Reklama

Pożyczka, nie prezent

Regulacja ograniczająca maksymalną wysokość stopy procentowej do poziomu czterokrotności stopy lombardowej NBP jest związana z bardzo dużym ryzykiem dla całego rynku consumer finance - wynika z analiz przedstawionych na II Kongresie Sektora Pożyczkowego.

Firmy udzielające pożyczek o najkrótszym terminie zapadalności i najniższych kwotach, uzupełniają ofertę banków, które często nie są aktywne w tym segmencie rynku. Ponadto, obsługując klientów niemających dostępu do kredytów bankowych, przyczyniają się do zmniejszenia wykluczenia finansowego. Relatywnie wysokie koszty oferowanych usług (RRSO) wynikają z wysokich kosztów udzielania niskokwotowych i krótkoterminowych pożyczek, z podejmowania wyższego ryzyka oraz z wyższych kosztów pozyskania kapitału. Oskarżanie firm pożyczkowych o "lichwę" w świetle ekonomicznej analizy jest bezpodstawne. Eksperci z Centrum Badań Demograficzno-Społecznych i Rynkowych SGH przygotowali unikalny raport, który analizuje negatywne skutki dla polskiego rynku finansowego wprowadzenia maksymalnego oprocentowania kredytów konsumenckich.

Reklama

Zrozumieć ryzyko

Raport wskazuje na ryzyko z powodu powiązania maksymalnej stopy procentowej ze stopą lombardową. Powoduje to znaczące wahania maksymalnej stopy procentowej - czterokrotnie silniejsze niż wahania stopy lombardowej, a także ograniczenia w wielkości udzielanych kredytów i pożyczek wprowadzane z wyprzedzeniem, tzn. nawet wtedy, gdy stopa maksymalna jest powyżej stopy rynkowej, dostawcy usług finansowych ograniczają podaż kredytów/pożyczek. Zmniejszenie przychodów odsetkowych stanowi z tego powodu istotny czynnik ryzyka dla banków i innych instytucji udzielających pożyczek, zwłaszcza że Rada Polityki Pieniężnej stara się pobudzać gospodarkę i obniża stopy procentowe, co naraża kredytodawców na dodatkowe straty.

Istnieje możliwość wystąpienia długoterminowego spadku maksymalnej stopy procentowej poniżej poziomu opłacalności. W krajach strefy euro stopy pożyczkowe EBC są na poziomie ok. 1,5 proc.. Biorąc pod uwagę naturalne długookresowe dążenie stóp procentowych w Polsce do poziomu obserwowanego w strefie euro (a po przyjęciu euro przez Polskę spadną one natychmiast do tego poziomu), maksymalne oprocentowanie może w długim okresie obniżyć się do poziomu 6 proc., co uniemożliwi udzielanie kredytów na krótki okres nawet najbardziej wiarygodnym klientom.

Specyfika rynku kredytowego/pożyczkowego w znaczący sposób odróżnia go od innych rynków. Te różnice mają szczególne znaczenie w odniesieniu do regulacji ceny maksymalnej (maksymalnego oprocentowania). Wielkość popytu na kredyt/pożyczkę jest dodatnio skorelowana z ryzykiem braku spłaty. Największy popyt na kredyt występuje w grupie gospodarstw domowych, które z największym prawdopodobieństwem będą miały trudności z jego spłatą, najmniejszy zaś w grupie najbardziej zamożnych, obarczonych tym ryzykiem w bardzo niewielkim stopniu.

Cena pieniądza

Wytworzenie produktu finansowego jest związane z kosztem często niezależnym od długości jego trwania, cena zaś wyrażona w stopie procentowej, która silnie zależy od długości okresu, na jaki zawierana jest umowa tego produktu. Konsumenci nie mają właściwej percepcji ceny produktu kredytowego/pożyczkowego. Nie potrafią powiązać kosztów kredytu (w postaci spłacanych rat) z wielkością stopy procentowej charakteryzującej instrument kredytowy. Co więcej: elastyczność popytu jest najniższa w grupach konsumentów o najniższych dochodach. Wraz ze wzrostem dochodów elastyczność popytu na kredyt wzrasta. Oznacza to, że konsumenci o najniższych dochodach są skłonni ponieść koszty wyższej stopy procentowej, zapłacić wysokie odsetki, gdyż uzyskują satysfakcję z możliwości "wygładzenia" konsumpcji w swoim cyklu życia. Ograniczenie podaży dla tej grupy rodzi poważne koszty rynkowe.

Przy założeniach realistycznych w postaci: określonej stopy zwrotu, niewielkiego zróżnicowania (w zależności od okresu trwania umowy) odsetka klientów, którzy nie spłacają kredytów/pożyczek, a także stałego poziomu kosztów (niezależnego od okresu), bardzo silnie zmienia sie wymagana stopa procentowa w zależności od długości trwania umowy. Przy krótkich pożyczkach (na 30 dni) oprocentowanie na poziomie kilku, a nawet kilkunastu tysięcy procent w skali roku nie musi skutkować przekroczeniem przez pożyczkodawcę 10-proc. marży rentowności sprzedaży. W przypadku pożyczek na pół roku do osiągnięcia 10-proc. rentowności sprzedaży wystarczy oprocentowanie na poziomie 100-150 proc. (przy założeniu całkowitych kosztów na poziomie 20-30 proc. oraz 10 proc. odsetka klientów unikających spłaty).

Konsumenci skonfrontowani z wysokością raty (a nie z samą stopą procentową) częstokroć uważają wysokie poziomy stóp procentowych za uzasadnione - w przypadku pożyczek na tydzień ok. 5 proc. społeczeństwa jest gotowe zaakceptować stopę procentowa na poziomie ponad 84 000 000 proc. (co jest związane z kosztem odsetek na poziomie 60 i więcej zł), a kolejne 9 proc. gotowych jest przystać na stopę w wysokości ponad 14 000 proc. (akceptacja kosztów odsetek na poziomie ponad 20 zł). W przypadku pożyczek na rok dla 1/3 społeczeństwa akceptowany jest poziom stopy procentowej przekraczający 40 proc..

Dyrektywa i... praktyka

Autorzy raportu przywołują badania, które wskazują na trzy podstawowe argumenty zwolenników wprowadzenia regulacji maksymalnego oprocentowania. Po pierwsze, ma ono na celu ochronę małego pożyczkobiorcy, który potrzebuje pożyczki na konsumpcję. Po drugie, chodzi o ograniczenie siły monopolistycznej dużego pożyczkodawcy, po trzecie zaś, ma na celu zniechęcenie gospodarstw domowych i banków do aktywności w obszarze pożyczek konsumenckich. Ograniczając oprocentowanie, w naturalny sposób zmniejsza się dopływ środków na rynek, co powoduje, że zmniejsza się liczba zawieranych umów i zadłużenie z tego tytułu maleje.

Obowiązująca u nas regulacja dotycząca maksymalnego oprocentowania ma bardzo specyficzny charakter, a w żadnym innym z wysoko rozwiniętych krajów nie występuje rozwiązanie oparte na podobnej logice. Regulacja ta została uchwalona w dniu 7 lipca 2005 r. i działa od 20 lutego 2006 r. Zgodnie z jej zapisami wprowadzone zostało maksymalne oprocentowanie pożyczek i kredytów w wysokości równej czterokrotności stopy lombardowej NBP. Implementacja Dyrektywy o kredycie konsumenckim zakończona w 2011 r. uchwaleniem ustawy, oprócz szeregu zapisów zwiększających bezpieczeństwo konsumentów wymusiła zdjęcie ograniczeń dotyczących wielkości prowizji przy zawieranych umowach kredytowych/pożyczkowych, pozostawiając jednak w mocy wielkość maksymalnego nominalnego oprocentowania.

W świetle zmian ustawowych klienci uzyskali szereg informacji dotyczących kosztów kredytu/pożyczki, a także rzeczywistej rocznej stopy procentowej (RRSO). Jest to konsekwencja promowanej przez UE polityki odpowiedzialnego pożyczania (ang. responsible lending), która ostatnio wzmacniana jest poprzez nacisk na odpowiedzialne zachowanie konsumentów w trakcie zawierania umów kredytów/pożyczek (ang. responsible borrowing). O ile sama wartość RRSO stanowi kluczowy parametr pozwalający na porównywanie kredytów/pożyczek o zbliżonych parametrach - adresowanych do podobnej grupy klientów, a przede wszystkim udzielanych na podobny okres, to oparcie się na jej wskazaniach przy analizie kredytów o różnych parametrach może prowadzić do błędów w interpretacji.

W pętli zadłużenia

Niewielkie odsetki w skali dnia, tygodnia czy nawet miesiąca mogą kumulować się do wysokiej rocznej stopy procentowej. Autorzy opracowania przywołują przykład systemu w szkole, gdzie uczniowie przekazywali sobie niewielkie opłaty za pożyczanie długopisów, ołówków itp. Symboliczna opłata (1 cent za dzień) miała w zamierzeniu uczniów na celu (i doprowadziła do tego) zwiększenie efektywności. Po wprowadzeniu jej zwiększyła się motywacja do pamiętania o przynoszeniu własnych rzeczy, a także motywacja do oferowania potrzebnych przyborów biurowych, a przede wszystkim pożyczone rzeczy przestały ginąć. Jakby jednak spojrzeć na oprocentowanie, to pożyczki w formie przyborów biurowych oprocentowane były na poziomie kilku tysięcy procent.

W sytuacji, gdy maksymalna stopa procentowa jest efektywna (tzn. niższa od stopy rynkowej), a także wprowadzona regulacja obejmuje wszystkie umowy, w tym również te zawarte wcześniej, po wprowadzeniu regulacji występuje przejściowy spadek wysokości kosztów (stopy procentowej) dla klientów na rynku consumer finance. Dotyczy to jednak tylko umów juz zawartych, a zatem działa to jedynie przez krótki okres po wprowadzeniu regulacji. W tym horyzoncie czasowym dokonuje się transfer korzyści i część nadwyżki z wymiany przekazywana jest od instytucji finansowych do gospodarstw domowych.

Zwiększenie ryzyka działalności consumer finance zniechęca jednak nowych graczy do wchodzenia na ten rynek i wpływa na zmniejszenie podaży. Jednym pozytywnym skutkiem regulacji maksymalnego oprocentowania, który działa w długim okresie, jest uregulowanie kosztów odsetek karnych. Pozytywny efekt wynika w tym przypadku z faktu, iż konsumenci, zaciągając kredyt, zwykle nie kalkulują ewentualnych opóźnień w spłacie, co w przypadku braku regulacji i ewentualnych opóźnień mogło być źródłem nadużyć i prowadzić do zbyt szybkiego narastania długów. Wysokie (procentowo) opłaty na rynku konkurencyjnym mogą być wszak pobierane jedynie od pożyczek o niewielkiej wartości i udzielanych na krótki okres.

Wiem, ale nie powiem

Raport wskazuje, że w Polsce jedynie ok. 6 proc. gospodarstw domowych obecnych na rynku kredytowym prezentuje model, który wymagałby interwencji legislacyjnej mającej na celu ograniczenie podaży kredytów/pożyczek. Jest to ta grupa konsumentów, którzy nie są w stanie efektywnie zarządzać swoimi budżetami, co prowadzi do sytuacji, w której muszą zwiększać swoje zadłużenie, to zaś przy wysokich stopach procentowych wpędza ich w pułapkę zadłużenia. Wyniki badania wskazują, że mniej niż co dziesiąty konsument podejmuje decyzje dotyczące zakupu produktów finansowych na podstawie informacji zawartych w reklamie lub podejmuje decyzję bez namysłu. Czy w związku z istnieniem ok. 6 proc. grupy nadmiernie zadłużonych na skutek lekkomyślnego zaciągania zobowiązań należy podejmować działania regulacyjne, mogące skutkować ograniczeniem dostępu do kredytów i pożyczek na cele konsumpcyjne?

Argumenty praktyczne świadczą o braku monopolu w obszarze kredytów i pożyczek konsumenckich w Polsce. Działa tu przynajmniej kilkanaście podmiotów oferujących dostęp do usług pożyczkowych/kredytowych w przynajmniej kilku tysiącach punktów. Co więcej, udział żadnego z dostawców usług na rynku kredytów i pożyczek konsumenckich sięgających łącznie ok. 150 mld zł nie przekracza 20 proc..

Osoba ubiegająca się o kredyt jest często o wiele bardziej świadoma przyszłości (i w o wiele większym stopniu zdolna do jej określenia) niż bank/firma pożyczkowa. Instytucja finansowa polega na ogólnych prognozach makroekonomicznych i charakterystykach socjodemograficznych osoby aplikującej o kredyt. Sam zaś aplikujący posiada dodatkowe informacje np. o swoim miejscu pracy, a zatem o wiele lepiej może ocenić prawdopodobieństwo utraty zarobków. Wie o sytuacji rodzinnej: ciężkiej chorobie, nieprzewidzianych wydatkach, a nawet planowaniu potomstwa bądź rozwodu, który nie tylko jest kosztowny, ale również znacząco zaburza ocenę zdolności kredytowej klienta. Często niestety ma tu miejsce kierowanie się logiką - ja już wiem, że nie będę w stanie spłacić kredytu/pożyczki, ale o tym nikomu jeszcze nie powiem.

Urodzeni wykluczeni

Zupełnie innym problemem jest konieczność zadbania o grupę tzw. Vulnerable consumers, czyli osób o niskim poziomie wykształcenia, bezrobotnych, bardzo młodych lub w podeszłym wieku. Osoby te, mimo prawidłowego ich informowania, nie są w stanie tej wiedzy przetworzyć i wykorzystać, wymagają więc ochrony. W Polsce problem wykluczenia dotyczy grupy ok. 21-22 proc. gospodarstw domowych, co oznacza, że tak liczna grupa powinna liczyć się z brakiem możliwości otrzymania kredytu w sytuacji, gdyby go poszukiwała. Biorąc pod uwagę ok. 40-proc. odsetek gospodarstw korzystających z kredytu, oznacza to, iż na dwa gospodarstwa domowe posiadające kredyt przypada jedno nieposiadające dostępu do tego źródła wyrównywania konsumpcji.

Argumentem zwolenników regulacji wysokości oprocentowania jest zredukowanie ryzyka po stronie konsumentów, jednak w przypadku kredytów wpływ wysokości stopy procentowej, ze względu na krótki okres zapadalności należności, jest stosunkowo niewielki. Z tego względu wprowadzenie ograniczeń wysokości stopy procentowej zwykle nie wpływa znacząco na spadek ciężaru obsługi zobowiązania przez gospodarstwo domowe, gdyż jest ono zaciągane na krótki okres, a główną część spłaty raty stanowi sam kapitał.

Co więcej, im krótszy okres kredytowania przy stałej stopie procentowej, tym jej wpływ jest mniejszy na wysokość płaconej raty. Dla kredytu na 1000 zł zaciągniętego na miesiąc wzrost o 1 pp. skutkuje przyrostem spłacanej kwoty o zaledwie 0,07 proc. miesięcznie. W przypadku kredytu przy takiej samej początkowej stopie, lecz spłacanego w 360 miesięcznych ratach wzrost oprocentowania o 1 pp. skutkuje już ratą wyższą o 4,5 proc.. Podatność gospodarstw domowych na zmiany wysokości stopy procentowej jest więc wprost proporcjonalna do długości okresu kredytowania.

Opracowano na podstawie raportu Centrum Badań Demograficzno - Społecznych i Rynkowych SGH (zespół dr Piotra Białowolskiego i prof. Włodzimierza Szpringera)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »