Reklama

Boston Consulting Group. Kryzys poruszył najbogatszych, biedniejszym dał szansę

Przez ostanie dwadzieścia lat tempo wzrostu zamożności było wyjątkowo odporne na czynniki zewnętrzne. Kryzys ekonomiczny spowodowany wystąpieniem pandemii oraz zmienna sytuacja na rynkach niemal na pewno doprowadzi do zmniejszenia się światowego bogactwa - szacują eksperci Boston Consulting Group.

Jedną z charakterystycznych cech wzrostu bogactwa w ciągu ostatnich dwóch dekad była niezwykła odporność tego procesu na czynniki zewnętrzne. Pomimo wielu kryzysów, wzrost zamożności okazał się wyjątkowo silny, wychodząc obronną ręką nawet z najcięższych testów.

Reklama

W ciągu ostatnich 20 lat osobiste bogactwo finansowe prawie się potroiło, z 80 bilionów dolarów w 1999 roku do 226 bilionów dolarów na koniec 2019 roku. Tym razem światowe bogactwo może zmniejszyć się o nawet 16 bilionów dolarów.

"Kryzys na rynku kredytów hipotecznych z 2008 r. doprowadził do masowych interwencji rządów i banków centralnych, ale prywatne aktywa finansowe okazały się niezwykle odporne.

Jednak kryzys wywołany COVID-19 może być jednym z najcięższych testów dla światowych rynków - uważa Franciszek Hutten-Czapski, Managing Director & Senior Partner, Chairman BCG w Polsce, Head of BCG Gamma & Platinion na region CEE.

- Większość gospodarek znalazła się w recesji. Tempo wychodzenia z obecnego kryzysu zależy nie tylko od interwencji rządów i banków centralnych, ale w dużej mierze od powodzenia działań w zakresie zdrowia publicznego.

Pandemia niemal na pewno doprowadzi do zmniejszenia się globalnego poziomu dobrobytu w najbliższym czasie. Jednak jego wartość uzależniamy od wielu zmiennych" - dodaje Chairman BCG Warszawa.

W raporcie, BCG przedstawia trzy potencjalne scenariusze wychodzenia z kryzysu:

I. szybkiego odbicia,

II. powolnej odbudowy lub

III. długotrwałych skutków.

W latach 2019 - 2024 tempo bogacenia się może obniżyć się do 1,4 proc. jeśli potwierdzi się najgorszy scenariusz. Jeżeli odbicie będzie szybkie tempo akumulacji bogactwa może sięgnąć około 4,5 proc. rocznie. Niezależnie od tego, który scenariusz się pojawi powrót do stanu sprzed epidemii będzie stanowić wyzwanie.

Ponadto najnowszy raport Global Wealth 2020 wskazuje, że obecnie jest więcej bogactwa będącego udziałem znaczącej ilości osób, a luka bogactwa oddzielająca rozwinięte rynki i rynki wschodzące dramatycznie zmniejszyła się wraz z początkiem wieku. Przez większość współczesnej historii dojrzałe rynki stanowiły lwią część bogactwa.

Ale czasy się zmieniają. W ciągu ostatnich 20 lat pojawił się świat dwóch prędkości, w którym "rynki wzrostu" w Azji, Europie Wschodniej, Ameryce Łacińskiej oraz na Bliskim Wschodzie i Afryce szybko się rozwijały, napędzane przez dobre wyniki PKB i wyższe stopy oszczędności indywidualnych, podczas gdy gospodarki Ameryki Północnej, Europy Zachodniej, Japonii i Oceanii osiągnęły skromniejszy wzrost.

Na przykład w Chinach gospodarstwa domowe konsekwentnie oszczędzały średnio ponad 25% dochodu do dyspozycji w ciągu ostatnich dwóch dekad, w porównaniu ze średnią stopą oszczędności mniejszą niż 10% w gospodarstwach domowych w Europie i Stanach Zjednoczonych. W wyniku tej dwubiegowej dynamiki udział bogactwa posiadanego przez rosnące rynki stale rośnie.

Źródło informacji: Boston Consulting Group


W związku z kryzysem gospodarczym w następstwie pandemii koronawirusa Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) przewiduje w tym roku większą od spodziewanej ogólnoświatową recesję. PKB strefy euro skurczy się o 10,2 proc., Ameryki Łacińskiej i Karaibów - o 9,4 proc., a USA - o 8 proc.

Gospodarka strefy euro skurczy się w 2020 r. o 2,7 pkt proc. więcej niż przewidywano w kwietniu - wynika z opublikowanych w środę uaktualnionych prognoz MFW.

PKB Niemiec spadnie o 7,8 proc. (-0,8 pkt proc. wobec kwietnia), a Francji o 12,5 proc. (-5,3 pkt proc.), podczas gdy PKB Hiszpanii i Włoch spadnie o 12,8 proc., odpowiednio -3,7 i -4,8 pkt proc. - podaje MFW.

Od takich negatywnych prognoz nie ucieknie także Wielka Brytania, której PKB w 2020 r. skurczy się o 10,2 proc. wobec 6,5 proc. szacowanych w kwietniu.

Recesja w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach prognozowana jest na poziomie -9,4 proc., czyli będzie aż 4,2 pkt proc. głębsza w porównaniu z prognozą z kwietnia. Jeszcze większa recesja dotknie Meksyk (-10,5 proc.), Argentynę (-9,9 proc.), a w Brazylii prognozowana jest na -9,1 proc.

MFW przewiduje, że globalna gospodarka skurczy się o 4,9 proc. w porównaniu z 3 proc. prognozowanymi w kwietniu.

Ożywienie gospodarcze w 2021 roku również będzie słabsze, przy globalnej prognozie wzrostu na poziomie 5,4 proc. w porównaniu do 5,8 proc. w szacunkach z kwietnia. MFW wskazał jednak, że poważna nowa epidemia w 2021 r. może zmniejszyć roczny wzrost do ledwo zauważalnego poziomu 0,5 proc.

Chociaż wiele gospodarek zaczęło ponownie się otwierać po niedawnym zamrożeniu, MFW skonstatował, że wprowadzane w poszczególnych krajach różne restrykcje i ograniczenia uderzyły zarówno w inwestycje, jak i w konsumpcję.

Chiny, w których przedsiębiorstwa zaczęły ponownie otwierać się w kwietniu, a liczba nowych zakażeń koronawirusem była minimalna, są jedyną znaczącą gospodarką, która ma obecnie wykazywać wzrost w 2020 r., prognozowany teraz na poziomie 1 proc. w porównaniu z 1,2 proc. w kwietniowej prognozie.

MFW zaznaczył, że potrzebne będą dalsze działania rządów i banków centralnych w celu wspierania miejsc pracy i przedsiębiorstw, aby ograniczyć dalsze szkody w gospodarkach i przygotować grunt pod odbudowę.

 

Dowiedz się więcej na temat: tarcza antykryzysowa | globalny kryzys | makroekonomia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »