Reklama

Szpitale będą mogły pobierać opłaty

Publiczne szpitale będą mogły pobierać od pacjentów opłaty za świadczenia zdrowotne - przewiduje projekt przekazany przez ministerstwo zdrowia do konsultacji społecznych. Nowelizacja zakazuje też szpitalom użyczania aktywów trwałych innym podmiotom udzielającym świadczeń.

Reklama

Projekt przewiduje, że w publicznych szpitalach pacjenci będą mogli - oprócz świadczeń finansowanych przez NFZ - korzystać także ze świadczeń odpłatnych, tzw. komercyjnych. Takie rozwiązanie ma poprawić stabilność finansową szpitali i ułatwić dostęp do świadczeń.

Resort szacuje, że dzięki możliwości pobierania opłat szpitale zwiększą swój przychód o 5 proc.

Ministerstwo chce również, by podmiot leczniczy nie mógł zbywać aktywów trwałych, oddać ich w dzierżawę, najem, użytkowanie ani użyczenie podmiotom wykonującym świadczenia zdrowotne na jego zamówienie. "Sytuacja taka rodzi wiele nieprawidłowości, w tym przekazywania publicznego mienia podmiotom prywatnym" - uzasadniono.

Zaproponowano również rezygnację ze specjalnego trybu udzielania zamówień na świadczenia zdrowotne (oprócz świadczeń udzielanych przez lekarzy i pielęgniarki) i poddaniu ich ogólnym przepisom o zamówieniach publicznych. "Procedury konkursowe i odwoławcze określone w tych przepisach nie budzą wątpliwości co do ich przejrzystości oraz obiektywizmu" - argumentowano w uzasadnieniu projektu.

Autorzy projektu proponują wprowadzenie sankcji dla placówek, które uniemożliwiają przeprowadzenie w nich kontroli przez organ prowadzący rejestr podmiotów wykonujących działalność leczniczą lub ministra zdrowia - karą byłoby wykreślenie z rejestru.

Nowelizacja ma także ułatwić przeprowadzanie kontroli podmiotów leczniczych w przypadku, gdy wykonują one świadczenia na terenie innego województwa.

Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej ma także uprościć przepisy dotyczące łączenia szpitali. Przewiduje też, że podmioty lecznicze nie będą już musiały przedkładać organowi prowadzącemu ich rejestr dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy ubezpieczenia OC (wystarczające będzie jedynie oświadczenie, że placówka spełnia warunki wykonywania działalności leczniczej).

Nowelizacja ma także m.in. zapewnić spójność przepisów o zakazie reklamy świadczeń zdrowotnych oraz umożliwić publicznym uczelniom medycznym przystępowanie do spółek kapitałowych, które wykonują działalność leczniczą. Konsultacje publiczne projektu potrwają do 13 lipca.

Minister zdrowia w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce odniósł się do doniesień medialnych, jakie pojawiły się w związku ze skierowanym do konsultacji społecznych projektem przewidującym umożliwienie szpitalom publicznym pobieranie od pacjentów opłat, jeśli chcą skorzystać ze świadczeń zdrowotnych poza publiczną służbą zdrowia.

Radziwiłł wyjaśniał, że obecnie jedynie szpitale, które są spółkami, mają prawo do tego, żeby poza kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia sprzedawać świadczenia zdrowotne, np. w postaci odpłatnych wizyt w przychodni - dla tych, którzy chcą się dostać bez skierowania i dodatkowo zapłacić. Szpitale publiczne nie mogą tego robić.

"To jest nieracjonalne, niesprawiedliwe i dyskryminujące dla szpitali publicznych i uderza w ich pacjentów, którzy leczą się bezpłatnie" - podkreślił minister. Dodał, że taka sytuacja prowadzi do patologicznych zjawisk, ponieważ na terenie szpitali funkcjonuje wiele firm medycznych pozwalających zarobić swoim pracownikom, głownie lekarzom, gdy pacjenci chcą kupić prywatną wizytę.

"Chcemy, żeby szpital publiczny miał takie same szanse na rynku jak te, które zostały przekształcone w spółki, w tym także spółki prywatne, ale w sposób czytelny. Żeby nie był on jedynie szkieletem, w którym prowadzi działalność wiele firm, np. laboratorium, pracownia RTG, a nawet cały oddział szpitalny, bo takie też są przypadki" - podkreślił Radziwiłł.

"Nie zamierzamy jednak pobierać żadnych opłat ani dopłat od pacjentów zgłaszających się do szpitali publicznych. Nic się pod tym względem nie zmienia. To jest kompletne nieporozumienie" - zapewniał minister zdrowia.

W postaci spółek prowadzonych jest już ponad 200 szpitali w Polsce. Zdaniem Radziwiłła, ich doświadczenie pokazuje, że to nie wpływa na realizację kontraktu zawartego z NFZ. Warunkiem udzielania świadczeń prywatnych jest, żeby nie wpływało to na korzystnie ze szpitala przez pacjentów przyjmowanych w ramach systemu publicznego.

Arłukowicz o projekcie tzw. sieci szpitali: Tykająca bomba, doprowadzi do zamykania placówek

"Nie ma mowy o tym, żeby było tak, że pacjent na izbie przyjęć dowiadywałby się, że może być leczony odpłatnie lub nieodpłatnie, lepiej lub gorzej" - podkreślił.

"Szpital publiczny ma działać przede wszystkim oparciu o środki publiczne na takich samych zasadach jak dotychczas. Zresztą, taki obowiązek mają również szpitale prowadzone w ramach spółek. Dla pacjenta zgłaszającego się na Szpitalny Oddział Ratunkowy nic się nie zmienia, nie będzie żadnych opłat ani dopłat" - zapewniał minister zdrowia.

Radziwiłł powiedział, że usługi komercyjne mogą o 5 proc. powiększyć przychody szpitala publicznego. Te dodatkowe środki będzie można przeznaczyć na remonty szpitala i poprawę jakości oferowanych świadczeń zdrowotnych, na czym skorzystają również pacjenci leczeni jedynie w ramach publicznej służby zdrowia.

"Jeśli szpital ma moce przerobowe, to może prowadzić dodatkowe świadczenia poza kontraktem z NFZ bez uszczerbku dla pacjentów korzystających z publicznego systemu" - powiedział minister zdrowia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »