Reklama

Najtańsze sposoby płatności

Trwa proces przygotowywania Ustawy o usługach płatniczych, która ma przenieść do polskiego porządku prawnego zapisy Dyrektywy o usługach płatniczych (Payment Services Directive, PSD, 2007/64/WE). Co nas zatem czeka?

Państwa członkowskie miały czas na implementację dyrektywy (uchwalonej 13 listopada 2007 r.) do 1 listopada 2009 r. Jednak w części krajów pojawiły się pewne opóźnienia. Wg planów Ministerstwa Finansów przyjęcie Ustawy o usługach płatniczych przez polski parlament powinno nastąpić do końca 2010 r.

Reklama

Celem dyrektywy jest budowa jednolitych ram prawnych dla usług płatniczych na obszarze Europejskiego Obszaru Gospodarczego, które przyczynią się do powstania konkurencyjnego europejskiego rynku płatności. Przewiduje się, że nowe regulacje pobudzą rozwój obrotu bezgotówkowego i spowodują zrównanie warunków wykonywania płatności krajowych i transgranicznych. PSD ma charakter prokonsumencki i nakłada szerokie obowiązki na dostawców usług płatniczych. Dyrektywa wspiera od strony prawnej realizację projektu Jednolitego Obszaru Płatności w Euro (Single Euro Payments Area, SEPA).

Opcje narodowe

Dyrektywa dała państwom członkowskim możliwość skorzystania z 23 opcji narodowych, tj. takich zapisów, które na etapie implementacji do krajowych porządków prawnych mogą zostać włączone, zmodyfikowane lub uregulowane odmiennie.

Wśród opcji narodowych znalazła się m.in. możliwość wprowadzenia zakazu stosowania opłat dodatkowych (surcharges) lub upustów cenowych w przypadku użycia przez płatnika danego instrumentu płatniczego (art. 52 ust. 3 dyrektywy). Domyślnie ten przepis dyrektywy zabrania uniemożliwiania akceptantom pobierania opłat dodatkowych lub oferowania zniżek.

Ten przepis wzbudził duże kontrowersje wśród polskich interesariuszy obiegu pieniężnego. Część z nich - banki komercyjne, organizacje płatnicze, agenci rozliczeniowi - jednoznacznie opowiedziała się za skorzystaniem z możliwości ustawowego zapisu zakazu stosowania opłat dodatkowych, argumentując, że polski rynek charakteryzuje się niskim stopniem rozwoju bezgotówkowego, zaś przyzwolenie na surcharging mogłoby doprowadzić do zahamowania rozwoju rynku kart płatniczych w Polsce.

De facto dotychczasowa dyskusja nad surchargingiem w kontekście Ustawy o usługach płatniczych została w naszym kraju ograniczona do tego instrumentu płatniczego, ponieważ to w jego przypadku - ze względu na wykorzystywany mechanizm cenowy - stosowanie opłat dodatkowych przez punkty handlowo-usługowe (akceptantów) jest najbardziej prawdopodobne.

Odmienne stanowisko względem surchargingu zajął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz administracja publiczna (gminy), które wnioskowały o dopuszczenie stosowania opłat dodatkowych do wysokości kosztów ponoszonych przez akceptantów kart płatniczych na rzecz agentów rozliczeniowych. W opinii UOKiKu i administracji publicznej zakaz surchargingu promuje droższe, czyli nieefektywne, instrumenty płatnicze, stwarza bodźce do pobierania wyższych opłat od akceptantów oraz zaburza sygnały cenowe na rynku płatności.

Opłaty dodatkowe od transakcji kartami - z ang. surcharges - mogłyby zwiększyć stopień internalizacji kosztów kart płatniczych przez konsumentów. Pojawia się jednak pytanie, czy efekt ich wprowadzenia byłby korzystny dla całego rynku płatności?

Warto zwrócić uwagę na kilka obszarów problemu

Po pierwsze - sedno stanowi efektywność kosztowa systemu płatniczego, po drugie - dyskusja w dużym stopniu dotyka materii teorii gier oraz podziału przychodów i kosztów miedzy poszczególne grupy podmiotów łańcucha płatności.

W Polsce nie przeprowadzono do tej pory kompleksowych badań kosztów instrumentów płatniczych. Nasz kraj cechuje wysoki udział transakcji gotówkowych - znaczniejszy niż położonych na zachód krajów rozwiniętych. Zagraniczne analizy kosztów płatności wskazują, że nie każda karta ma ten sam koszt, gotówka jest tania w transakcjach niskokwotowych ustępując jedynie pieniądzowi elektronicznemu, karty debetowe są znacznie tańsze od kredytowych, te ostatnie wraz z czekami należą do najdroższych instrumentów płatniczych, zaś w środowisku internetowym najmniej kosztochłonnymi metodami płatności są polecenia przelewu i zapłaty oraz pieniądz sieciowy.

W Polsce w fizycznych punktach handlowo-usługowych występują przeważnie karty debetowe, kredytowe i gotówka.

Pojawiają się karty przedpłacone, zanikają obciążeniowe. Wkracza technologia zbliżeniowa. Era płatności mobilnych jeszcze nie nadeszła. 2/3 rynku kart płatniczych należy do Visy, 30 proc. do MasterCarda, 4 proc. do innych sieci. W środowisku wirtualnym płatności dokonywane są również poleceniami przelewu, zapłaty, pieniądzem sieciowym oraz przy użyciu metod hybrydowych. Brak surchargingu już teraz mógłby stawiać w złej sytuacji np. polecenie przelewu, którego kosztochłonność jest niższa od karty kredytowej, ostrożnie, ale i konsekwentnie.

Jakub Górka

Autor, dr nauk ekonomicznych, jest adiunktem w Zakładzie Bankowości i Rynków Pieniężnych Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Dowiedz się więcej na temat: płatności | karty | sposoby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »