Reklama

Inwestowanie w metale. Czas złota i srebra

Za uncję złota po raz pierwszy od stycznia płaci więcej niż 1900 dolarów. Notowania żółtego metalu od początku kwietnia zyskały 13 proc. W samym tylko maju złoto podrożało o blisko 8 proc. Podobnie jest ze srebrem, które od początku tego miesiąca poszło w górę o 9 proc.

Granica 1900 dolarów za uncję złota została przekroczona wczoraj. Potem kurs nieco się cofnął, ale dziś rano znów ruszył w górę. Za uncję srebra płaci się teraz około 28 dolarów.

Dla królewskiego kruszcu okres niskich stóp procentowych i wysokiej inflacji w USA oraz słabego dolara to niezwykle korzystny moment. Analitycy są przekonani, że w najbliższym czasie złoto jeszcze bardziej zyska na wartości, choćby dlatego, że obserwowany jest duży napływ środków do funduszy giełdowych opartych na kruszcu.

Fed pomaga

Słabszy dolar sprawia, że złoto i inne metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych. Wysoka inflacja prawdopodobnie utrzyma się w USA przez dłuższy czas. W dodatku, przedstawiciele Rezerwy Federalnej (Fed) niezmiennie podkreślają, że nie będą stosować "terapii szokowej" i utrzymają luźną politykę monetarną. Nie zanosi się ani na szybkie podniesienie stóp procentowych, ani na ograniczanie skupu obligacji.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Jednocześnie na amerykańskich rynkach finansowych nasilają się oczekiwania inflacyjne i w efekcie od ponad miesiąca realna długoterminowa stopa procentowa znów spada. To z kolei skłania inwestorów do zabezpieczenia się przed inflacją poprzez kupowanie złota.

Wszystko wskazuje na to, że żółty metal próbuje powrócić do trendu wzrostowego rozpoczętego w 2015 roku. Wtedy za uncję płacono nieco ponad tysiąc dolarów. W lecie 2020 roku cena była już dwukrotnie wyższa. Po tej euforii zakupów przyszedł jednak spadek notowań do 1 700 dolarów w marcu tego roku. W tym czasie rynek został oczyszczony z niecierpliwych inwestorów, czyli takich, którzy rozczarowani brakiem kontynuacji hossy sprzedawali na wielką skalę m.in. jednostki uczestnictwa w funduszach ETF.

W stronę rekordu

Z punktu widzenia analizy technicznej wiele przemawia za kontynuacją najnowszych wzrostów na rynku złota. Teraz najbliższym oporem jest poziom 1960 dolarów za uncję, na którym zatrzymywały się próby zakończenia korekty w listopadzie 2020 roku i w styczniu tego roku.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

W tych dniach pojawiło się wiele bardzo optymistycznych prognoz dla królewskiego metalu. Karen Jones, szef zespołu analityków technicznych Commerzbanku, uważa że złoto może zdrożeć aż do 2072 dolarów, czyli wrócić do rekordu wszech czasów z sierpnia 2020 roku. Tak jak wielu innych ekspertów, Jones przypomina, że spora przecena na przełomie lat 2020/21 była spowodowana rosnącymi rentownościami amerykańskich obligacji, co umacniało dolara. Sytuacja jednak odwróciła się, a wysoka inflacja w USA będzie tworzyła korzystne środowisko dla kursu złota.

Coraz cenniejsze monety

Ważnym elementem rynku złota są monety bulionowe, zwane również lokacyjnymi. Ostatnio znów rośnie na nie popyt. W odróżnieniu od sztabek kruszcu, złote monety stanowią prawny środek płatniczy w niemal każdym kraju, w którym są produkowane. Najbardziej popularne z nich to: Krugerrand, Amerykański Orzeł, Kanadyjski Liść Klonowy, Australijski Kangur, Wiedeńscy Filharmonicy, czy Orzeł Bielik.

Najczęściej stosowaną gramaturą złotych monet jest 1 uncja, czyli 31,1 g, choć niektóre są mniejsze - zdarzają się nawet egzemplarze o wadze 1/20 uncji. Monety inwestycyjne przeważnie wybijane są ze złota próby .999. Większość złotych monet kolekcjonerskich ma nietypowe rozmiary, aby łatwo można było je odróżnić od monet obiegowych.

Nakład monet bulionowych nie jest ograniczony i zależy od popytu na konkretny egzemplarz. Niektóre monety ze względu na rzadkość konkretnego rocznika zyskują czasami charakter kolekcjonerski. Dzięki temu ich cena znacznie wzrasta i nie jest uzależniona wyłącznie od zawartości kruszcu.

Srebrne spekulacje

Hossa na rynku złota prawie zawsze jest uzupełniana przez wzrost cen srebra. Nie inaczej jest w tym roku. Srebro ma opinię najbardziej spekulacyjnego metalu szlachetnego. W zeszłym roku cena spadła do jedenastoletniego minimum na poziomie 11,74 dolara, a potem osiągnęła siedmioletnie maksimum na poziomie 29,91 dolara, co stanowiło wzrost o prawie 155 proc.

Kurs srebra od 7 tygodni jest w trendzie wzrostowym i coraz szybciej przybliża się do głównego oporu jakim są okolice 30 dolarów za uncję. Z najnowszej analizy Credit Suisse wynika, że wzrost ceny będzie kontynuowany. Eksperci banku uważają, że kurs srebra podlega teraz szerokiemu trendowi bocznemu między 22 a 30 dolarów za uncję. Credit Suisse prognozuje, że w dłuższym okresie cena powędruje sporo wyżej i może przekroczyć 35 dolarów.

Jacek Brzeski

***

Dowiedz się więcej na temat: złoto | srebro | metale szlachetne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »