Reklama

Klient uszkodził towar w sklepie. Kto pokryje stratę?

Konsument nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za uszkodzenie lub zniszczenie towaru spowodowane nie z jego winy. Jednak na zakupach każdego obowiązuje pewna podstawowa ostrożność. Dlatego zdarza się, że detalista ma prawo żądać naprawienia takich szkód, które są następstwem niedbałego albo umyślnego zachowania klientów - napisały wiadomoscihandlowe.pl.

Kwestia obciążania klienta za zniszczenie towaru wymyka się jednoznacznej ocenie prawnej. - Zanim cokolwiek zrobimy, powinniśmy sprawdzić, jak do tego zagadnienia odnoszą się przepisy. W pierwszej kolejności warto zapoznać się z treścią art. 415 Kodeksu cywilnego, który mówi, że "kto ze swej winy wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia" - komentuje Adam Suliga, ekspert Polskiej Izby Handlu.

Nie musi być to oczywiście wina umyślna, czyli celowe działanie. Zgodnie z przepisami, nieuważne, niedbałe zachowanie będzie również uznane za zawinione.

Reklama

Wina i kara

Osoba robiąca zakupy nie poniesie jednak odpowiedzialności, jeśli uszkodziła towar w sposób niezawiniony. - Ta informacja w znaczący sposób determinuje dalsze działania. Należy bowiem ocenić, czy to co się wydarzyło miało podłoże intencjonalne, czy też wynikało z zupełnie innych okoliczności, na które klient nie miał bezpośredniego wpływu - zaznacza Suliga.

Jak to zrobić? Odpowiedź kryje się z w treści art. 546 Ust. 1 Kodeksu cywilnego, w myśl którego "sprzedawca jest obowiązany zapewnić w miejscu sprzedaży odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne umożliwiające dokonanie wyboru rzeczy sprzedanej i sprawdzenie jej jakości, kompletności oraz funkcjonowania głównych mechanizmów i podstawowych podzespołów".

- Towar w sklepowych regałach musi być ułożony w taki sposób, by kupujący miał do niego swobodny i nieskrępowany dostęp. W praktyce może to wyglądać tak: klient trzymający w jednej ręce koszyk, zaś w drugiej torbę z zakupami z innego sklepu lub chociażby bagaż podręczny, podczas mijania się z kimś innym zahacza np. o słoik z dżemem, który spadając rozbija się o podłogę. Czy nieszczęśnik ponosi winę za to zdarzenie? Nie, jeśli udowodni, że alejki między regałami są zbyt wąskie i komplikują swobodne poruszanie się po sali sprzedaży. To samo dotyczy ekspozycji towarów rozłożonych na paletach w głównych ciągach komunikacyjnych sklepu - wyjaśnia ekspert PIH.

Trudne sprawy

Zupełnie inaczej spojrzelibyśmy na opisaną sytuację, gdyby pomimo spełnienia przez sprzedawcę wymogów określonych w przytoczonym wcześniej przepisie, klient wymachując beztrosko niesionym przez siebie koszykiem na zakupy, trafił we wspomniany wcześniej słoik z dżemem, a ten rozbił się spadając na podłogę. Jak tłumaczy Suliga, wówczas wina oczywiście byłaby po stronie robiącego zakupy i zastosowanie miałby art. 124 Kodeksu wykroczeń (zniszczenie rzeczy o małej wartości) lub art. 288 Kodeksu karnego (zniszczenie rzeczy o znacznej wartości, tj. ponad 500 zł).

Każda sytuacja wymaga indywidualnego podejścia i oddzielnego wyjaśnienia przyczyn zdarzenia. - Nie ulega wątpliwości, że sprzedawca oczekujący zadośćuczynienia za zniszczony towar, musi wykazać związek przyczynowo-skutkowy między zachowaniem klienta a okolicznościami powstania szkody. Mając to na uwadze, nim wezwiemy policję, sprawdźmy dokładnie, czy dopełniliśmy wszystkich obowiązków - podkreśla Adam Suliga. Dodaje, że właściciele sklepów dość często, ze względów wizerunkowych, nie obciążają klientów finansowo za powstałą szkodę szczególnie wówczas, gdy jest ona niewielka.

Mały rozrabiaka

Zdarza się, że szkoda zostanie spowodowana przez dziecko - w takim wypadku zastosowanie ma art. 426 Kc. Brzmi on tak: "małoletni, który nie ukończył 13 lat, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę". Nie oznacza to jednak, że sprzedający nie ma do kogo zwrócić się z żądaniem zadośćuczynienia. Z odsieczą przychodzi art. 427 Kc, w którym czytamy: "kto z mocy ustawy lub umowy jest obowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego nie można poczytać winy, ten zobligowany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru". Przytoczony zapis najczęściej dotyczy rodziców.

Kluczowy jest związek przyczynowo-skutkowy z powstaniem szkody. Co ważne, ciężar wykazania, że nadzór nad małoletnim był prawidłowy, spoczywa na osobie zobowiązanej do sprawowania tego nadzoru. Sprzedający nie musi udowadniać, że opiekun niedostatecznie zwracał uwagę na zachowanie dziecka - przy czym oczywiście podparcie się np. nagraniem z telewizji przemysłowej zawsze będzie bardzo przydatne. Takie same zasady odnoszą się również do działań osób, którym nie można przypisać winy z powodu ich stanu psychicznego.

Gdy dojdzie do zniszczenia towaru w sklepie, sprzedawca powinien:

- ustalić sprawcę i okoliczności powstania szkody;
- ocenić, czy szkoda miała miejsce w wyniku działania zawinionego (czy może zadecydowały czynniki niezależne od klienta) oraz jaki był stopień tej winy (umyślna lub nie);
- poinformować sprawcę (lub jego opiekuna) o obowiązku naprawienia szkody, ewentualnie podjąć decyzję o nieobciążaniu klienta;
- w przypadku odmowy, podjąć próbę pozyskania danych osobowych - w razie odmowy zgłosić zdarzenie policji i udokumentować je, np. poprzez zabezpieczenie nagrania z telewizji przemysłowej;
- prewencyjnie przygotować procedurę przewidującą postępowanie w tego rodzaju przypadkach.

Łukasz Rawa

Przeczytaj: Świat czeka na nowe baterie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »