Reklama

WIBOR jest OK. Ale nie odpowiada na oczekiwania społeczne

Ze stopą WIBOR, będąca podstawą oprocentowania lwiej części kredytów w złotych, wszystko jest w porządku - twierdzą przedstawiciele jej administratora GPW Benchmark. Ale urosła za bardzo i nie odpowiada na "oczekiwania" społeczne. Dlatego GPW Benchmark zakasała rękawy, żeby spełnić oczekiwania wyrażone miesiąc temu przez premiera.

Przypomnijmy, że premier Mateusz Morawiecki 25 kwietnia zaprezentował plan pomocy kredytobiorcom, cierpiącym z powodu ogromnej skali podwyżek stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego, próbującego dogonić inflację, której pozwolił się wcześniej rozszaleć. Jednym z punktów tego planu było zastąpienie stopy WIBOR jakimś innym wskaźnikiem. Jakim? Tego premier nie powiedział, ale wyraźnie zaznaczył, że miałby być od WIBOR niższy. Po to, żeby każdy, kto spłaca kredyt, płacił niższe raty.

Sprawa nie jest bagatelna zwłaszcza w przypadku hipotek, które spłaca ok. 2 mln Polaków. Spośród nich ok. pół miliona zadłużyło się miedzy majem 2020 a wrześniem 2021, kiedy to stopy procentowe były najniższe w historii. Sporo ludzi płaci już teraz dwa razy wyższa ratę niż zapłaciła pierwszą. Tak w skróconym szkicu wygląda mapa "zapotrzebowania" społecznego na obniżki stóp. A NBP stopy wciąż podnosi.

Reklama

Przez pewien czas była mowa o tym, że premier chce zastąpić WIBOR stawką POLONIA kalkulowaną przez NBP. Na 24 maja POLONIA wynosiła 4,93 proc., gdy odpowiednia stopa WIBOR 5,07 proc. Zawsze to to kilkanaście punktów bazowych mniej .

Kłopot jednak z tym, że stawka POLONIA bywa bardzo zmienna, podobnie jak wartość transakcji pomiędzy pożyczających sobie pieniądze bankami. Bo służy do wyrównywania płynności na koniec każde dnia. W tym roku już dwa razy POLONIA nie była ogłaszana, bo transakcji miedzy bankami było po prostu za mało.   
Przypomnijmy jeszcze, że GPW Benchmark, spółka warszawskiej giełdy, a więc należąca do Skarbu Państwa, przejęła w 2018 roku administrowanie stopą WIBOR (oraz WIBID) i zaczęła je reformować w taki sposób, by były zgodna z europejskim prawem. Pod koniec 2020 roku Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że zreformowana WIBOR spełnia wszystkie konieczne kryteria. WIBOR faktycznie je spełnia, choć nie odzwierciedla gospodarczej rzeczywistości ani nawet żadnych zachodzących faktycznie procesów na rynku finansowym. Przedstawiciele GPW Benchmark mówią natomiast, że z WIBOR wszystko jest w porządku. Po co więc WIBOR zmieniać?

- Nastąpiła zmiana pewnych oczekiwań społecznych, wyrażonych przez polityków - powiedział pytany o to na konferencji prasowej Zbigniew Minda, prezes GPW Benchmark.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

Trzy nowe wskaźniki do wyboru

Kto inny miałby odpowiedzieć na "oczekiwania" społeczne, jak nie przedstawiciele państwowej spółki? Na konferencji prasowej przedstawili trzy nowe wskaźniki jako te, które mogłyby zastąpić stopę WIBOR, jeśli premier zdecyduje o jej likwidacji. I przyznają, że już od dawna pracowali nad następcą WIBOR, ale wyniki tych prac zamierzali pokazać dopiero w przyszłym roku. Nie ukrywają też, że tempo zmian może spowodować zupełnie niepotrzebne ryzyka. Brytyjski nadzór finansowy także zlikwidował tamtejszą siostrzaną stopę LIBOR. Swój zamiar zapowiedział jednak prawie cztery lata wcześniej.   

- W ciągu kilku miesięcy mamy zrealizować to, co było reformą zaplanowaną na kilkanaście lat - mówiła Aleksandra Bluj, wiceprezes GPW Benchmark.

Jakie nowe wskaźniki wyliczy GPW Benchmark, żeby oczekiwania społeczne spełnić? Będą nimi Warszawski Indeks Rynku Depozytowego, czyli WIRD, Warszawski Indeks Rynku Finansowego - WIRF oraz Warsaw Repo Rate - WRR. Pierwsze dwa oparte są o transakcje depozytów niezabezpieczonych dokonywanych przez instytucje finansowe, a WIRD dodatkowo - pomiędzy instytucjami finansowymi a dużymi  przedsiębiorstwami. Z kolei WRR jest indeksem mierzącym stopę procentową depozytów zabezpieczonych.

Z punktu widzenia formalnego sprawy potoczą się zapewne tak, że nowy wskaźnik, który zastąpi WIBOR w umowach kredytowych wybierze i ogłosi w rozporządzeniu minister finansów. KNF będzie musiała wydać natomiast decyzję o zaprzestaniu ogłaszania stopy WIBOR. A wcześniej będzie musiała wydać licencję na wskaźnik, który WIBOR zastąpi.  

Przypomnijmy, że w chwili obecnej w grze jest też Wskaźnik Kosztów Finansowania administrowany przez Instytut Rynku Finansowego. Powstaje on już od trzech lat na podstawie danych o tym, jakie oprocentowanie banki spółdzielcze oferują swoim klientom za depozyt. Wskaźnik ten jest zgodny z europejskim prawem, czyli rozporządzeniem BMR i jest licencjonowany przez KNF. Kłopot z tym, że pokazywane przez WKF rzeczywiste koszty finansowania banków są o wiele niższe nie tylko od stopy WIBOR, ale także od stawki POLONIA i wskaźników opracowywanych obecnie przez państwową spółkę.

Czemu koszty finansowania banków są takie niskie

Koszty finansowania się banków są teraz wyjątkowo niskie, bo w okresie pandemii NBP wpompował do nich gigantyczne pieniądze. Banki po prostu nie potrzebowały depozytów, więc nie chciały za nie płacić. Ale uwaga - te czasy już się kończą. Już dane za I kwartał tego roku wskazują, że przynajmniej w niektórych bankach bardzo mocno zmniejszyła się płynność. Jeśli tak dalej pójdzie za parę tygodni lub miesięcy ceny depozytów - i to nie tylko okazjonalnych lokat - będą szły szybko w górę.   

GPW Benchmark podaje, że dla celu obliczania nowych wskaźników dogrzebała się w bankach do dobrej jakości danych historycznych od 2016 roku. Jej przedstawiciele ujawnili też, że w latach 2016-21 WIRD wynosił średnio 0,8394 proc., WIRF - 0,9344 proc., WRR - 1,0279 proc., gdy stawka POLONIA - 1,0120 proc. Wynika z tego, że najbliższy stawki POLONIA jest WRR, a dwa pozostałe - tak w przeszłości jak i obecnie - są od niej niższe.  WIRD i WIRF przekraczają obecnie nieco 4,2 proc.

- WIRF to nasz podstawowa rekomendacja (...) WRR nie będziemy rekomendować jako wskaźnika pierwszego wyboru - powiedziała Aleksandra Bluj.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Czym różnią się jeszcze nowe wskaźniki od WIBOR? Powstają na podstawie większego zbioru danych, a więc większej liczby i wartości transakcji. Są wskaźnikami odzwierciedlającymi transakcje overnight, czyli depozyty od dziś do jutra. To znaczy, że terminowe wartości - na miesiąc, trzy miesiące, rok, itp. - trzeba wyliczyć posługując się metodą procentu składanego. Ale jest jeszcze inna, dużo ważniejsza różnica.

W jaki sposób wskaźniki będą patrzeć wstecz

Do obliczenia stopy WIBOR banki oczywiście biorą pod uwagę zawierane pomiędzy sobą transakcje, ale gdy ich nie ma, albo są śladowe, podają stawkę wyliczoną ze stosowanych przez nie modeli. W tych modelach uwzględnione są m.in. kontrakty FRA, czyli umowy na stopę procentową w przyszłości. To tajemnica, dlaczego WIBOR jest znacznie wyższa od głównej stopy NBP i rośnie szybciej. Po prostu odzwierciedla oczekiwania na kolejne podwyżki stóp. Jest stopą antycypującą przyszłą cenę pieniądza.

Z nowymi wskaźnikami GPW Benchmark jest inaczej. Mają one odzwierciedlać to, jaka była cena pieniądza w przeszłości. A zatem np. 3-miesięczny WIRD - cenę płaconą za depozyty w ciągu minionych trzech miesięcy. Dlatego nowe wskaźniki nie tylko nie będą nadążać za stopą procentową banki centralnego, ale będą też od niej wyraźnie niższe.

To w oczywisty sposób utrudni oddziaływanie polityki pieniężnej.

- Przechodzimy z tego, co się wydarzy na to, co się wydarzyło - mówił Zbigniew Minda.

Nowe wskaźniki mają za to przywrócić utracony raj kredytobiorcom. Uwaga jednak - nie do końca spełnią tę obietnicę. Bo wyobraźmy sobie sytuację, kiedy - za kilka, kilkanaście lat - stopy procentowe zaczną się obniżać. Odległa perspektywa? Być może. Ale kredyty hipoteczne ludzie zaciągają przeciętnie na 25 lat, czyli na jeszcze dłużej.

Co się wtedy stanie, gdy bank centralny zacznie obniżać stopy? Nowe wskaźniki zostaną w tyle za jego decyzjami. Kredytobiorcy, którzy chcieliby wrócić wtedy do raju obniżek stóp - natrafią na szlaban. Wskaźniki pozostaną przez pewien czas wyższe od stopy banku centralnego i od WIBOR, której już nie będzie. Gdyby jednak WIBOR była, antycypowałaby obniżki stóp, czyli spadałaby szybciej niż oficjalne stopy.  

Co to znaczy dla kredytobiorców? Będą dłużej płacić wyższe raty, niż miałoby to wynikać z obniżek stóp i niż gdyby byli "na WIBOR-ze". Może oczekiwania społeczne każą po raz kolejny wskaźnik zmienić? Przedstawiciele GPW Benchmark radzą zatem - gdybyście chcieli zastępować WIBOR którymś z naszych wskaźników, to wybierzcie krótkoterminowy, na przykład taki na jeden miesiąc. Wtedy męka kredytobiorców z wysokimi ratami potrwa trochę krócej.

Pytania o stabilność systemu finansowego

Zamienianie jednego wskaźnika na inny to sprawa wymagająca dużej odpowiedzialności. Wspominaliśmy już o tym, że brytyjski nadzór swoje zamiary ogłosił z niemal czteroletnim wyprzedzeniem. WIBOR to nie tylko kredyty. To na przykład obligacje, w tym Skarbu Państwa, to także instrumenty pochodne na stopę procentową - IRS-y, FRA i mnóstwo innych swapów. Jeśli WIBOR zostanie zastąpiona innym wskaźnikiem posiadacze obligacji dostaną po prostu mniej. Ale co stanie się z bilansami banków?

Sprawa nie jest bagatelna, bo 70 proc. instrumentów pochodnych na stopę procentową notowanych jest na rynku w Londynie. Mimo brexitu i buńczucznych zapowiedzi nie udało się ich ściągnąć do Warszawy. A do Londynu nie sięgają nawet macki polskiego nadzoru finansowego. To, co się będzie działo na tamtym rynku jest poza jakąkolwiek kontrolą i na razie przekracza wyobrażenia.

- Instrumenty pochodne są na prawie angielskim. Nie wiemy jeszcze co Londyn na ten temat mówi - powiedział Zbigniew Minda.

Żeby nie zaburzyć równowagi finansowej w takich sytuacjach, Międzynarodowe Stowarzyszenie Swapów i Derywatywów ISDA zażyczyło sobie, by przy zamianie wskaźników wprowadzać tzw. spread korygujący. Nie jest on jednak dowolny. To mediana różnicy pomiędzy "starym" a "nowym" wskaźnikiem za ostatnie pięć lat. Tylko, że w polskim przypadku ten spread żadnej równowagi nie przywraca. Dlaczego?

Bo podwyżki stóp trwają dopiero od niespełna ośmiu miesięcy, a przez poprzednie lata stopy w Polsce były najniższe w historii. Ostatni okres oczywiście ciągnie nieco tę medianę w górę, ale za mało, żeby jakąkolwiek równowagę skorygować. Według niepotwierdzonych wyliczeń, taki spread mógłby wynieść trochę więcej niż 20 punktów bazowych. Nawet po dodaniu spreadu wychodzi ok. 4,42 proc. Dzięki temu, że będzie on niewielki, kredytobiorcy zyskają więcej. Ale wszyscy inni - stracą.  

Przedstawiciele GPW Benchmark przyznają, że to nie koniec problemów. Pewne jest, że zyski kredytobiorców będą oznaczać stratę banków. Ale jak zachowają się instrumenty pochodne zabezpieczające stopę procentową wtedy, gdy ktoś jedną stopę zabiera, a podstawia inną? W jaki sposób banki będą musiały określić wartość godziwą instrumentów wycenianych taką metodą? Tego jeszcze po prostu nie wiemy.  

- Musimy pomyśleć, jak zrobić to w taki sposób, żeby zachować stabilność systemu finansowego - powiedziała Aleksandra Bluj.

Z problemów związanych z zamianą wskaźników można zrobić całą długą listę. Żeby się im lepiej przyjrzeć GPW Benchmark zapowiedziała konsultacje publiczne. Nie będą to jednak takie konsultacje, jakie prowadzą unijne instytucje. W tamtych ma prawo wypowiedzieć się każdy obywatel Unii. W polskich konsultacjach będą brać udział instytucje finansowe.

Jacek Ramotowski

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »