Robotyzacja ma też inne ograniczenia, bo w tylko w niektórych obszarach na dziś daje pożądane efekty.

- Mówi się o tym, że roboty szybko przynoszą duży zwrot z inwestycji, ale gdy jest ich dużo są drogie w utrzymaniu, bo wymagają więcej atencji niż normalne oprogramowanie - dodaje Feliks Szyszkowiak.

- Największym wrogiem robotyzacji jest fragmentyzacja i zróżnicowanie procesów, bo to się nie spina ekonomicznie. Można ją zaaplikować tam gdzie jest mało procesów - mówi wiceprezes mBanku.

W których obszarach będziecie chcieli zatrudnić takiego inteligentnego robota?

- Jest kilka wymiarów wykorzystywania sztucznej inteligencji, np. poprzez kontakt głosowy z klientem, ale po drugiej stronie, której nie widać na zewnątrz, bo odbywa się to na zapleczu, jak analiza ryzyka kredytowego czyli wiedza rozproszona, którą trzeba ustrukturyzować - dodaje ekspert ING Banku Śląskiego.

Eksperci zwracają też uwagę na aspekt ryzyka operacyjnego czyli możliwości popełnienia błędu, który może mieś duże skutki rażenia. - Wykorzystywanie robotów trzeba też rozpatrywać w kontekście cyberataków czyli ryzyka, że ktoś każe robotowi popełnić jakiś błąd. Dotyczy to całej kluczowej infrastruktury, przestrzeni publicznej - ostrzega Kamil Wyszkowski.

Roboty, które w coraz większym stopniu będą wykonywać zadania, do niedawna wykonywane tylko przez człowieka zmienią rynek pracy. Jedna z firm ubezpieczeniowych na świecie zrobiła robota, który analizuje ryzyko i zastępuje 1700 pracowników.

Są dwa ścierające się stanowiska. Jedno mówi, że trzeba wręcz opodatkować roboty, a z drugie, że jeżeli opodatkujemy innowacje, to je zdusimy. Feliks Szyszkowiak, wiceprezes BZ WBK uważa, że obawy o to, że roboty wyprą ludzi z rynku pracy są nadmierne, bo powstaną nowe zawody.

mn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »