Reklama

Skąd się biorą parabanki?

Niezwykła "rozrodczość" wśród parabanków, specjalizujących się w udzielaniu pożyczek-chwilówek, nie uszła uwadze przedstawicielom polskiej nauki. W ostatnim czasie grupa naukowców SGGW z Wydziału Rolnictwa i Biologii ponad wszelką wątpliwość wykazała, że parabanków-noworodków na próżno szukać w kapuście. Przypomnijmy, że nieco wcześniej zespół badawczy Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Gdańsku, pod kierunkiem prof. rehab. Jana Ptaszynki-Wróblewskiego udowodnił, że malutkie parabanczki nie są do Polski sprowadzane przez bociany. Skąd się zatem biorą?

Tak intrygująca sprawa nie mogła pozostać niewyjaśniona!

Kiedy zawiodły próby rozwiązania tego problemu przez zakrojone na szeroką skalę wspólne działania operacyjne CBŚ i ABW, śledztwo w tej sprawie zostało przekazane w najlepsze ręce - do prac nad rozwiązaniem tej zagadki usiedli wspólnie Porucznik Borewicz i Ojciec Mateusz. Na efekty pracy tak silnego teamu nie trzeba było długo czekać. Poniżej przekazuję oficjalny komunikat w tej sprawie, który został opracowany (ale jeszcze nie opublikowany). Oddajmy głos Porucznikowi Borewiczowi:

07 zgłoś się!

Reklama

"Parabankowy baby-boom jest efektem ludzkiej pracy. Konkretnie - wytężonej pracy umysłowej naszych parlamentarzystów. Ma to ścisły związek z ustawą z dnia 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim - przed ogłoszeniem tego aktu prawnego obecna działalność parabanków (vel: firm pożyczkowych) mogłaby zostać uznana za pospolite przestępstwo".

Mając dostęp do tajnych dokumentów dowodowych w tej sprawie, po cichutku (tu wielka prośba do czytelników tej publikacji - zróbmy wszystko, aby materiał ten nie wyszedł poza internet! - przyp. aut.), publikujemy wnioski z pracy naszych super-ekspertów.

Co się stało z naszą ustawą?

Z pewnością większości z państwa przynajmniej obiła się o uszy nazwa regulacji prawnych, potocznie zwanych "ustawą antylichwiarską". Był to krótki akt prawny z dnia 7 lipca 2005 roku, dotyczący zmian w Kodeksie Cywilnym oraz w ustawie o kredycie konsumenckim z dnia 20 lipca 2001 roku. Ustawa ta stanowiła pierwszy, bardzo sensowny krok na drodze do uporządkowania rynku finansowego. Ustawa ta zawierała m.in. poniższe zapisy (są to skróty odpowiednich artykułów):

Art.1 Par.2.1. Maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać czterokrotności wysokości kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego (odsetki maksymalne).

(Powyższy zapis dotyczył zmian w Kodeksie cywilnym - przyp. aut.)

Art. 3 ust. 3). Łączna kwota wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki (...) nie może przekroczyć 5 proc. kwoty udzielonego kredytu konsumenckiego.

Art. 3 ust. 4). Kto, zawierając z konsumentem umowę o kredyt konsumencki pobiera korzyści majątkowe przewyższające wysokość odsetek maksymalnych określonych przez ustawę, lub zastrzega sobie pobieranie tych korzyści podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 2.

(powyższe zapisy, tj. Art. 3 ust. 3). i 4). dotyczyły zmian w ustawie o kredycie konsumenckim z 2001 roku - przyp. aut.)

No to liczymy: stopa lombardowa według stanu na dziś to 4,0 proc. Czyli pożyczkodawca nie mógłby - zgodnie z zapisami ustawy z dnia 7 lipca 2005 roku - pobierać "korzyści majątkowych przewyższających wysokość odsetek maksymalnych". Skoro odsetki maksymalne to 16 proc. (cztery razy 4 proc. - stopa lombardowa), w przypadku pożyczki na 500 zł na 1 miesiąc maksymalne odsetki wynoszą więc ...6,67 zł (16 proc. od 500 zł to 80 zł, z tego 1/12 = 6,67 zł).

Jak to się ma do kosztów pożyczek-chwilówek oferowanych aktualnie na rynku? Nijak. Dane na ten temat przedstawia poniższa tabela.

Czytając wprost cytowane zapisy ustawy "antylichwiarskiej", w zestawieniu z przedstawionymi danymi odnośnie kosztów pożyczek, można stwierdzić, że nawet "najtańszy" w tej grupie - VIVUS.pl - pobiera od klientów z tytułu udzielanych pożyczek ponad dziesięciokrotnie wyższe korzyści majątkowe, niż pozwala na to ustawa z 2005 roku. A "najlepsi" w tej branży - OkMoney i BIZ Credit - potrafią wycisnąć ze swoich pożyczek dochód na poziomie ponad 30 proc. miesięcznie.

Z drugiej strony, wszystkie te firmy działają legalnie. Jak to możliwe? Otóż, w kolejnym akcie prawnym, tj. w Ustawie z dnia 12 maja 2011 roku przytoczone powyżej dwa zapisy ustawy "antylichwiarskiej" (konkretnie: Art. 3 ust. 3). i 4). ), zostały uchylone... Od dnia wejścia w życie nowej ustawy o kredycie konsumenckim, tj. od końca 2011 roku, firmy pożyczkowe przy naliczaniu prowizji lub innych opłat (poza odsetkami) mogą sobie szaleć bez żadnych ograniczeń; co widać w przedstawionej tabeli. Co gorsza, klientami (czytaj: ofiarami) firm pożyczkowych są na ogół nasi rodacy należący do najuboższej części społeczeństwa - zwykle są to osoby o bardzo niskiej wiedzy o świecie finansów, lub znajdujące się w tzw. sytuacji przymusowej.

Uważny czytelnik mojej publikacji zwróci uwagę także na dane z ostatniej kolumny zestawienia - wszystkie wymienione powyżej firmy pożyczkowe rozpoczęły działalność w polskim "sektorze finansowym" nie wcześniej niż pod koniec 2011 roku. Mamy już więc gotową odpowiedź na tytułową zagadkę:

Parabankowy baby-boom zawdzięczamy naszym parlamentarzystom, którzy poprzez zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim znieśli wszelkie ograniczenia hamujące pazerność firm pożyczkowych!

Badając rodowód wymienionych firm nietrudno zauważyć, że prawie w każdym przypadku to nie "wyrób krajowy", a są to "międzynarodowe grupy finansowe". Mamy w tym gronie podmioty niemal ze wszystkich stron świata, m.in. z Anglii, Niemiec, Kanady, Łotwy, a także z krajów skandynawskich.

Ręce same składają się do oklasków!

Jednym, prostym ruchem nasi parlamentarzyści nie tylko pozwolili na rozwijanie nowej, potężnej gałęzi gospodarki (udzielanie pożyczek-chwilówek), ale jeszcze ściągnęli do Polski obcy kapitał!

W tej sytuacji, proponuję nie poprzestać na tym jednym sukcesie. Skoro liberalizacja prawa przynieść może tak rewelacyjne rezultaty, pozwolę sobie na mój skromny głos w tej sprawie. Przedstawiam mój pomysł, który pozwoli uzyskać znaczące korzyści dla finansów publicznych. Moja propozycja to wprowadzenie zmian do Kodeksu karnego w związku z popełnionym zabójstwem.

Oto mój (autorski!) projekt:

1. Obecnie jest:

Art. 148 § 1. Kodeksu karnego: Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

2. Proponuję następującą zmianę:

Kto zabija człowieka, podlega karze grzywny w kwocie 5000 zł.

Prawda, że proste? A ileż korzyści! Poniżej wymieniam tylko niektóre z nich.

Gospodarka, głupcze!

Po pierwsze: Dodatkowe przychody do budżetu oraz znaczące oszczędności.

Dowód: Z policyjnych statystyk wynika, że Polsce dokonuje się ok. 660 zabójstw rocznie, przy czym wykrywalność ocenia się na ponad 90 proc. (dane za 2011 rok). No, to liczymy: Ilość zabójstw - 660, w tym wykrytych - ok. 600 (lekko ponad 90 proc. od 660).

Przychody (w skali roku) do budżetu obecnie - 0 zł

Przychody do budżetu po zmianie: 600 x 5000 zł = 3 mln zł

Jeszcze bardziej skorzystamy - finansowo - na ograniczeniu budżetowych kosztów. Mając na względzie, że dzienny koszt utrzymania więźnia to ok. 80 zł (dane za 2012 rok) oraz przyjmując, że średnio osoba skazana za morderstwo spędzi w więzieniu 20 lat, otrzymujemy następujący rachunek:

600 zabójców kosztuje rocznie Skarb Państwa - łącznie ok. 17 520 000 zł

Przez 20 lat dopłacimy do tej grupy 20 x 17 520 000 zł = 350,4 mln zł.

Po proponowanej przez mnie zmianie, kiedy to żaden z morderców nie będzie utrzymywany z naszych podatków, koszty te spadną do zera.

Po drugie: Korzystny wpływ na rynek pracy - zmniejszenie bezrobocia.

Dowód: Bardzo często osoba, która padnie ofiarą morderstwa będzie gdzieś zatrudniona, no bo komu może wejść w drogę bezrobotny? W tej sytuacji, każdorazowo po skutecznym zabójstwie, w danym zakładzie pracy powstanie wakat - a na to miejsce może wejść osoba poszukująca pracy.

Tą drogą zmniejszy się znacząco odsetek bezrobotnych, w szczególności w sytuacji, kiedy morderstw w Polsce wielokrotnie więcej niż obecnie.

Po trzecie: Rozwój turystyki krajowej.

Mam tu na myśli nową formę spędzania wakacji, którą można by sprzedawać jako "trup safari". Na pewno dość szybko rozniesie się po świecie wieść, że w Polsce można prawie bezkarnie mordować. Z pewnością będą do nas tłumnie przyjeżdżać seryjni zabójcy i psychopaci z całego świata. Ba, ile zarobimy na samych mieszkańcach Stanów Zjednoczonych!

I nie myślę tu jedynie tylko o dochodach budżetowych z tytułu zapłaconych grzywien - przecież każdy przyjezdny zabójca zamieszka pewnie w jakimś hotelu i gdzieś będzie musiał się stołować.

Ratunek dla LOT-u?

Przy dużej skali tej działalności, przy założeniu, że spora część turystów-zabójców trafi do Polski drogą lotniczą (no, bo jakby jechali samochodem, to sami się mogą zabić!), może właśnie w ten sposób uda się uratować LOT przed bankructwem?

Korzyści z przedstawionej przeze mnie propozycji jest na pewno więcej.

Ale też, z pewnością, dużo więcej jest możliwości liberalizacji prawa w innych dziedzinach. Być może warto iść jeszcze dalej, czyli wprowadzić pełną wolno-amerykanizację prawa polskiego. Oczywiście, mając w pierwszej kolejności na uwadze korzyści dla polskiej gospodarki.

Uchylenie obostrzeń zapisanych w ustawie "antylichwiarskiej" było więc nie tylko jednorazowym, kapitalnym ruchem, ale też dało nam nadzieję na lepsze jutro!

Tak trzymać, Szanowni Parlamentarzyści! Tak trzymać!

PS. Od Autora

Dziękuję, Szanowny Internauto, że wytrzymałeś w lekturze powyższego tekstu do samego końca. Jeśli jesteś oburzony formą i treścią publikacji, uważając, że nie można sobie robić żartów z pewnych, bardzo poważnych spraw - zgadzam się z tobą w 100 procentach! Nie można sobie kpić z tworzenia aktów prawnych. Obecna wersja Ustawy o kredycie konsumenckim cofa nas w rozwoju o... ponad 700 lat! Walka z lichwą rozpoczęła się w Anglii pod koniec XII wieku, a skutecznie działania w tej dziedzinie poczynił król Edward I, wprowadzając prawa przeciwko lichwiarstwu w 1275 roku. Nieco później, pod koniec XVI wieku, lichwę potępił także papież Klemens VIII.

Nasi parlamentarzyści natomiast, aktem prawnym z dnia 12 maja 2011 roku zalegalizowali lichwę jako regularną działalność gospodarczą. Jeśli więc mój tekst wywołał w tobie agresję, uprzejmie proszę skieruj ją we właściwą stronę.

Czy za każdym razem, kiedy osoby, którym na drodze demokracji powierzyliśmy całą władzę (i całą kasę!), kompromitują się na całej linii, mamy się pocieszać podśpiewując wspólnie "Polacy, nic się nie stało"?

Krzysztof Oppenheim

Nieruchomości Boża Krówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »