Reklama

Dwanaście prac dla "frankowicza". Wykonaj je koniecznie

Rozpoczęcie indywidualnych negocjacji z bankiem, dążenie do anulowania w umowach niedozwolonych klauzul i ograniczenie wysokości rat - to najważniejsze, czym powinieneś się zająć, jeśli jesteś poszkodowanym przez bank kredytobiorcą-"frankowiczem".

Od kilku tygodni sprawy "frankowiczów" zajmują w mediach coraz mniej miejsca. Z dnia na dzień coraz ciszej o sytuacji prawie pół miliona Polaków, którzy w większości przypadków wciąż nie mają pojęcia, jak ochronić swój majątek przed ryzykiem odebrania przez banki. Ostatnie wydarzenie, mające znamiona pomysłu na systemowe rozwiązanie tego problemu, to zaproponowanie w marcu przez Związek Banków Polskich stworzenia Sektorowego Funduszu Stabilizacyjnego, mającego stanowić wsparcie dla "frankowiczów".

Reklama

Jest to pomysł tyleż ciekawy, co - patrząc na wcześniejsze propozycje ZBP oraz instytucji państwowych, w tym NBP i Komisji Nadzoru Finansowego - ryzykowny. Wciąż bowiem nie wiadomo z czyjej kieszeni miałyby zostać wysupłane pieniądze na dopłaty dla kredytobiorców w trudnej sytuacji. Zważając na to, co wydarzyło się od 15 stycznia, jakiekolwiek obietnice wsparcia systemowego dla frankowiczów są czczym gadaniem, na które nikt zdrowo myślący, kto chce zabezpieczyć swój byt, nie powinien już liczyć.

"Frankowiczu", pomóż sobie sam. Prezentujemy trzynaście działań, które pomogą uporządkować sytuację kredytowych tarapatów i przygotować pole do batalii z bankiem.

1. Prześwietl treść umowy kredytowej i załączników

Na początek każdy "frankowicz" powinien przeanalizować umowę kredytu i wszystkie dołączone do niej aneksy, jakich zażądał do podpisu bank przy udzieleniu kredytu mieszkaniowego. Chodzi o znalezienie w dokumentach wszystkich słabych punktów, które mogą stać się kartą przetargową podczas negocjacji. Mowa zwłaszcza o niedozwolonych klauzulach abuzywnych, a szczególnie o zapisie dotyczącym nieprecyzyjnego ustalania wysokości spreadu (bank nie może dowolnie naliczać wysokości opłaty za zamianę waluty ze złotych na franki) oraz zmian w oprocentowaniu na podstawie wewnętrznych ustaleń organów banku, które nie mają oparcia w sytuacji zmian stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Zapisy takie jednoznacznie podważył już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Są także wyroki kilku sądów w procesach cywilnych, wytoczonych przez klientów banków, nakazujące usunięcie takich klauzul z umów kredytowych.

Jeśli kredytobiorca odnajdzie w swojej umowie któryś z niedozwolonych zapisów (rejestr klauzul niedozwolonych znajduje się m.in. na stronie internetowej UOKiK), powinien niezwłocznie skonsultować się z prawnikiem, by ustalić plan działania zmierzający do zmuszenia banku (bank raczej nie zrobi tego z własnej woli) do usunięcia niekorzystnych zapisów, a także zrekompensowania wynikających z nich szkód.

2. Odzyskaj wkład w polisolokatę

Podobnie jak umowę samego kredytu, trzeba przeanalizować dołączone do niej umowy polis ubezpieczeniowych. W wielu przypadkach banki zachęcały, ba, wręcz zmuszały klientów do korzystania z polisolokat, czyli ubezpieczeń z obowiązkowym funduszem kapitałowym. Do chwili, gdy UOKIK nałożył wysokie kary na cztery towarzystwa ubezpieczeniowe, wciskano je nagminnie w ramach umów kredytowych, wmawiając że to dodatkowa forma ubezpieczenia. Dziś wiadomo już, że chodziło o produkt, z którego wcale nie trzeba było korzystać, by ubezpieczyć kredyt. Sama konstrukcja umów polisolokat została w wielu przypadkach uznana przez UOKIK za niezgodną z prawem. Obecność polisolokaty w kredycie to dla "frankowiczów" dodatkowe kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych opłat rocznie. Federacja Konsumentów czy Miejski Rzecznik Konsumentów są tu gotowi, by pomagać w dochodzeniu roszczeń wobec banków. Warto także skorzystać z konsultacji z prawnikiem, by ocenić, czy jest szansa na pozwanie towarzystwa ubezpieczeniowego w powództwie indywidualnym, czy też lepiej zacząć od negocjacji, które w krótszym czasie doprowadzą do ugody, w wyniku której uda się odzyskać choć część wyłożonych na składki pieniędzy.

3. Stanowczo negocjuj

Negocjując z bankiem, klient ma prawo odwiedzać jego placówki i oddziały tak często, jak tego chce. Nie musi czuć się zobowiązany do prowadzenia rozmów tylko przez telefon, czy to w formie rozmowy z doradcą, czy z pracownikiem działu restrukturyzacji lub windykacji, tak jak życzy sobie tego bank. Ma prawo umówić się na spotkanie zarówno z doradcą, jak i menedżerem, a nawet dyrektorem placówki, w której udzielono mu kredytu. Jeśli otrzyma odmowę udzielenia pomocy, każdorazowo powinien żądać pisemnego potwierdzenia takiego stanu rzeczy.

Ponadto wszystkie ustalenia podjęte z pracownikami banku powinny być zawierane w formie pisemnej, najlepiej w formie aneksów do umowy. Tylko taka forma porozumienia daje posiadaczowi kredytu gwarancję, że bank nie wycofa się z podjętych ustaleń. Jeśli klient składa do banku podania lub wnioski o zmiany w umowie, obowiązkowo należy żądać kopii dokumentów z podpisem przyjmującego je pracownika i stemplem datownika.

Wysyłając pisma pocztą, należy zachować ich kopie i potwierdzenie wysyłki listem poleconym. Bank ma obowiązek udzielić klientowi pisemnej odpowiedzi na pytania w ciągu 14 lub 30 dni, w zależności do rodzaju sprawy. Jeśli tego nie zrobi, można złożyć skargę do KNF lub UOKiK, a także do Miejskiego Rzecznika Konsumentów.

4. Określ wysokość spreadu

Niezależnie od tego, czy banki zdecydują się dalej obniżać spread, czy nie, ważniejsze jest to, że od 2011 r. obowiązuje tzw. ustawa antyspreadowa. Dla posiadaczy kredytów we frankach ma ona kluczowe znaczenie, bo zobowiązuje banki do przyjmowania rat zarówno w złotych, jak i w walucie, w której został zaciągnięty kredyt hipoteczny. Oznacza to, że "frankowicze" mogą spłacać raty w złotych, ale i we frankach, które zakupią w dowolnym kantorze czy banku; to, gdzie dokonają wymiany waluty nie powinno nikogo interesować, a często skorzystanie na przykład z internetowego kantoru pozwala zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych na jednej racie.

Nie mniej ważny jest także drugi element ustawy dotyczący spreadu, czyli nieuprawnionego zysku banku, gdy zachodzi różnica pomiędzy kwotą w złotych, którą kredytobiorca przynosi do oddziału lub wpłaca na rachunek kredytowy, a tym, po jakim kursie banki "sprzedają" mu franki. W obliczu ujawnionych faktów dotyczących wad prawnych tego procederu, a także związanego z ustawą antyspreadową obowiązku zapisania w umowach przez banki dokładnych wysokości spreadu (których to zapisów w wielu umowach brak), tysiące "frankowiczów" może znaleźć realną szansę na dochodzenie przed sądami zwrotu bezprawnych opłat związanych ze zmianą waluty raty, naliczanych przez banki od początku realizacji spłaty.

5. Nie dać się wykiwać na oprocentowaniu

Ujemny LIBOR i zdecydowane obniżenie stóp procentowych NBP przez Radę Polityki Pieniężnej powinny skłonić banki do obniżki oprocentowania kredytów hipotecznych. Sęk w tym, że banki mogą, lecz wcale nie muszą tego zrobić - każdy podejmuje w tym zakresie indywidualną decyzję i albo uwzględnia ujemny LIBOR i obniża marżę, albo nie. Banki niechętnie decydują się na obniżenie oprocentowania. W wielu przypadkach to klient musi się upomnieć o to, by w związku z zapisami w umowie, oprocentowanie jego kredytu zostało zmniejszone.

Warto pamiętać, że oprocentowanie każdego kredytu jest inne i by zmusić bank do dokonania ewentualnych korekt, trzeba najpierw dokładnie przeczytać, co na ten temat mówią paragrafy umowy. W najgorszej sytuacji są ci klienci, którzy mają kredyty w tzw. starym portfelu, bo w ich przypadku banki wciąż wyliczają oprocentowanie kredytów w oparciu o decyzję zarządu, a nie obniżki stóp procentowych NBP.

6. Uwolnij się od zabezpieczeń (dodatkowych)

Bank zazwyczaj będzie próbował skorzystać z dodatkowych zabezpieczeń, gdy z jego wyliczeń będzie wynikało, że wartość kredytowanej nieruchomości jest rażąco niska w stosunku do pozostałej do spłaty kwoty kredytu (wyliczonej według aktualnie stosowanego przez bank kursu). Tu jednak prawnicy podkreślają, że kredytobiorca, do którego bank wystosował żądanie ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia, powinien sprawdzić, czy wyliczenia banku nie są oparte na postanowieniach umowy lub regulaminu, który zawiera niedozwolone klauzule umowne. Jeżeli tak jest, należy pisemnie poinformować bank o takiej sytuacji i zażądać ponownego przeanalizowania sytuacji danego kredytu.

Dopiero po tym można złożyć do banku kolejny wniosek o dokonanie ponownej wyceny nieruchomości lub samemu zlecić (niestety, płacąc za to z własnej kieszeni) wykonanie wyceny kredytowanej nieruchomości rzeczoznawcy. Co ważne - wszystko, co może zrobić bank, w tym także zapis dotyczący dokonywania wycen kredytowanej nieruchomości, powinno być dokładnie opisane w umowie; jeśli nie jest, to problem ma bank - żądając dodatkowych zabezpieczeń działa bowiem bezprawnie.

7. Weź wakacje kredytowe

Pod hasłem "wakacje kredytowe" kryje się odroczenie spłaty kredytu lub też jego czasowe zamrożenie. Wakacje nie są w istocie żadnymi "wakacjami", ponieważ i tak za okres, w którym klient nie musi płacić rat, bank naliczy odsetki umowne. Jednak mając do wyboru opóźnienie w spłacie lub też czasowe odroczenie spłaty, dla historii kredytu lepsze będzie to drugie rozwiązanie. Odroczenie spłaty kredytu może dotyczyć od jednej do trzech rat i zostać udzielone raz na dwa lub trzy lata. W każdym banku procedury przyznawania tzw. wakacji wyglądają inaczej. Jedno jest pewne: aby się o nie ubiegać, klient nie może zalegać ze spłatami rat.

Pomocy w napisaniu wniosku (najlepiej załączyć do niego dokumenty potwierdzające złą sytuację finansową) powinien udzielić pracownik banku. Powinien on także przyjąć wniosek na miejscu lub wskazać klientowi adres do wysyłki dokumentu pocztą. Warto wziąć pod uwagę, że nawet jeśli bank odmówi odroczenia spłaty, dla klienta taka decyzja może przynieść korzyść w dłuższej perspektywie - zyskamy kolejny dowód na to, że próbowaliśmy negocjować, a to bank odmówił nam pomocy.

8. Wykorzystaj pomoc prawną

Wstępna konsultacja u wykwalifikowanego prawnika lub radcy prawnego to koszt od 60 do 300 zł. Warto wyłożyć taką kwotę. Po pierwsze, prawnik już na wstępie oceni, na ile realne jest dochodzenie roszczeń i na czym kredytobiorca powinien się skupić, by wygrać z bankiem. Po drugie, w wielu przypadkach okazuje się, że pomoc prawnika ułatwia prowadzenie negocjacji z bankami, a także podejmowanie ustaleń mających dalekosiężne skutki w postaci stałych zmian w zapisach umowy kredytowej. W przypadku, gdy kredytobiorca jest w trudnej sytuacji finansowej, po poradę może udać się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów lub Federacji Konsumentów. Pomocy w napisaniu pism i wniosków, a także wsparcia w negocjacjach z bankami udzielają działające w największych miastach "Kliniki prawa", podlegające pod ogólnopolską Fundację Uniwersyteckich Poradni Prawnych (lista: http://www.fupp.org.pl/kliniki-prawa/kliniki-w-polsce). Darmowego doradztwa prawnego udzielają także Okręgowe Izby Radców Prawnych.

9. Pozwij bank, zanim ten wypowie ci umowę

Jeśli jesteś pod ścianą, nie czekaj na to, aż bank wykorzysta przeciw tobie kruczki prawne - korzystając z pomocy prawnika można złożyć do sądu pozew o stwierdzenie nieważności umowy kredytu mieszkaniowego. Takie rozwiązanie należy jednak gruntownie przemyśleć, bo jest nie tylko kosztowne, ale zważając na praktykę sądową - ryzykowne. Mowa tu o oddaleniu pozwu Tomasza Sadlika ze Stowarzyszenia Pro Futuris, którego wniosek sąd oddalił i obciążył kosztami procesowymi. Najczęstsze argumenty, jakie można wykorzystać, dotyczą tego, że bank celowo zataił przed klientem ryzyko walutowe, lub też, że w rzeczywistości zamiast w obcej walucie, udzielił kredytu w złotych, świadomie narażając tym klienta na ryzyko i oszukując go w kwestii warunków spłaty. Najlepiej jednak powołać się na nadzwyczajną sytuację związaną ze wzrostem kursu szwajcarskiej waluty, na podstawie art. 357 ustęp 1 Kodeksu Cywilnego: "Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym".

Składając do sądu pozew warto dołączyć do niego wniosek o zabezpieczenie przedmiotu roszczenia, którym w tym wypadku jest kredytowane mieszkanie. Jeśli sytuacja finansowa kredytobiorcy jest bardzo trudna, istnieje możliwość zwolnienia z kosztów sądowych i opłaty sądowej. Od chwili wejścia na wokandę sprawa może ciągnąć się bardzo długo, jednak w zależności od indywidualnego charakteru, istnieje szansa wygranej - będzie ona tym większa, im więcej dowodów uda się zebrać.

10. Nie daj się komornikowi

Nazbyt często banki korzystając z Bankowego Tytułu Egzekucyjnego po nadaniu przez sąd klauzuli wykonalności zlecają komornikom, by odebrali kredytobiorcom cały ich majątek. Apetyty komorników można jednak powstrzymać. Po pierwsze należy bezwzględnie dopilnować, by komornik okazał niezbędne dokumenty. Ma to zrobić już przy pierwszej czynności egzekucyjnej; chodzi o obowiązek doręczenia dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji z podaniem treści tytułu wykonawczego i wymienieniem sposobu egzekucji zawnioskowanym przez wierzyciela oraz stosownym pouczeniem. Od 7 lipca 2013 r. komornik ma również obowiązek doręczać odpis tytułu wykonawczego albo zweryfikowanego przez niego dokumentu, który mocuje egzekucję w prawie.

Jeszcze zanim sprawa trafi do komornika, sąd wydający postanowienie w sprawie BTE powinien wysłać do właściciela kredytu orzeczenie. Co ważne, dłużnikowi przysługuje prawo odwołania się od decyzji przez złożenie tzw. zarzutów. Ponadto może on także wystąpić z powództwem przeciwegzekucyjnym. Tu kluczowe staną się dowody na to, że wypowiedzenie umowy kredytu mieszkaniowego nie miało stosownych podstaw, ponieważ bank celowo odmówił klientowi zmniejszenia kwoty rat, a także dokonania zmian w zapisach umowy, które mogłyby umożliwić mu dalszą dobrowolną spłatę. W walce z sądem i komornikiem liczy się każdy dokument, jaki składany był do banku. W ostateczności, nawet jeśli sąd nie przychyli się do wniosku dłużnika, przeciągnie to egzekucję w czasie.

11. W grupie raźniej

Szansa na wygraną z bankiem zwiększa działanie w zwartej grupie wspólnie z innymi poszkodowanymi. W całym kraju od miesięcy tworzą się spontaniczne grupy frankowiczów. Odbywają się spotkania i manifestacje, których celem jest zbiorowe dochodzenie roszczeń wobec banków i zmuszenie instytucji nadzorujących sektor finansowy, by raz na zawsze wykluczyły nieuczciwe praktyki bankowców i doradców kredytowych.

12. Rozważ pozew zbiorowy

Pozwy zbiorowe stanowią alternatywę zwłaszcza dla tych "frankowiczów", których nie stać na wydatek związany z wynajęciem prawnika czy pokryciem kosztów indywidualnego procesu. Wspólny mianownik pozwów zbiorowych to zmuszenie banków do usunięcia z umów niedozwolonych zapisów, a także wymuszenie na nich respektowania praw kredytobiorców. Obecnie zbierają się grupy setek chętnych w całym kraju, a poza już toczącymi się sprawami, kilkanaście kolejnych pozwów jest już gotowych i czeka na złożenie do sądów.

Niestety, sądy nie są przychylne roszczeniom "frankowiczów" - ostatnie oddalenia pozwów już w pierwszej instancji sprawiają, że trzeba wziąć mocno pod uwagę opinie niektórych prawników, że jest to instrument prawa całkowicie niepasujący do sytuacji i roszczeń "frankowiczów". Sprawa pozwów zbiorowych nie jest oczywista także z dwóch innych powodów. Po pierwsze nie gwarantuje wstrzymania egzekucji ani rozwiązania indywidualnych sporów z bankami, a po drugie wymaga dość dużych nakładów finansowych. Przeciętnie osoba chcąca dołączyć do pozwu musi liczyć się z kosztami od kilkuset do ponad tysiąca złotych. Przed podjęciem decyzji warto się zastanowić, czy nie lepiej wydać te pieniądze na indywidualną konsultację z prawnikiem. Po wygranej w pozwie zbiorowym, mając w rękach wyrok sądu, i tak będzie trzeba dochodzić swoich praw wytaczając bankowi proces indywidualnie.

13. A może upadłość konsumencka?

W związku z nowelizacją ustawy o upadłości konsumenckiej, od grudnia 2014 r. kredytobiorcom pogrążonym w kłopotach powinno być łatwiej uzyskać pomoc państwa w spłacie zadłużenia. Chodzi głównie o to, że dzięki zmianom w prawie nie trzeba już obawiać się, że - jak w dziewięciu na dziesięć przypadków do tej pory - sąd odmówi ogłoszenia upadłości ze względu na tak podstawowe ograniczenia, jak brak majątku dłużnika, który wystarczyłby na pokrycie kosztów pracy syndyka i uiszczenia opłat za sam proces. Teraz koszt złożenia wniosku do sądu to ok. 100 zł. W wyniku decyzji sądu, dłużnik może zostać zwolniony z konieczności spłaty części długu, a to, co sąd uzna za możliwe do spłaty, zostanie rozłożone na miesięczne raty w wysokości określonej na podstawie dochodów dłużnika.

Mimo pozornej ulgi, jaką może przynieść ogłoszenie upadłości, warto zdać sobie sprawę, że cały majątek, w tym mieszkanie, na które zaciągnięto kredyt i wszystkie ruchomości i nieruchomości stanowiące zabezpieczenie, jakim dysponuje zostaną zlicytowane, a pieniądze z nich pójdą na spłatę długu. Upadłość konsumencka to naprawdę ostateczność. No chyba, że ktoś chciałby zdecydować się na ogłoszenie tzw. upadłości transgranicznej, w którymś z krajów Unii Europejskiej - sporym zainteresowaniem cieszy się ogłoszenie upadłości w Wielkiej Brytanii, ponieważ tamtejsze sądy naprawdę są w stanie pomóc dłużnikom rozpocząć życie od nowa.

Sandra Borowiecka

Dowiedz się więcej na temat: frank szwajcarski | wykonanie | waluty | RAT | kredyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »