Reklama

Pandemia coraz mniej straszna. Polacy zamierzają więcej wydawać

Kwartalne badanie nastrojów konsumenckich pokazuje, że obecnie 40 proc. Polaków planuje ograniczyć wydatki zakupowe. W tym zakresie nastąpił niewielki spadek w porównaniu do wyników z początku roku. Nieznacznie zmniejszył się też odsetek osób obawiających się rosnących cen. Ale oszczędni rodacy mocniej tną koszty. Teraz deklarowane redukcje najczęściej wynoszą 15-20 proc., a poprzednio przeważnie mieściły się w przedziale 10-15 proc. Nie zmieniło się natomiast to, że klienci głównie rezygnują z kupowania słodyczy i przekąsek oraz odzieży.

Z cyklicznego badania opinii publicznej, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla Grupy AdRetail i Hiper-Com Poland, wynika, że w II kwartale br. 40 proc. Polaków planuje ograniczyć wydatki na zakupy. Natomiast w pierwszych trzech miesiącach br. 44,8 proc. rodaków tak zapowiadało. Odmiennego zdania jest 38,3 proc. ankietowanych, a wcześniej było ich 43,7 proc. Z kolei 16 proc. respondentów nie ma opinii w tej sprawie. Poprzednio 8,3 proc. osób było niezdecydowanych.

- Rosnący odsetek zaszczepionych osób zwiększa szanse na trwałe łagodzenie restrykcji przeciwepidemicznych i normalizację sytuacji gospodarczej. To, zarówno w Polsce jak i w innych państwach Europy, poprawia nastroje konsumentów. Perspektywa zniesienia obostrzeń zachęca, by powrócić do zwyczajów konsumpcyjnych sprzed pandemii. To prowadzi do spadku odsetka gospodarstw domowych, które planują ograniczanie wydatków - komentuje Marta Petka-Zagajewska, Kierownik Zespołu Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Reklama

Z kolei jak podkreśla Karol Kamiński, Dyrektor Zarządzający w Grupie AdRetail, spadek ilości osób ograniczających wydatki to dobra informacja dla handlu. O ile nie wydarzy się nic wstrząsającego, ten trend będzie się umacniał, a Polacy w sklepach będą zostawiać więcej pieniędzy. Zdaniem eksperta, wyraźna poprawa ww. wskaźników może nastąpić już na przełomie maja i czerwca.

- Im dłużej trwa niepewność covidowa, tym oczywiście jest gorzej dla handlu. W ostatnich miesiącach widać, że sprzedaż detaliczna porusza się w rytm restrykcji. Przygasa, kiedy obostrzenia są nakładane. I ożywa, gdy one się zmniejszają - mówi Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Deklaracje konsumentów jasno pokazują, że głównym powodem ograniczeń są rosnące ceny - 32,1 proc. (w poprzednio - 38,7 proc.). Kolejną przyczyną jest obawa o pogorszenie się sytuacji gospodarczej - 25 proc. (w I kwartale - 17,5 proc.). Potem respondenci wymieniają brak oszczędności - 13,6 proc. (wcześniej - 19,3 proc.), a także lęk przed utratą pracy - 11,9 proc. (zeszłym razem - 10 proc.). Polacy boją się też, że zachorują - 8,1 proc. (uprzednio - 4,7 proc.). Do tego martwią się o to, że choroba dotknie ich bliskich - 5 proc. (poprzednio - 3,8 proc.).

- Kolejne fale pandemii nasilają obawy Polaków o kondycję całej gospodarki. Dlatego dwa podstawowe czynniki, które skutkują planami ograniczania wydatków, dotyczą otoczenia makroekonomicznego. To również pokazuje, że bieżąca kondycja finansowa gospodarstw domowych nie budzi większych obaw konsumentów - stwierdza Marta Petka-Zagajewska.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Natomiast widać, że zwiększyły się obawy o utratę pracy. Jak podkreśla Piotr Bielski, dotychczas firmy nie były skore do masowych zwolnień. Tymczasem dobiega końca okres rozliczania pomocy finansowej z tarczy PFR. Warunkiem umorzenia pożyczek było utrzymanie zatrudnienia. Pracownicy słusznie mogą się obawiać, że kiedy pracodawcy już je otrzymają, część z nich może jednak redukować etaty.

- Pandemia wciąż nas zaskakuje. Noworoczne nadzieje na brak kolejnych fal zachorowań nie spełniły się. Dodatkowym źródłem niepewności stają się mutacje wirusa. Dlatego w społeczeństwie wzrosły lęki dotyczące samej choroby - dodaje ekspert z PKO Banku Polskiego.

Badanie wykazało również, że Polacy najczęściej chcą zredukować wydatki o 15-20 proc. Tak stwierdza 26,2 proc. ankietowanych nastawionych na oszczędzanie. W I kwartale w tej grupie respondentów najczęściej wskazywany był przedział 10-15 proc. - 29 proc. Obecnie tego rzędu redukcje zapowiada 25,2 proc. badanych. Poprzednio na drugim miejscu był zakres 5-10 proc., deklarowany przez 26,8 proc. osób. Teraz 20 proc. go przewiduje. Wcześniej na trzeciej pozycji wskazywano 15-20 proc. - 21,2 proc.

- W mojej ocenie, trzy pierwsze przedziały odpowiadają temu, o ile średnio drożeją różnego rodzaju produkty w sklepach. Deklarowane wartości oczywiście są w stanie wyrwać poważną dziurę w handlu. Jednak uważam, że obecną sytuację powinna odwrócić redukcja obostrzeń i zapowiedź  kolejnego luzowania zamrożonych branż - wyjaśnia ekspert z Grupy AdRetail.

Nastawieni na redukcję wydatków konsumenci na czwartej pozycji wskazują oszczędności rzędu 20-30 proc. - 13,1 proc. badanych (poprzednio - 9,5 proc.). Piąte miejsce w zestawieniu ma wynik 5 proc. - 3,1 proc. ankietowanych (wcześniej - 2,9 proc.). Szósty z kolei przedział to 30-40 proc. - 3,1 proc. respondentów (w I kwartale - 2,7 proc.), a siódmy - 40-50 proc. - 2,1 proc. osób (uprzednio - 2,2 proc.). Natomiast zmniejszenie zakupów o ponad połowę zapowiada 2,1 proc. rodaków (poprzednio - 0,7 proc.).

- Największe ograniczenia wydatków, tj. na poziomie ponad 50 proc., a także w przedziale 30-40 proc. czy też 20-30 proc., chce wprowadzić znikoma część społeczeństwa. Potrzebę oszczędzania jak największych kwot mogą mieć np. osoby dotknięte chorobą bądź utratą dochodów. Biorąc pod uwagę wszystkie znane czynniki, można stwierdzić, że wyniki badania są jednak optymistyczne dla handlu - przekonuje Katarzyna Grochowska, Project Manager w Hiper-Com Poland.

I tak jak w I kwartale, teraz również Polacy zamierzają przede wszystkim ograniczać kupowanie słodyczy i przekąsek. Zapowiada to 18,6 proc. badanych (poprzednio - 43,1 proc.). W drugiej kolejności redukcje obejmują odzież - 14,1 proc. (wcześniej - 38,9 proc.). Na trzecim miejscu są art. spożywcze - 13,3 proc. (w I kwartale - 19,5 proc.).

Wśród Polaków, którzy zamierzają zredukować swoje wydatki, 12,6 proc. chce oszczędzać na alkoholach (poprzednio - 10,6 proc.). Z kolei 10,2 proc. osób w tej grupie wskazuje papierosy (wcześniej 22,8 proc.). Dalej wymieniane są kosmetyki - 8,3 proc. (w I kwartale - 23 proc.), a także takie używki, jak kawa i herbata - 0,5 proc. (zeszłym razem - 7,3 proc.). Dopiero pod koniec zestawienia są sprzęty RTV i AGD - 6,9 proc. (uprzednio - 23,5 proc.), jak również art. budowlano-remontowe - 3,8 proc. (wcześniej 16,2 proc.).

- Umacniający się w czasie pandemii trend dbania o zdrowie coraz bardziej zachęca Polaków do rezygnowania z zakupu alkoholi, przynajmniej okresowo. Podobnie jest z papierosami, choć nie wszyscy będą  radzić sobie z rzuceniem nałogu. Tymczasem wysoka inflacja stawia pod znakiem zapytania sensowność samego oszczędzania, więc konsumenci są skłonni do mniejszych ograniczeń niż w I kwartale w przypadku większości ww. produktów - podsumowuje Julita Pryzmont, Business Development and Communication Director w Hiper-Com Poland.

Planuj zakupy i znajdź najnowsze promocje w sklepach z ding.pl

***


Dowiedz się więcej na temat: zakupy | handel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »