Rosną finansowe problemy przedsiębiorstw. W najgorszej sytuacji są mikrofirmy

Kryzys ostatnich miesięcy wyraźnie zwiększył zaległości finansowe polskich przedsiębiorstw wobec wierzycieli. W największe tarapaty wpadają mikrofirmy. Ich właściciele przyczynę swoich kłopotów często upatrują w bezwzględnych działaniach dużych przedsiębiorstw i korporacji.

Biuro Informacji Kredytowej (BIK) oraz BIG InfoMonitor policzyły, że najtrudniejszy pod względem finansowym dla polskich przedsiębiorstw był kwiecień. Zaległości finansowe wzrosły wówczas o ponad 572 miliony złotych.

Cenna pomoc rządu i banków

Tarcza antykryzysowa i wakacje kredytowe pomogły wyhamować złe tendencje. W efekcie w całym drugim kwartale nieopłacone w terminie zobowiązania wobec firm i banków zwiększyły się o 899 milionów złotych. Oznacza to wzrost o 2,7 proc., czyli zbliżony do zanotowanego w pierwszym kwartale, kiedy lockdown dopiero się zaczynał.

Sytuacja jest jednak mocno zróżnicowana i podczas gdy w niektórych branżach widać nawet zmiany na lepsze, to w innych wartość nieopłaconych faktur wobec dostawców i opóźnianych o 30 dni rat kredytów wzrosła o prawie połowę. Na koniec czerwca 2020 roku przeterminowane zobowiązania firm widoczne w BIG InfoMonitor oraz w BIK przekroczyły 34 miliardy złotych.

Reklama

Z kolei wartość przyznanej pomocy w ramach tarczy antykryzysowej na koniec lipca przekroczyła 123 miliardy złotych. Subwencje z Tarczy Finansowej PFR warte były ponad 60 miliardów złotych, a zabezpieczenie kredytów Banku Gospodarstwa Krajowego blisko 20 miliardów.

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że pandemia najbardziej zaszkodziła firmom z branży kultury, rekreacji i rozrywki. W tym wypadku łączne zaległości finansowe w drugim kwartale wzrosły o 16,5 proc., podczas gdy dla ogółu firm ten odsetek wyniósł 2,7 proc.

Ciężka dola mikroprzedsiębiorców

Kryzys w bardzo dużym stopniu dał się we znaki mikrofirmom. Jak wynika z wyliczeń Krajowego Rejestru Długów (KRD), więcej niż 192 tysiące jednoosobowych firm jest winnych wierzycielom ponad 6 miliardów złotych. Częściowo dzieje się tak z powodu nierzetelności kontrahentów.

Zadłużenie mikroprzedsiębiorstw w lutym, a więc przed pandemią, przekraczało nieznacznie 5 miliardów złotych. W zaledwie sześć miesięcy wzrosło o blisko miliard złotych. Firmy jednoosobowe najwięcej, bo 4,6 miliarda złotych, winne są podmiotom z sektora finansowego, głównie bankom oraz w mniejszym stopniu przedsiębiorstwom leasingowym i faktoringowym.

Na zlecenie KRD Keralla Research przeprowadziła badanie: "Nieetyczne zachowania firm podczas pandemii". Co czwarta firma z sektora MŚP dostrzega takie właśnie działania wśród swoich kontrahentów. Natomiast w samej tylko grupie mikroprzedsiębiorców aż 39 proc. ankietowanych uznało, że zachowania nietyczne są domeną przede wszystkim dużych firm i korporacji.

Do najczęściej podawanych przykładów takich praktyk należy nierespektowanie zobowiązań, w tym terminów płatności. Na takie działania wskazuje aż 46,5 proc. badanych, najczęściej producentów.

Na drugim miejscu znalazło się narzucanie niekorzystnych warunków współpracy, w tym na przykład wydłużonych terminów regulowania rachunków. Takie działanie zauważa 35 proc. przedsiębiorców, szczególnie usługodawców. Co czwarty przedsiębiorca doświadczył renegocjacji umów pod pretekstem epidemii.

To nie koniec kłopotów


BIK oraz BIG InfoMonitor podkreślają, że polskie przedsiębiorstwa jeszcze długo będą działać w warunkach kryzysu. Nie można powiedzieć, że od konkretnego dnia dla wszystkich branż dotkniętych pandemią zaczęła się nowa, lepsza rzeczywistość. Właściciele kin, teatrów i restauracji, a także organizatorzy koncertów, targów i wesel wciąż muszą uwzględniać administracyjne ograniczenia działalności.

Do narzuconych restrykcji dochodzą też obawy części potencjalnych klientów o ewentualne zarażenie się Covid-19 oraz większa ich skłonność do ograniczania wydatków, a to zmniejsza popyt i przekłada się na rentowność biznesu. Ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej jest wysokie i nie mieści się w doświadczeniach wyniesionych z wcześniejszych kryzysów.

Co gorsza, wyczerpuje się pomoc z tarcz antykryzysowych, a wakacje kredytowe też nie są bezterminowe. W lipcu blisko dwa miliony firm musiało przelać pełne składki na ZUS, po tym jak skorzystało z trzymiesięcznego zwolnienia z zapłacenia 12 miliardów złotych za 6,5 miliona pracowników.

Na ponowną ulgę przedsiębiorcy nie mogą już liczyć, bo pomoc była jednorazowa. Wrócą więc pytania, jak długo uda się wytrwać przy obniżonych obrotach. Jest też prawie pewne, że liczba niewypłacalnych firm będzie rosła.

Jacek Brzeski

Polsat News
Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | małe i średnie firmy | polskie firmy | pandemia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »