W listopadzie 2025 roku Eurostat opublikował dane o zarobkach w Unii Europejskiej za rok 2024. Z raportu wynika, że średnia roczna płaca pracowników w UE wyniosła 39 800 euro brutto, co oznacza wzrost o 5,2 proc. w porównaniu do 37 800 euro brutto w 2023 roku.
Zarobki w krajach UE. Polska wśród krajów, gdzie pensje są najniższe
Dane pokazują istotne różnice między krajami członkowskimi UE. Najwyższe średnie wynagrodzenia nadal występują w państwach Europy Zachodniej. Polska znalazła się w gronie państw, gdzie pensje są najniższe.
Oto ile wynosiło średnie wynagrodzenie brutto pracowników w poszczególnych krajach w 2024 roku:
- Luksemburg - około 83 000 euro,
- Dania - około 71 600 euro,
- Irlandia - około 61 100 euro,
- Austria - około 58 600 euro,
- Niemcy - około 53 800 euro,
- Finlandia - około 49 400 euro,
- Szwecja - około 46 500 euro,
- Francja - około 3 800 euro,
- Słowenia - około 35 100 euro,
- Hiszpania - około 33 700 euro,
- Włochy - około 33 523 euro,
- Malta - około 33 499 euro,
- Litwa - około 29 104 euro,
- Cypr - około 27 611 euro,
- Estonia - około 26 546 euro,
- Portugalia - około 24 818 euro,
- Czechy - około 23 998 euro,
- Chorwacja - około 23 446 euro,
- Łotwa - około 22 262 euro,
- Polska - około 21 246 euro,
- Rumunia - około 21 108 euro,
- Słowacja - około 20 287 euro,
- Węgry - około 18 461 euro,
- Grecja - około 17 954 euro,
- Bułgaria - około 15 387 euro.
Z danych Eurostatu wynika, że chociaż Polska jest 20. gospodarką świata, to pensje nad Wisłą są niższe niż w państwach, których w tym gronie nie ma. Ponadto, jeśli chodzi o kraje sąsiednie, to jedynie Słowacy zarabiają mniej od Polaków. Pod względem pensji wyprzedzają nas Czesi, Litwini i oczywiście Niemcy.
"Fakt" zapytał Piotra Lewandowskiego, eksperta rynku pracy i prezesa Instytutu Badań Strukturalnych, z czego wynika "luka płacowa" między naszym krajem a państwami Zachodu.
Kiedy Polacy będą zarabiać tyle, co mieszkańcy Europy Zachodniej?
Rozmówca gazety powiedział, że chociaż zarobki w Polsce, podobnie jak w Słowacji i Węgrzech czy w krajach bałtyckich, są wciąż niższe niż w Europie Zachodniej to - jak podkreślił - różnica jest dziś dużo mniejsza niż dekadę czy dwie temu i "stopniowo się domyka". "To proces liczony raczej w dekadach niż w pojedynczych latach, ale postępuje" - wyjaśnił Lewandowski. Ekspert podkreślił także, że choć poziom wynagrodzeń w Polsce jest niższy, to tempo ich wzrostu należy do najszybszych w Unii Europejskiej.
Wzrost pensji hamuje struktura gospodarki, "śmieciówki" i samozatrudnienie
Zdaniem Lewandowskiego różnice w pensjach Polaków i pracowników z krajów zachodnich wynikają ze struktury naszej gospodarki oraz z niższej produktywności. Ekspert przypomniał, że około 8 proc. zatrudnionych pracuje w rolnictwie, a dla przykładu Holandii jest to tylko 1 proc.
W Niemczech natomiast sektor przemysłowy produkuje zaawansowane technologicznie produkty. Ceny tych wyrobów są wysokie, co przekłada się na pensje pracowników. Ponadto w ocenie Lewandowskiego wzrost zarobków w Polsce hamuje samozatrudnienie oraz umowy cywilnoprawne. Jak wyjaśnił ekspert - pracodawcom łatwiej jest zwolnić osoby, które nie są zatrudnione na etacie, "co ogranicza presję płacową i obniża dynamikę wynagrodzeń w całej gospodarce" - wskazał Lewandowski.











