POHiD z satysfakcją odnotowuje medialną informację o odejściu przez NBP od planów ustawowego wycofania z obiegu monet o niskich nominałach (1 i 2 grosze), powołując się zarazem na argumenty Ministerstwa Finansów, wskazujące na jednostronne obciążenie kosztami tej operacji rynku detalicznego, czyli konsumentów i firm sektora handlu i usług. POHiD przypomina, że wielokrotnie - zarówno w mediach jak w korespondencji oficjalnej z NBP - podnosił szereg wątpliwości, które ostatecznie znalazły zrozumienie w obu wymienionych instytucjach publicznych.
Gwoli przypomnienia, POHiD przywołuje ponownie swoje racje. Wspomniane przenoszenie kosztów na rynek detaliczny zachodzi zarówno w przypadku uśredniania cen "w górę", jak i "w dół" - wedle dowolnego algorytmu. Przypominamy też, że sytuacji nie ratuje, choć zmniejsza poziom straty, zaokrąglanie ostatecznej sumy do zapłacenia za kilka produktów.
Proponowane rozwiązania mogły naruszać ustawę o cenach i wymogi podatkowe, gdyż ten sam towar kupiony w "koszyku" wraz z innymi towarami i zapłacony sumarycznie, z zaokrągleniem dopiero finalnej łącznej ceny, może mieć inną cenę niż w sytuacji, gdy kupiony jest pojedynczo, jako jedyny zakup. Podobnie może zdarzyć się, gdy za ten sam towar zapłacimy gotówką cenę zaokrągloną, a płacąc kartą nie (płatność taka zaokrąglenia nie wymaga).
W grę wchodziły też koszty techniczne, związane z przebudową lub przestrojeniem maszyn zliczających monety, dostosowaniem kas fiskalnych i systemów informatycznych, szkoleniem pracowników. Poza tym, proponowane zmiany mogły utrudnić promocje sprzedaży, poprzez rezygnację z niektórych narzędzi komunikacji marketingowej z konsumentem (np. technika określania ceny poprzez końcówkę "99 groszy").
Co więcej - opisane okoliczności mogły wywołać minimalny, ale realnie występujący, impuls inflacyjny, gdyż - chcący uniknąć tych zagrożeń - handel zaokrąglałby ceny do końcówki "5" lub "0" groszy. Uważamy więc, że dobrze się stało, iż zostało zaniechane działanie legislacyjne, mogące być potraktowane jako pewien przejaw krypto-fiskalizmu.
_ _ _ _ _
Polscy konsumenci są coraz bardziej świadomi swoich praw. W Światowym Dniu Konsumenta eksperci wskazują jednak, że wciąż zbyt rzadko czytamy umowy i za często rezygnujemy z upominania się o to, co nam się należy.
Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej, że Polacy wiedzą o swoich prawach coraz więcej, ale nie zawsze udaje im się je wyegzekwować. Choć wiele osób wie, że istnieje prawo do reklamacji, sprzedawcy często uniemożliwiają skorzystanie z tej możliwości. Agnieszka Majchrzak dodaje, że konsumenci wciąż nie wiedzą, że mają prawo kupić towar po cenie umieszczonej na półce, a nie tej, która wyświetliła się w kasie.
Najwięcej trudności mamy w sytuacjach, które wymagają specjalistycznej wiedzy ekonomicznej lub prawniczej. W takich sytuacjach warto skorzystać z pomocy rzeczników praw konsumentów.
Światowy Dzień Konsumenta jest obchodzony od 1983 roku i upamiętnia przemówienie amerykańskiego prezydenta Johna Kennedy'ego z 15 marca 1962 roku. Kennedy sformułował wówczas cztery podstawowe prawa konsumentów: do informacji, bezpieczeństwa, wyboru oraz do reprezentacji.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)









