Boom firm technologicznych, rekordy na giełdzie. Możliwe nowe szczyty?

Hossa na giełdzie w Nowym Jorku wymyka się tradycyjnym interpretacjom. Wskaźniki rosną, choć stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są najwyższe od ponad 20 lat. Nie byłoby rekordów na Wall Street, gdyby nie boom firm technologicznych, zwłaszcza tych, które kojarzone są ze sztuczną inteligencją. Spółki BigTech są już bardzo drogie, ale wielu analityków twierdzi, że jeszcze "nie osiągnęły sufitu". Indeksy na GPW w Warszawie też mają szansę zyskiwać na wartości.

  • Liderem hossy jest Nvidia, producent najnowocześniejszych półprzewodników niezbędnych w technologiach sztucznej inteligencji. Bardzo mocne są Microsoft, Alphabet, Meta i Amazon, a ostatnio ruszyły w górę także Apple i Tesla
  • Wielu analityków jest zdania, że na Wall Street nie mamy do czynienia z bańką inwestycyjną, gdyż indeksy osiągają szczyty w dużej mierze z powodu wzrostu zysków spółek, a dobrymi wynikami legitymują się nie tylko firmy BigTech
  • Na najważniejszych europejskich rynkach giełdowych, głównie na francuskim i niemieckim, w ostatnich dniach widać zmaganie z mocnymi tendencjami spadkowymi. Warszawska GPW na tym tle wypada obiecująco

Reklama

Główny indeks giełdy nowojorskiej od wielu tygodni systematycznie poprawia rekordy wszech czasów. Po ostatnich wzrostach S&P500 zbliżył się do 5500 punktów. Technologiczny Nasdaq też w tym roku wielokrotnie osiągał historyczne szczyty i jest na dobrej drodze, by znów to zrobić.

SP500

5 505,00 -39,59 -0,71% akt.: 19.07.2024, 22:08
  • Otwarcie 5 542,17
  • Max 5 557,50
  • Min 5 497,04
  • Wartość odniesienia 5 544,59
  • Godziny otwarcia 15:30 - 22:00
Zobacz również: TAIEX BIST100 TA35

Inwestorzy odporni na Fed

Rekordy na Wall Street mogą budzić zdziwienie, skoro główne stopy procentowe w USA od lipca 2023 roku utrzymują się na bardzo wysokim poziomie i wynoszą 5,25-5,50 proc. To najwyższa ich wartość od ponad dwudziestu lat. Stara reguła rynków finansowych głosi, że sprzymierzeńcem indeksów giełdowych są niskie stopy, gdyż rośnie wtedy atrakcyjność inwestowania w ryzykowne aktywa, jakimi są akcje spółek.

Od wielu miesięcy w USA trwa hossa napędzana głównie sukcesami spółek technologicznych. Ostatnio do trendu wzrostowego dołączyły, wcześniej rozczarowujące, firmy Apple i Tesla. Apple w zeszłym tygodniu przedstawił plany związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Natomiast producent samochodów elektrycznych przybliżył się do wprowadzenia modułu jazdy autonomicznej w Chinach.

Wielki udział w śrubowaniu amerykańskich wskaźników giełdowych mają także: Microsoft, Alphabet, Meta i Amazon. Ten ostatni poinformował w tych dniach o planowanym zainwestowaniu 10 miliardów euro w rozwój chmurowej infrastruktury AWS. Spółka chwali się rosnącym w Europie popytem na jej usługi, w tym dużym zapotrzebowaniem na technologie związane ze sztuczną inteligencją.

Nvidia, czyli najważniejsza spółka świata

Największą gwiazdą hossy na Wall Street jest Nvidia, producent najnowocześniejszych półprzewodników niezbędnych w technologiach sztucznej inteligencji. Firma właśnie stała się najdroższą publiczną spółką notowaną na amerykańskiej giełdzie. Przy tej okazji zdetronizowany został Microsoft. W tej chwili wartość Nvidii jest szacowana na 3,3 biliona dolarów. Od początku tego roku akcje firmy podrożały o około 175 proc.

Mimo że wyceny spółek z branży BiGTech są wysokie, to ciągle mogą one liczyć na kolejne, pozytywne rekomendacje ze strony najbardziej renomowanych amerykańskich doradców i banków inwestycyjnych. Bank Wells Fargo podniósł właśnie cenę docelową akcji Nvidii do 155 dolarów za walor. W tej chwili cena giełdowa to nieco ponad 135 dolarów.

Zyski wysokie jak nigdy

Wielu analityków jest zdania, że w Stanach Zjednoczonych nie mamy do czynienia z bańką inwestycyjną, gdyż indeksy osiągają szczyty w dużej mierze z powodu wzrost zysków spółek. Spośród 466 firm z indeksu S&P500, które przedstawiły wyniki za ostatni kwartał, aż 79 proc. osiągnęło zysk na akcję wyższy od prognozowanego, a 55 proc. miało przychody lepsze od oczekiwanych.

Inwestorzy, którzy obawiają się krachu na Wall Street są uspokajani przez ekspertów wyliczeniami, że dla indeksu S&P500 wskaźnik C/Z (cena/zysk) wcale nie jest wygórowany i wynosi 28. Dla porównania, był obliczany na 50, gdy na początku tego stulecia problemem stawała się bańka internetowa dot-comów. - Pomimo malejących szans, że Fed w tym roku przeprowadzi znaczne obniżki stóp procentowych, perspektywy gospodarcze pozostają optymistyczne, a to oznacza, że zyski przedsiębiorstw powinny utrzymywać się na wysokim poziomie - powiedział Stuart Cole, główny ekonomista w Equiti Capital UK.

Liczni eksperci podkreślają, że za sukcesem Wall Street stoją nie tylko spółki z elitarnej grupy BigTech. - Na rynku mamy optymizm dotyczący odporności gospodarki, rosnących zysków przedsiębiorstw i potencjalnego początku obniżek stóp procentowych. W dodatku, w dobrej kondycji jest wiele spółek, a wzrosty nie skoncentrowały się na akcjach kilku firm technologicznych o dużej kapitalizacji - podsumował Jameson Coombs, analityk z Westpac.

Prognozy lepsze i gorsze

Wielu ekonomistów podniosło ostatnio prognozy dla wskaźnika S&P500. Scott Chronert z Citigroup przewiduje, że pod koniec tego roku indeks osiągnie poziom 5600 punktów. Jego zdaniem, zyski osiągane przez amerykańskich gigantów technologicznych będą pchać giełdę na nowe szczyty.

Odważniejszy wariant przedstawił James Demmert w imieniu Main Street Research. - Uważamy, że indeks S&P500 może osiągnąć poziom 6000 punktów do końca roku, ponieważ połączenie lepszych zysków i jednej lub dwóch obniżek stóp procentowych jest jak turbodoładowanie dla cen akcji - oświadczył.

Dla odmiany, pesymistyczną prognozę prezentuje Barry Bannister, główny analityk rynku akcji w Stifel Financial. Jego zdaniem, do końca trzeciego kwartału tego roku S&P500 może spaść w okolice 4750 punktów. Kluczowym elementem scenariusza Bannistera jest wystąpienie stagflacji w gospodarce USA, czyli połączenia inflacji ze stagnacją ekonomiczną. W takiej sytuacji uporczywa inflacja pozostałaby istotnym problemem w drugiej połowie roku. To może zmusić Rezerwę Federalną do rezygnacji z cięć stóp procentowych w 2024 roku.

GPW przed szansą

Na najważniejszych europejskich rynkach giełdowych, głównie na francuskim i niemieckim, w ostatnich dniach widać zmaganie z mocnymi tendencjami spadkowymi. Niepokój inwestorów utrzymuje się od dnia wyborów do Parlamentu Europejskiego, a jeszcze bardziej od momentu, gdy prezydent Francji podjął decyzję o przedterminowych wyborach krajowych. Wielka zmiana polityczna nad Sekwaną wzmacniająca pozycję skrajnej prawicy byłaby źle przyjęta przez rynki finansowe. Należy zakładać, że wskaźniki giełdowe na Starym Kontynencie będą niespokojne co najmniej do 30 czerwca, kiedy odbędzie się pierwsza tura francuskich wyborów parlamentarnych.

WIG20

2 476,38 -20,06 -0,80% akt.: 19.07.2024, 17:15
  • Otwarcie 2 483,64
  • Max (czas) 2 489,33(19.07.2024 16:10)
  • Min (czas) 2 457,37(19.07.2024 09:45)
  • Wartość odniesienia 2 496,44
  • Suma obrotów 822 314 351,35
  • Liczba akt. instr. 20/20
  • Waga akt. instr. % 100,00
  • Poziom indeksu ZAMKNIĘCIE
Zobacz również: WIGind WIG.MS-ECM WIGmed

Na giełdzie w Warszawie w tym roku kluczowa była sesja z 20 maja. Wówczas WIG, najszerszy indeks GPW, ustanowił rekord wszech czasów na poziomie 89 657 punktów, a WIG20 osiągnął lokalny szczyt rosnąc do 2600 punktów. Zaraz potem można było odnieść wrażenie, że inwestorzy realizują zasadę: "w maju sprzedaj akcje i jedź na wakacje". Przez trzy tygodnie, licząc od 20 maja, oba wskaźniki mocno spadły - WIG20 do 2400 punktów. Kilka ostatnich sesji było jednak udanych. WIG20 jest w okolicy 2500 punktów, a inwestorzy przywołują chyba inną regułę: "na polskiej giełdzie nie ma hossy bez banków". Indeks WIG-Banki po dłuższej przerwie znów ruszył w górę.

Zwolennicy analizy technicznej zauważają pewne podobieństwo najnowszych trendów na warszawskim parkiecie do fali spadkowej, która zaczęła się pod koniec grudnia 2023 roku i trwała do połowy stycznia. Wówczas WIG20 też stracił 200 punktów, a potem efektownie zyskiwał na wartości. Zarówno głębokość korekty, jak interwał czasowy mogą sugerować, że tym razem WIG20 spadł do lokalnego dołka 13 czerwca. Trwające od tamtej pory odbicie mogłoby zapewnić głównemu indeksowi GPW poziom nawet 2800 punktów.

Jacek Brzeski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: GPW | giełda nowojorska | Wall Street
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »