Reklama

Afera: Kto u dewelopera z GPW działał na szkodę firmy?

Akcje Gant Development, firmy notowanej na warszawskiej giełdzie, znowu znacznie tanieją. Nic dziwnego - do sprawy wszedł prokurator.

Syndyk spółki Gant Development złożył do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki i jej wierzycieli. W poniedziałek sąd zmienił postępowanie upadłościowe Ganta z układowego na likwidacyjne i je umorzył.

Andrzej Szczerbiński, syndyk spółki Gant Development, nie chciał ujawnić, czego konkretnie dotyczy zawiadomienie. - Zostało ono złożone w czwartek. Ze względu na toczące się postępowanie nie mogę ujawnić jego szczegółów - powiedział w piątek Szczerbiński.

Reklama

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus potwierdziła, że takie zawiadomienie wpłynęło. - Mogę jedynie powiedzieć, że trwają w tej sprawie czynności procesowe - dodała.

W poniedziałek wrocławski sąd postanowił zmienić postępowanie upadłościowe Ganta z układowego na likwidacje i jednocześnie je umorzył. Zdaniem sądu nie ma szans na zaspokojenie wierzycieli z majątku spółki Gant Development. Jej majątek nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania, szacowanych na co najmniej 2,5 mln zł.

Sędzia Jarosław Horobiowski, przewodniczący VIII Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Naprawczych, Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej, powiedział wówczas PAP, że spółka jest winna wierzycielom ponad 330 mln zł, ale kwota ta może wzrosnąć. - Wierzycielami są różne podmioty, od osób prywatnych, przez spółki. To przede wszystkim podmioty, które wykupiły obligacje emitowane przez Gant Development SA o wartości 250 mln zł. Nie do końca wiadomo, gdzie są teraz te pieniądze, część z nich była pożyczana spółkom celowym Ganta - mówił sędzia.

Sprawdź notowania online Ganta

Dodał, że do czasu uprawomocnienia się poniedziałkowego postanowienia pieczę nad spółką sprawuje syndyk. Po uprawomocnieniu zaś, spółka będzie funkcjonować bez nadzoru sądowego, a jej wierzyciele we własnym zakresie będą dochodzić swoich praw. - Wszyscy wierzyciele, którzy czują się pokrzywdzeni i oszukani działaniami spółki mogą w tej sytuacji składać zawiadomienia do organów ścigani - mówił sędzia.

Postanowienie wydane w poniedziałek przez sąd dotyczy tylko spółki matki, czyli Gant Development SA, nie zaś spółek celowych powołanych przez Ganta, których jest kilkadziesiąt. - Dlatego należy podkreślić, że nie jest to upadłość deweloperska (forma upadłości, w której w specjalny sposób chronione są osoby, które kupiły od dewelopera mieszkania - przyp. PAP), ponieważ mieszkania sprzedawały spółki celowe - tłumaczył Horobiowski.

W poniedziałek Gant poinformował o porozumieniu ws. ustalenia zasad i warunków restrukturyzacji spółki z udziałem inwestora, oraz o możliwym dokapitalizowaniu spółki przez tego inwestora. Po tej informacji kurs spółki urósł o ponad 40 proc. Z kolei we wtorek ok. godz. 14 akcje spadły o 22 proc. Sprawą zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego.

Grupa Kapitałowa Gant Development SA jest holdingiem kilkudziesięciu spółek celowych, których działalność koncentruje się na budowie lokali mieszkalnych i usługowych, a także sprzedaży i zarządzaniu wybudowanymi nieruchomościami.

Od 1998 roku Gant notowany jest na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »