Reklama

Trudno będzie zrobić z nas inwestorów

Prawie połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności, a znaczna część z tych, którzy je mają, trzyma pieniądze w domowej skarpecie. A z inwestowaniem pieniędzy dopiero mamy kłopot. Kojarzy nam się ono z czymś skomplikowanym, wymagającym tajemnej wiedzy. Firma zarządzająca aktywami Assay twierdzi, że trudno będzie Polaków przerobić w inwestorów.

Kto dziś pamięta czasy, kiedy 30 lat temu powstała warszawska giełda? Każdy leszcz, który miał choć trochę gotówki, biegł kupować akcje. I niektórzy - jeśli nie umoczyli na Universalu - dorobili się fortuny. Ale po drodze były głębokie krachy, długotrwałe bessy, nastąpiło kilka spektakularnych afer i gwiazda warszawskiej giełdy przestała świecić. Indywidualni inwestorzy uciekli z tego rynku. Czy na zawsze?

30 tys. zł w portfelu

Sytuacja ostatnio się całkowicie zmieniła, bo mamy najniższe w historii stopy procentowe i rekordowo wysoką od lat inflację. W domach maklerskich przybywa rachunków inwestycyjnych, jak grzybów po deszczu, a firmy doradzające bogatym notują napływ pieniędzy, jakiego od dawna nie widziały. Ludzie próbują chronić swoje oszczędności i szukają na to sposobów.

Reklama

Z badań przeprowadzonych dla Assay przez firmę Maison&Partners wynika, że 44 proc. Polaków nie ma żadnych oszczędności. Statystycznie środki odłożone przez pozostałe 56 proc. wynoszą nieco mniej niż 30 tys. zł na głowę.



Oszczędzanie i inwestowanie to jednak trochę co innego. Oszczędzanie to odkładanie bieżącej konsumpcji na później. Inwestowanie - to także odkładanie bieżącej konsumpcji, ale  w imię przyszłych, niepewnych zysków, w trudnej do przewidzenia, lecz raczej odległej przyszłości. Jakimi w takim razie jesteśmy inwestorami?  

61 proc. z nas przyznaje, że nie ma żadnego doświadczenia z inwestowaniem, a 25 proc. określa je jako bardzo małe. Aktywnie inwestuje natomiast zaledwie 16 proc. z posiadających oszczędności. A co robią pozostali? Zdecydowana większość stara się szukać sposobów na pasywną ochronę kapitału. Ale aż jedna czwarta trzyma pieniądze w domu.

- Zaskoczyło nas, że aż tak dużo ludzi trzyma pieniądze w domu - powiedział na konferencji prasowej Łukasz Blichewicz, prezes Grupy Assay.

Jak pewny zysk to nieruchomości

Aż 58 proc. Polaków jest przekonanych, że najkorzystniejszą formą lokaty kapitału są nieruchomości. Zaraz za nimi znajduje się złoto (33 proc.) i dzieła sztuki (18 proc.). Dopiero na dalszych miejscach są dobra inwestycyjne, które trudno wziąć do reki lub zamknąć na klucz, takie jak akcje czy obligacje.

- Nie spodziewaliśmy się, że wyniki badania pokażą aż tak duże przywiązanie do dóbr namacalnych - mówił Łukasz Blichewicz.

Zaskakujące wyniki przyniosło także pytanie o kryptowaluty. Okazało się, że aż 13 proc. badanych (a była to reprezentatywna próba ogólnopolska) uważa je za jeden z trzech najbardziej korzystnych sposobów inwestowania. To głównie młodzi mężczyźni, w wieku 18-34 lata.

- Wysoki poziom uznania dla kryptowalut nas zaskoczył. To może powodować duże ryzyka - powiedział Łukasz Blichewicz.



Dodał jednak, że prawdopodobne jest to, iż znaczna część z inwestujących w kryptowaluty zdaje sobie sprawę z ryzyka z tym związanego. Są to ludzie, którzy myślą w taki sposób ­- mam tysiąc złotych, mogę go stracić. A nuż zarobię na tym 50 tysięcy?

Ale to raczej rodzaj hazardu i z inwestowaniem nie ma wiele wspólnego. Badanie pokazało, że Polacy, jeśli już oszczędzają lub inwestują, to raczej wkładają wszystkie jajka do jednego koszyka, wbrew elementarnej zasadzie dotyczącej inwestycji. Umiejętność rozkładania pieniędzy na kupki i tworzenia z nich "portfela" inwestycyjnego jest znana naprawdę nielicznym. A kiedy jajka zgromadzone w jednym koszyku się potłuką, zapał do inwestowania mija. Ci, którzy umoczyli na Universalu, trzymają resztę pieniędzy w domowej skarpecie.

Najbardziej pozytywnie nastawieni są wobec inwestowania najmłodsi. W grupie wiekowej 18-24 lata 37 proc. pytanych zadeklarowało do inwestycji pozytywny stosunek. Wśród ogółu badanych pozytywne nastawienie wyraziło 28 proc., a 25 proc. negatywne. Pozostali powiedzieli, że jest im to obojętne.   

Edukacja ekonomiczna, głupcze!

Wybuch pandemii uświadomił jednak Polakom znaczenie posiadania oszczędności. Niemal 40 proc. badanych powiedziało, że ma poczucie, iż ich sytuacja materialna pogorszyła się w jej wyniku, a 55 proc. stwierdziło, że sytuacja finansowa się nie zmieniła. A tymczasem mamy zbyt małe oszczędności, by stanowiły "poduszkę" w czasach kryzysowych. Około jednej trzeciej z posiadających oszczędności pozwoliłyby one - w przypadku utraty źródła utrzymania - przeżyć przed dwa miesiące. Dla 32 proc. - starczyłyby na więcej niż pół roku.

Na podstawie badania firma Assay postanowiła stworzyć syntetyczny indeks "gotowości inwestycyjnej Polaków". W wyniku pierwszego badania - a te mają być prowadzone co roku - osiągnął o wartość 33 w skali od zera do 100.

- To oznacza, że jesteśmy w jednej trzeciej drogi - mówił Łukasz Blichewicz.

Na tle innych krajów wynik 33 jest niski. Podobne wskaźniki w Europie Zachodniej kształtują się na poziomie 50-60, a w Skandynawii osiągają nawet 70. Przyszłe badania mają pokazywać w jakim kierunku podąża nasze społeczeństwo w stosunku do takich spraw jak oszczędzanie i inwestycje. Przedstawiciele firmy Assay twierdza, że badania mają służyć także zwiększeniu skuteczności edukacji ekonomicznej, którą także się zajmują. 

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »