Reklama

PiS popiera projekt noweli w sprawie składek na ZUS

- Klub PiS popiera projekt zmian w systemie ubezpieczeń społecznych zakładający zniesienie limitu, powyżej którego najlepiej zarabiający nie płacą obecnie składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe - oświadczyła w czwartek w Sejmie Barbara Bartuś (PiS). Zniesienie górnego limitu składek na ZUS obejmie ok. 350 tys. osób, czyli mniej niż 2 proc. ubezpieczonych - zapowiedział w Sejmie wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki.

Sejm debatuje nad projektem nowelizacji, który przygotował resort rodziny, pracy i polityki społecznej.

Reklama

Posłanka PiS oceniła, że decyzja o wniesieniu tego projektu do Sejmu była "bardzo odważna". - Mieliśmy fałszywe tezy o tym, że rząd PiS podnosi podatki. Tutaj jest zupełnie inna sytuacja. Po wprowadzeniu tej ustawy, a mam nadzieję, że to się stanie, przychody z podatków wręcz spadną - powiedziała Bartuś.

W jej ocenie będzie to z korzyścią dla osób ubezpieczonych, czyli przyszłych emerytów. Dodała, że dotyczy to niewielkiej grupy ludzi, którzy zarabiają około 10,7 tys. zł miesięcznie. - Ten projekt uprości życie wszystkim - pracodawcom, ubezpieczonym oraz Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych - powiedziała Bartuś.

Przedstawicielka PiS opowiedziała się za skierowaniem projektu do prac w komisji sejmowej.

- - - - - -

Sejm zajął się projektem nowelizacji MRPiPS o systemie ubezpieczeń społecznych. Zakłada on zniesienie limitu, powyżej którego najlepiej zarabiający nie płacą obecnie składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe. Zmiany miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2018 r.

Jak podkreślił Zieleniecki, zniesienie górnego limitu składek dotyczy ok. 350 tys. osób. "Z naszych ustaleń wynika, że liczba osób, których dotyczy automatyczne ograniczenie maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, wynosi ok. 350 tys. Jest to poniżej 2 proc. ogółu osób podlegających ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu" - mówił wiceminister.

"Konsekwencją zniesienia ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie zwiększenie, przyrost świadczeń emerytalnych i rentowych osób, które w przyszłości spełnią warunki nabycia prawa do odpowiedniego świadczenia z ubezpieczenia emerytalnego i rentowego" - powiedział wiceminister.

Przypomniał, że próg ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie nie występuje w ubezpieczeniu chorobowym, w ubezpieczeniu wypadkowym, ubezpieczeniu zdrowotnym. "Istotą rządowego projektu jest propozycja zniesienia ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie i rentowe. Czyli propozycja objęcia generalną zasadą, która obowiązuje w systemie ubezpieczeń społecznych, świadczeń emerytalnych i rentowych" - mówił.

Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł. Przyjęty przez rząd projekt przewiduje zniesienie tego limitu.

Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.

- Nowoczesna złożyła wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu, który zakłada zniesienie limitu, powyżej którego najlepiej zarabiający nie płacą obecnie składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe - poinformowała w czwartek Paulina Henning-Kloska (N).

Sejm debatuje nad projektem nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który przygotowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

- Ta ustawa to nic innego jak nowy plan PiS-u, jak wyciągnąć pieniądze z kieszeni Polaków - w wysokości 5,5 mld zł. Powiedźcie Polakom, że wprowadzacie im po prostu nowy próg podatkowy, a nie mówicie, że obniżacie podatki - powiedziała Henning-Kloska, zwracając się do posłów PiS.

Jak dodała, pobieranie dzisiaj wyższych wpłat na ZUS to nic innego niż zaciąganie od obywateli kredytu.

- Po prostu wprowadziliście szybszy wiek emerytalny, bez źródła finansowania. Dzisiaj sparaliżowani, w pośpiechu, szukacie tych miliardów, skąd je wziąć w przyszłym roku. W związku z tym robicie skok na kasę obywateli - powiedziała posłanka Nowoczesnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »