Reklama

Przeszukania w siedzibie PBS w Sanoku. Części firm grozi upadłość

Policja przeszukała budynki i zabezpieczyła dokumentacje w siedzibie byłego Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku. Funkcjonariusze zrobili to na zlecenie Prokuratury Rejonowej, która prowadzi postępowanie sprawdzające dotyczące niegospodarności na wielką skalę, a także możliwości popełnienia przestępstwa.

Bank został przymusowo zrestrukturyzowany - to pierwsza taka forma restrukturyzacji instytucji finansowej przeprowadzona przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Według BFG, bank znajdował się w złej sytuacji finansowej i groziła mu upadłość, dzięki restrukturyzacji udało się uratować część środków.

W 100 proc. gwarancją objęte są finanse osób indywidualnych do kwoty 100 tysięcy euro. Przedsiębiorcy i samorządowcy stracili część - niemal połowę - swoich środków. Wszystko dlatego, że ich środki nie były objęte gwarancją, a bank musiał pokryć długi wynoszące ok. 182 miliony złotych.

Według raportów przesłanych do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, samorządy straciły ponad 60 milionów złotych. Te środki pochodziły głównie z funduszy z podatków od osób fizycznych - 28 milionów złotych, czy z funduszów budowy dróg - 11 milionów złotych. Nie są za to zagrożone świadczenia opiekuńcze i społeczne, nie ma tez zagrożenia wypłaty świadczenia 500 plus - zapewniła wojewoda podkarpacka Ewa Leniart.

Reklama

"Nasuwają się wnioski, które powinny skutkować zmianą przepisów"

- Płynność jednostek samorządowych nie jest zagrożona, są tez gwarancje ze strony państwa, że wypłaty 500 plus będą realizowane terminowo. W przypadku utraconych dochodów własnych są to pieniądze zasilające budżet samorządów terytorialnych. Trudno oczekiwać stworzenia specjalnego mechanizmu, który z góry dawałby możliwość zrefundowania utraconych środków (...). Nie ma takiej możliwości. Gdyby nie było przymusowej restrukturyzacji, to byłaby upadłość banku i zajęcie całości należności samorządów, a więc działanie BFG miało na celu ochronę środków i mechanizm ten zadziałał (...). W piątek przekazaliśmy wszystkie informacje do kancelarii premiera - wskazała wojewoda Leniart.

Informacje zostały także przekazane do Regionalnej Izby Obrachunkowej kontrolującej finanse samorządów. Jednocześnie Bank Gospodarstwa Krajowego zaproponował korzystne kredyty dla samorządów, które utraciły pieniądze.

- Nasuwają się wnioski, które powinny skutkować zmianą przepisów prawnych i z całą pewnością należy rozważyć wyłączenie jednostek samorządu terytorialnego z potrąceń w przypadku przymusowej restrukturyzacji. Tylko dzięki szybkiej reakcji ze strony państwa ta płynność została zachowana, inaczej choćby wypłaty dla nauczycieli, czy świadczenia socjalne byłby zagrożone - dodała Leniart

Poszkodowane szpitale i firmy

Oprócz samorządów pieniądze straciły także trzy szpitale - w Rzeszowie, Brzozowie i w Jaśle, a także firmy prywatne, których środki nie były objęte gwarancjami.

Co najmniej kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych straciło łącznie około 16 milionów złotych. Niektórym może nawet grozić bankructwo, do części firm zgłaszają się już wierzyciele. Jeśli przedsiębiorcy mieli kredyty w innych bankach, to możliwe, że wkrótce trafią do nich wezwania do wyższego zabezpieczenia finansowego lub spłaty części zobowiązań.

- To trudna sytuacja i wiemy, że wiele firm może po prostu upaść, pierwszy raz coś takiego się zdarza w Polsce. Jesteśmy w kontakcie z prawnikami. Zastanawiamy się co robić, ale przygotowujemy także pozew zbiorowy, dla małej firmy to może być zupełny koniec - mówi przedstawiciel jednej z firm, z którym rozmawiał reporter RMF FM Marek Wiosło.

Bank PBS miał mieć zobowiązania zbyt duże, by móc spłacić wierzycieli - według różnych informacji bank miał udzielić nierentownych i za dużych kredytów. Przedstawiciele firm zastrzegają jednak, że w tym banku wymagano od klientów większych zabezpieczeń kredytowych niż w przypadku bankowych gigantów. Nie było tak łatwo wziąć kredyt, a po przeczytaniu analiz związanych z restrukturyzacją, która toczyła się tam od 2016 roku wynika, że sytuacja banku stale się poprawiała. Tym bardziej jesteśmy zdziwieni nagłym przejęciem, bo zupełnie nic na to nie wskazywało - podkreślają.

Marek Wiosło

Opracowanie: Nicole Makarewicz

Czytaj na stronach RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »