Reklama

Niemcy kłócą się o zasiłki

Niemieccy chadecy chcą finansowo wspierać rodziców, którzy nie posyłają swoich dzieci do żłobków i opiekują się nimi w domach. Pomysł nowych zasiłków opiekuńczych wywołał jednak protesty i ostry spór o to, jaki model rodziny powinno wspierać państwo.

Najgorętszym zwolennikiem wprowadzenia zasiłków na opiekę nad dziećmi w domach jest bawarska chadecja CSU, popierana przez wielu polityków swej siostrzanej partii CDU. Ich propozycja przewiduje, by od 2013 r. rodzice, którzy przez pierwsze dwa lata po urodzeniu dziecka opiekują się nim w domu, otrzymywali zasiłek w wysokości 100 euro miesięcznie w pierwszym roku i 150 euro w drugim roku.

Reklama

Jednak wielu mieszkańców Niemiec wcale nie cieszy taka hojność rządzącej partii. Przeciwnikami nowych zasiłków - nazywanych też przez krytyków "premią kuchenną" - są nie tylko politycy opozycyjni, ale również współrządzący Niemcami liberałowie. Opór formuje się także w samej CDU - informują media.

Sprzeciw wobec zasiłków opiekuńczych dla rodziców zjednoczył nawet niemieckie związki zawodowe i pracodawców, którzy w zeszły poniedziałek opublikowali wspólny apel do rządzących. Ostrzegli, że nowe zasiłki byłyby "krokiem wstecz", bo mogą stanowić dla kobiet zachętę, by po urodzeniu dzieci nie wracały do pracy.

Zdaniem krytyków pomysłu chadeków zasiłki opiekuńcze jedynie umocnią tradycyjny podział ról między kobietą a mężczyzną, utrudnią dzieciom ze środowisk społecznie słabszych dostęp do wczesnej edukacji oraz pokrzyżują plany zwiększenia liczby żłobków i przedszkoli.

"Rząd powinien zrobić wszystko, co możliwe, aby ułatwić godzenie życia zawodowego z rodzinnym" - oświadczył prezes Zrzeszenia Organizacji Niemieckich Pracodawców (BDA) Dieter Hundt. Wskazał też na trapiący niemiecką gospodarkę brak fachowców.

Z kolei przewodniczący centrali związkowej DGB Michael Sommer wezwał koalicję rządzącą, by pieniądze zainwestowała lepiej w rozbudowę żłobków i przedszkoli. Według niego w Niemczech brakuje 23 tysięcy miejsc w placówkach opiekuńczych dla dzieci.

Pomimo krytyki sekretarz generalny CDU Hermann Groehe oświadczył, że zasiłki opiekuńcze są postanowioną sprawą, choć konieczna jest dalsza dyskusja. "Nie dyskutujemy jednak o tym, czy je wprowadzić, lecz jedynie w jakiej formie" - powiedział Groehe.

Według dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" niemieckie państwo przeznacza 195 mld euro rocznie na ponad 150 programów wsparcia dla rodzin.

Dowiedz się więcej na temat: niemczech | opieka | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »