Reklama

Łańcuch niemocy

Mnie nie zapłacono, więc ja nie zapłacę innemu, on nie otrzyma zapłaty ode mnie, nie zapłaci zatem kolejnemu, ten natomiast... W taki oto sposób powstają łańcuchy niemocy, czyli zatory płatnicze.

W ostatnim czasie wydaje się, że coraz częściej, w ramach obrotu gospodarczego, powstają opóźnienia w regulowaniu zobowiązań pomiędzy kontrahentami. Kwestia ta jest bardzo groźna przede wszystkim dla małych i średnich przedsiębiorców, ale sprawia problemy również dużym firmom. Obecnie przedsiębiorcy już z samego powodu memoriałowej, zamiast kasowej, zasady płacenia podatków "kredytują" państwo. Zanim bowiem jeszcze otrzymają zapłatę za swoje towary lub usługi, to już z własnych środków, a nie z zapłaty za faktury, muszą regulować obowiązki publiczno-prawne. Mówiąc prostym językiem, najpierw z własnej kieszeni płacą podatki, a potem, jak się uda, refundują sobie koszty z tytułu wpłaconej należności za sprzedany towar albo świadczoną usługę.

Reklama

Pobierz darmowy: PIT 2011

Dyskomfort prowadzenia biznesu

Na tę sytuację - obowiązku zapłaty państwu podatków przed otrzymaniem zapłaty za faktury - nakładają się często skutki nie tylko niepłacenia pojedynczych rachunków i faktur, ale wręcz tworzenia się "zatorów platonicznych". Zjawisko to w przypadku braku płatności za sprzedane towary lub wykonane usługi może istotnie pogorszyć płynność finansową firm, a w skrajnych przypadkach doprowadzać nawet do ich upadłości. Innym negatywnym skutkiem zatorów płatniczych jest wypychanie części lub całości działalności gospodarczej do szarej strefy.

Efektem braku płatności może być w końcu również brak środków na regulowanie zobowiązań podatkowych, na czym z kolei traci budżet państwa i system ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych. Firmy, które nie otrzymują swoich należności, nie mają bowiem często już pieniędzy, by opłacić podatek dochodowy, VAT, akcyzę, składki emerytalno-rentowe, czy składki na ubezpieczenia społeczne. Koło niemocy się więc zamyka. Jak wynika z niektórych analiz i wyliczeń, przedsiębiorstwa w Polsce na koniec 2011 r. zalegały swoim kontrahentom co najmniej 1,2 mld zł, co stanowi wzrost wobec danych za 2010 r. o ponad jedną trzecią. Jak można się dowiedzieć z doniesień prasowych, tylko w budownictwie, branży spożywczej, spedycyjnej, kosmetycznej, metalowej i RTV zaległości firm sięgnęły w ubiegłym roku kwoty ponad 1 mld zł.

Jednak z moich spotkań z przedsiębiorcami, które odbywam w całym kraju, wynika, iż jest to problem większy niż wynikający z samych statystyk. Poza tym nie chodzi tylko o grę liczb. Przedsiębiorca powinien mieć komfort prowadzenia biznesu, choćby ze względu na poczucie bezpieczeństwa. Wtedy łatwiej podejmuje decyzje gospodarcze, w tym te najważniejsze, a więc dotyczące inwestowania swoich lub pożyczonych środków oraz tworzenia nowych miejsc pracy. Jeśli ciągle żyje w niepewności, czy otrzyma za swoje towary lub usługi należność, a mimo to będzie musiał w pełni realizować swoje obowiązki publicznoprawne, to nie czuje się pewnie na rynku i wzbrania się przed inwestowaniem oraz przyjmowaniem ludzi do pracy. Niektórzy z przedsiębiorców "ubezpieczają się" wręcz poprzez przesuwanie części swojej działalności w szarą strefę.

Gangrena całej gospodarki

Obecnie obowiązujący system, jak widać, tworzy nie tylko brak komfortu w prowadzeniu działalności gospodarczej, ale generuje też zjawiska patologiczne. Zatory płatnicze są więc gangreną gospodarki i państwa, dotykają bowiem swoimi skutkami i uczciwych przedsiębiorców, i ich pracowników, i budżety państwa oraz samorządy terytorialne, a także fundusze ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych. Wszyscy tracimy na zatorach płatniczych. Wydaje się więc, że sprawa wreszcie powinna być ostatecznie rozwiązana. Nie jest to bowiem problem tylko i wyłącznie samych przedsiębiorców, ale całego państwa. By zlikwidować opisane patologiczne zjawisko, najlepiej byłoby zastąpić system memoriałowy płacenia podatków systemem kasowym. To jednak jest zadaniem trudnym, zanim więc będzie ono możliwe, należałoby wprowadzić przepisy, które ograniczą choćby tzw. zatory płatnicze. Myślę, że rozwiązaniem może być wprowadzenie z jednej strony zachęt, a z drugiej - sankcji podatkowych, które przyczyniłyby się do poprawy terminowego regulowania płatności w obrocie gospodarczym, a także możliwości obniżenia podstawy opodatkowania przez podatnika, którego wierzytelność nie została zapłacona. Sama koncepcja rozwiązania problemu nie musi być skomplikowana i w swojej istocie mogłaby polegać na zlikwidowaniu możliwości zaliczania w koszty prowadzenia swojej działalności faktur, które nie zostały w terminie zapłacone. To powinno skutecznie zniechęcić nieuczciwych przedsiębiorców od stosowania szkodliwych praktyk kredytowania się kosztem własnych kontrahentów.

Jak ograniczyć zatory płatnicze

Celem proponowanych przeze mnie zmian jest wprowadzenie regulacji, które ograniczą patologię polegającą na przyjmowaniu faktur za towary lub usługi i niepłacenia za nie, co obciąża kosztami uczciwego przedsiębiorcę. Niestety, zmuszając niekiedy go do wstrzymywania swoich płatności wobec innych wierzycieli (w skrajanych sytuacjach także wobec państwa, np. ZUS, FUS, US).

Stan taki doprowadza do powstawania "łańcuszka niepłacenia", a więc powszechnie znanego zjawiska "zatorów płatniczych". By ograniczyć omawiane zjawisko, należy przyjąć nowe regulacje, które zmotywują podatników prowadzących działalność gospodarczą, do terminowego regulowania swoich należności. By tak się stało, trzeba prawnie pozwolić na uwzględnienie braku płatności od kontrahenta przy ustalaniu zobowiązania podatkowego we własnym podatku dochodowym.

Oczywiście osiągnięcie celu ograniczenia, by nie powiedzieć likwidacji "zatorów płatniczych", mogłoby nastąpić poprzez wprowadzenie do ustaw o podatkach dochodowych od osób fizycznych i od osób prawnych możliwości dokonania korekty podstawy opodatkowania o wartość niezapłaconych w terminie zobowiązań, zarówno po stronie wierzyciela jak i dłużnika. To tylko moja koncepcja; aby mogła "zagrać" w rzeczywistości, należy ja "ubrać" w przepisy prawa i odpowiednią procedurę.

Ta na przykład powinna przewidywać, że w przypadku nieotrzymania w terminie, wynikającym z umowy lub z faktury, płatności za sprzedane towary lub wykonane usługi, wierzyciel byłby upoważniony do wezwania dłużnika, do uregulowania zaległych kwot. Jeżeli dłużnik, mimo wezwania, nadal nie spełnia świadczenia w wyznaczonym terminie, wierzyciel jest wówczas uprawniony do zmniejszenia podstawy opodatkowania za dany okres rozliczeniowy o wartość wierzytelności, która nie została zapłacona, pod warunkiem, że uprzednio wierzytelność ta zostałaby uznana za przychód należny. Dłużnik natomiast byłby zobowiązany do zwiększenia podstawy opodatkowania za dany okres rozliczeniowy o wartość wydatków, których nie poniósł, jeżeli wydatki te zostałyby zaliczone do kosztów uzyskania przychodów, lub też zwiększyły wartość środka trwałego albo wartości niematerialnych i prawnych.

Wszystko to musi być oczywiście transparentne. Według mnie, wierzyciel musi zostać zobowiązany, w przypadku korekty podstawy opodatkowania, do zawiadomienia naczelnika urzędu skarbowego, właściwego dla dłużnika, o dokonanej korekcie. Natomiast jeżeli w późniejszym terminie dłużnik w całości lub części spełni swoje zobowiązanie, wierzyciel zwiększa podstawę opodatkowania o wartość otrzymanej płatności, a dłużnik dokona jej odpowiedniego zmniejszenia.

Rzeczywistość dojrzała do zmian

Nowe przepisy powinny dotyczyć dochodów z prowadzonej działalności gospodarczej, uzyskiwanych przez przedsiębiorców podatników podatku dochodowego od osób prawnych oraz podatku dochodowego od osób fizycznych. Przepisy powinny dotyczyć wierzytelności, które nie zostały zapłacone np. w ciągu 30 dni od upływu terminu płatności przewidzianego w przepisach, umowie lub fakturze, a wierzytelność została uprzednio zaliczona przez wierzyciela do przychodów należnych, oraz gdy dłużnik niespłacone kwoty uznał za koszt uzyskania przychodów lub też powiększyły one wartość początkową środków trwałych albo wartości niematerialnych i prawnych. Ważne jest także, by wierzytelność nie została zbyta przez wierzyciela ani nie uległa przedawnieniu. Nie mogłaby ona również zostać odpisana jako nieściągalna oraz jako utworzona rezerwa na pokrycie wierzytelności lub zostać zaliczona do kosztów uzyskania przychodów.

Warto na koniec zaznaczyć, że możliwość zastosowania opisanej konstrukcji, nie powinna, według mnie, dotyczyć wierzytelności spornych, będących przedmiotem postępowania sądowego lub rozpoczętego przed instytucją właściwą do orzekania kwestii spornych, pomiędzy stronami transakcji. Wydaje się także, że korekcie podlegać musi wyłącznie kwota netto wierzytelności (bez podatku VAT). Czy polski system podatkowy, a zarazem zrozumienie potrzeb wsparcia i zwiększenia stabilizacji polskich przedsiębiorców, dorosły do postulowanych tu zmian? Ja uważam, że tak.

Adam Szejnfeld

Autor jest prawnikiem, posłem Platformy Obywatelskiej, byłym wiceministrem gospodarki, autorem dziesiątek ustaw deregulacyjnych

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »