Reklama

Nie będzie to "malowany" prezes NBP

O nowym prezesie Narodowego Banku Polskiego i czekających go wyzwaniach z prof. Leszkiem Jasińskim, dyrektorem Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, rozmawia Piotr Sieńko.

Jak oceni Pan nominację Marka Belki na stanowisko szefa NBP?

- To jest bardzo dobra osoba na to stanowisko. Marek Belka jest świetnie przygotowany do pełnienia takiej funkcji, tak od strony teoretycznej, jak i z punktu widzenia doświadczeń praktycznych. Od dawna interesował się polityką finansową, chociaż jako naukowiec zajmował się także mikroekonomią. Pisał o polityce pieniężnej, np. Stanów Zjednoczonych, oraz o ogólnych jej zasadach. Był ministrem finansów, pracował w IMF, a są to miejsca, które dają dużo cennej wiedzy i umiejętności.

Jakie wyzwania stoją przed nowym prezesem? Obejmuje stanowisko po tragicznej śmierci poprzednika, tuż po konflikcie między NBP, RPP i MF.

Reklama

- Czy to był konflikt? Nie wiem, czy to jest odpowiednie określenie. Kłopot w tym, że nie zawsze umiemy elegancko ze sobą na forum publicznym rozmawiać. Między tego typu instytucjami zawsze istnieją rozbieżności i jest to w Europie normalne. Pomimo tego instytucje te muszą ze sobą współpracować, gdyż ich zadania nie są w istocie w pełni rozdzielone. Nie sądzę, by punkt startu był szczególnie trudny dla Marka Belki, także biorąc pod uwagę to, co dzieje się tak w kraju, jak i za granicą.

Czego możemy się spodziewać po Marku Belce, prezesie NBP?

- O ile go znam, będzie miał swoje zdanie, ale też będzie otwarty na argumenty. Będzie chciał współdziałać z RPP i Ministerstwem Finansów, ale nie będzie to prezes NBP jak malowany. Myślę, że będzie ostrożny. Nie sądzę, by wraz z jego pojawieniem się w banku centralnym nastąpiła szybka zmiana w polityce pieniężnej. Głównie dlatego, że polityka pieniężna była dostosowana do powszechnie przyjętych zasad, choć niektórzy obserwatorzy uważali, że powinna być ona bardziej restrykcyjna. Generalne nastawienie w polityce raczej nie ulegnie zmianie. Natomiast z pewnością po pewnym czasie pojawi się sytuacja, gdy prezes będzie wykorzystywał swą silną osobowość. Na dłuższą metę objęcie stanowiska szefa NBP przez Marka Belkę, będzie oznaczać wzmocnienie pozycji prezesa banku względem Rady Polityki Pieniężnej. Myślę, że dobrze się stało, że to stanowisko zostało dosyć szybko obsadzone, gdyż czasy na świecie nie są pewne. To, że NBP jest kierowany przez osobę kompetentną, na pewno wpłynie na zaufanie rynków, także względem złotego.

Czy Marek Belka będzie tym, który wprowadzi Polskę do strefy euro?

- Nie sądzę, aby Belka śpieszył się z euro. Chociaż jego obecność w NBP sprawę wejścia Polski do strefy euro przyspieszy, nie będzie to tempo galopujące. Dzisiaj, wobec zjawisk kryzysowych w strefie euro, ta kwestia schodzi trochę na dalszy plan, na plan późniejszy, co nie znaczy, że mało ważny. Dużo będzie zależało od polityki rządu i koniunktury. Marek Belka jest osobą, która przybliża nas do strefy euro, ale nie w szybkim terminie. Jeżeli sprawy w Polsce i w Europie pójdą dobrze, Marek Belka może być ostatnim prezesem NBP z polskim złotym.

Nowy prezes - euro nie, FCL jak najbardziej tak

Tuż po objęciu nowego stanowiska Marek Belka zapowiedział, że nie planuje większych zmian w NBP.

"Będziemy realizować nadal mandat NBP, jakim jest dbanie o stabilny poziom cen oraz troska o stabilność sytuacji makroekonomicznej i finansowej kraju" - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" nowy prezes NBP. "Oczywiście, nie znaczy to, że nie będzie zmian stóp procentowych przez całą kadencję. W zależności od tego, jak się będzie zmieniała sytuacja gospodarcza, tak będzie się musiała zmieniać polityka banku. W uproszczeniu mówi się, że mandatem NBP jest dbanie o to, by złoty był stabilny. Od razu wyjaśniam, że w moim rozumieniu nie oznacza to stabilnego kursu złotego".

Marek Belka nie przewiduje również przyspieszenia w staraniach Polski o wejście do strefy euro. Co więcej, nie chce nawet wskazywać na konkretny termin, kiedy tego typu działania mogłyby zostać podjęte, wskazując m.in. na brak możliwości spełnienia w najbliższym czasie przez Polskę kryteriów z Maastricht. I choć Marek Belka uznaje, że w dłuższej perspektywie wejście do strefy euro byłoby dla Polski korzystne, to jednak obecnie nie. - Dzisiaj to nie jest realne. Poza tym trzeba powiedzieć, że fakt osłabienia się złotego w czasie kryzysu, to dla nas wyjątkowo korzystna sytuacja. Miało to szczególnie pozytywne znaczenie dla polskich eksporterów towarów finalnych - podkreślał w rozmowie z dziennikarzami Belka.

Nowy prezes NBP potwierdził również, że popiera kwestię odnowienia przez Polskę elastycznej linii kredytowej w MFW (FCL), traktując ją jako dodatkową rezerwę, która jak twierdzi, może być w dobie recesji pewną formą zabezpieczenia. Właśnie w sprawie FCL doszło kilka miesięcy temu do konfliktu między NBP i MF. Zdaniem Marka Belki jest on już rozwiązany, a wspólne stanowisko zostało ustalone.

Piotr Sieńko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »